O czym chcesz poczytać na blogach?

Zuckerberg

O tym czego na ogół nie widać

Dotyczy to każdego z nas,

każdy z nas szuka czegoś w życiu, czegoś co da mu poczucie spełnienia, szczęścia, nowych doznań, dreszczu spowodowanego silnymi pozytywnymi odczuciami, tego by stając w przyszłości przed lustrem, kiedy włosy już dawno wypadną, móc powiedzieć : wykorzystałem swoje życie w pełni. W tejże chwili myśleć, “Boże dziękuję Ci za to wszystko, za to, że dałeś mi życie, dałeś mi to co od niego wziąłem, że dałeś mi … miłość.”. Uważam, że to jest tym celem życia. Dla każdego celem jest co innego, lub to samo tylko w przekształconej, indywidualnej formie. Czy siedząc tu i teraz przed komputerem, ślęcząc na Facebook’u (z całym szacunkiem Markowi Zuckerberg’owi i jego przyjaciołom), grając w gry komputerowe czy oglądając “enty” raz ulubiony serial – nie marnujemy własnego życia? Czy z takim biegiem technologii, postępu cywilizacji jesteśmy jeszcze w stanie być szczęśliwymi? Oczywiście, że tak. Ważne jest to co się robi, czy ta czynność niesie ze sobą jakiś głębszy sens, który mogły istotnie pomóc nam w przyszłym tygodniu, miesiącu, roku, całym życiu.

Wczoraj będąc ze znajomymi w pubie usłyszałem słowa dojrzałego chłopaka. Temat rozwinął się w taki sposób, że jeden z kolegów zapytał go “Jak tam twoja konsola?”. W odpowiedzi usłyszał – “sprzedałem ją”. Widząc zdziwienie na.

Luźne Notatki | Filip Majewski

Majowa moja ; p

a wiesz, rozkmiń to przez skonfrontowanie z rozwojem technologii i mediami społecznościowymi, wrzucasz coś i to jest dla wszystkich, wszystkie publiczności cały czas ; p to po części to co wspomniałeś, tylko główna różnica w tym że nie chwilowe z kilkoma publicznościami, ale pernamentne, ze wszystkimi. wydawałoby się że ciężko pomieszać publiczność rodzinną z kumplami od piwa, ale na fejsie nawet rodzice się zdarzają. w perspektywie kilkunastu lat nawet babcie będą miały fejsa. ó, weź to poczuj ; D

w sumie ciekawe, Zuckerberg pewnie już kombinuje co na to poradzić, może jakiś dualizm profili czycoś, wszak foty z zachlanej imprezy średnio się spodobają i babci i pracodawcy, są przecież znane przypadki że pracodawca sprawdza profile, czy aby godnie się firmę reprezentuję, ba zwolnienia przez fejsa bywają =p

jeszcze ad. tego było jakieś ciekawe badanie, że powyżej iluśtam znajomych jest tendencja do kreowania swojego wizerunku, taki PR trochę ; p

  • Pihont – blog

    Podstawowych informacji lub porad.
    Mamy nadzieję że znajdziecie tu wszystko czego szukacie a jeżeli nie wyraźcie to w komentarzach lub piszcie do nas pytania na które postaramy się jak najszybciej udzielić odpowiedzi.

  • kalendarz wpisów

    Styczeń 2010
    P W Ś C P S N
    « gru   lut »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • Mój Twetter

    • Przejrzałem wczorajsze tweety. Zuckerberg kupił Smoleńsk. 9 hours ago
    • Podcast Bezdomni - trzecia część.

  • rosyjskie-opowiesci.blog

    Paradoksalnie, niedosyt ten rosnie wprost proporcjonalnie do zjezdzonych kilometrow i zasłyszanych historii. Ale trzeba isc dalej. 

    Przygotowujac się do dalszej podrozy, dzieci postanowily rozwazyc wszystkie istniejące opcje przejazdu do Ulan Bator. Kolej odpadla pierwsza; wygorowane ceny biletow i perspektywa spędzenia kolejnych dwudziestu czterech godzin w pociągu, z czego dziesięć na granicy rosyjsko - mongolskiej, przesadzily o jej odrzuceniu. Pozostal autobus. W tym wypadku podróż zajelaby jedynie dwanaście godzin, postoj na granicy bylby krótszy i mniej uciążliwy. Decyzja wydawala się być podjeta, jednak, jak to zazwyczaj bywa, Duch Wszelkiej Zlosliwosci, co ma koneksje lepsze niż Mark Zuckerberg i Lady Gaga razem wzieci, a zasieg szerszy niż Swiatowa Organizacja Handlu, dal o sobie znac i tu. Bilety na dwa dni przed odjazdem autobusu zostały całkowicie wykupione, a czekac na następny nie ma czasu, gdyż towarzysz podrozy, wiecznie zagubiony Anglik (o rownie zagubionych długach) przypadkiem zorientowal się, ze jego wiza wygasa za dwadzieścia cztery godziny. Coz wiec zrobić? 

    Dzieci zasiegnely jezyka i okazało się, ze kilka razy w ciągu dnia, z dworca autobusowego w Ulan Ude, odjezdza marszrutka do Kiachty, miasta lezacego nieopodal mongolskiej granicy. Decyzja zatem została podjeta. Dziewczynka i chlopiec w towarzystwie rzeczonego Anglika, duzego Francuza i Amerykanina-filozofa.