O czym chcesz poczytać na blogach?

Zwiadowcy

,,Inna" dziewczyna, czyli mój świat.

Ze zwiadowców.
- Ty jesteś Merrin, prawda? – usłyszałem za sobą żeński głos. Odwróciłem się i aż zachłysnąłem się ze zdumienia.
Za mną stała wysoka, szczupła dziewczyna. Miała długie, srebrne włosy, prawie białe, jak zauważyłem. Zerkała na mnie szczerymi, srebrnymi oczami. A jej skóra… wiem, to brzmi dziwnie, ale od dziewczyny biła księżycowa poświata. Nie wiem czemu, ale spodziewałem się, że będzie mieć elfie uszy. Ubrana była na niebiesko, co jeszcze dodawało jej postaci uroku.
- Sylvia – wyciągnęła rękę w moją stronę. Ująłem jej dłoń i nie wiedziałem, co robić dalej.
- Jestem córką Coupera, zwiadowcy. Mam cię zaprowadzić do Gelu, twego nowego mistrza.
Wpatrywałem się w nią z otwartymi ustami.
- Za dużo to ty nie mówisz, prawda? – spytała. – Ale to dobrze.
***
NARRATOR
Gelu siedział na ganku swojej chaty. Z wprost niesłychaną cierpliwością czekał na przybycie swego ucznia.
W pierwszych chwilach ich rozmowy w sierocińcu wydało mu się, że chłopak jest bezczelny. Okazało się jednak, ze po prostu porywczy. Trzeba będzie naprawdę się wysilić, aby oduczyć go tego nawyku.
Następnie zwiadowca uznał, że Merrin jest głupi – choć wcześniej nie wierzył słowom opiekunki sierocińca.
Najwyraźniej jednak.

assamith.blog.pl

W miescie rzadzonym przez kobiety nie dochodzi do takich scen - Vhaeraun wzruszyl ramionami - może nie wystapowali w takim skladzie, ale na pewno wiedza co robic. - bogowie rownie dobrze mogli zaczac walczyc ze soba, nikogo to już chyba nie obchodzilo. A najmniej już chyba Valasa, który nieme prosby maga wynagrodzil bolesnymi uszczypnieciami w posladki
„az ty mala cholero!” pomyslal bezbronny mag „takie diable? Lubisz ostro, no to dostaniesz co chcesz!” i wykorzystal jedyna bron, jaka mu jeszcze zostala - magiczny rapier uwolniony z jednego z pierscieni.choć zwle uzywane celach bojowych i tym razem ostrze posłuchało bezsłownej komendy i zaczęło atakować nie osłoniety tyłek zwiadowcy. Ku zdziwieniu maga upłyneła długa chwila zanim Valas zauważył obecność ostrej klingi między swoimi pośladkami.Ale to co powiedział zdziwiło mistrza Sorcere jeszcze bardziej.
- A widziales dlugi miecz Rylda?
- Nie? - odpowiedzialy palce maga
- To się zaraz doglebnie poznacie
- Nie przeszkadzaj - Gromph szarpnal za lancuch zwiadowcy - starsi maja pierwszenstwo - po czym pociagnal Pharauna do pozycji kleczacej za nic majac jego wrzaski. W tej pozycji, z odchylana glowa gardlo mlodszego maga tworzylo wspaniala prosta linie - tak lepiej - mruknal lapiac za uszy Pharauna, i zmuszajac do polkniecia go calego, czujac jak przelyk jego ofiary szalenczo zaciska się i rozluznia.

Stone Garden

Siedzącej przy jednej z topornie ciosanych, drewnianych ław. W jej skład wchodziły dwie ludzkie kobiety, jeden krasnolud, jeden ludzki mężczyzna i jeden pół-elf-ćwierć-krasnolud-ćwierć-człowiek (ponoć jego prababka miała też coś z hobbita). Po strojach kobiet można było poznać, że jedna z nich jest czarodziejką, a druga kapłanką straszliwego Pafnocego, zaś szaty krasnoluda wskazywały na rzadką profesję wśród jego ludu, mianowicie maga. Ludzki mężczyzna, któremu brakowało jednego oka, prawdopodobnie był demonologiem, co można było stwierdzić po jego nadpalonym ubiorze, natomiast mieszaniec wyglądał jakby urwał się z choinki, z czego można było wnioskować, żejest leśnym zwiadowcą.
Siedziała ta dziwna grupa w posępnym milczeniu i tylko demonolog od czasu do czasu łypał nerwowo swym jedynym okiem do kieszeni, którą miał na piersi, po czym uspokojony, znów pogrążał się w apatii.
Naraz drzwi gospody rozwarły się z hukiem, a do środka wtoczył się hobbit z nożem w plecach, zaraz za nim zaś wpadło czterech zamaskowanych mężczyzn z nagimi mieczami w rękach. Na chwilę niepewnie się zatrzymali i rozejrzeli dookoła. W tym czasie hobbit dotoczył się, brocząc obficie krwią, do stołu przy którym siedziała wspomniana wcześniej kompania.
-Pomocy- wyjąkał, poczym bez sił opadł w ramiona krasnoluda (gdyż tylko on był odpowiedniej.

no bo jestem - bloog.pl

Sie, do jednostki maciezystej wracaja z rozowymi terrorystami, a ci sa grozniejsi jak wszystko inne formy ci znane obecnie, bo atakuja z zaskoczenia i od tylu, a bron posiadaja z duzo wiekszym polem razenia niz wszystko co bylo w twoim arsenale do tej pory. jak sie bronic przed tym by nie stac sie trenerem najgroznieszych swiatowych terrorystow???? Nie mam bladego pojecia ani sily zeby z nim walczyc jedyne co pozostaje to taktyczny odwrot na z gory upatrzone pozycje i walka partyzancka, bo w otwartej walce w recz szans nie mamy najmniejszych. Czy my kobiety zostalysmy stworzone tylko po to by zakladac bazy terrorystyczne???? Czy nie mamy innego wyjscia?????Czy tylko po to istniejemy by rozowi obcy i zwiadowcy mogli sie rozwijac i udoskonalac swe metody?????



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328846425,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kazda chwila jest wazna

czwartek, 03 lutego 2011 16:02

ksz - Onet.pl Blog

Ostatnie posty
  • Brak tytułu (ksz; 30.04.2010)
  • Brak tytułu (ksz; 30.04.2010)
  • H2O (ksz; 30.04.2010)
  • Mój skarbczyk sekretów (ksz; 30.04.2010)
  • Płonący Most. Zwiadowcy Księga (ksz; 28.04.2010)
O mnie
Napisz do mnie