O czym chcesz poczytać na blogach?

żetony

nerdpunk.wordpress.com

Oczywiście zdarzenia losowe narzucane przez karty świata i wiele innych czynników. A rozgrywka wyglądała tak:

W sumie zdążyliśmy rozegrać dwie partie, czyli wynik całkiem niezły – gdzieś tak po 2-2,5h na jedną. Przy grze w trzech odpada jeden bóg, co dość diametralnie zmienia rozgrywkę – i tak też nam wyszło. W pierwszej nie było Zmieniającego Ścieżki i efekty było widać – było dość przewidywalnie i skrajnie brutalnie, zwłaszcza że rozstawienie spowodowało że Dziadek Nurgle (gościnnie wystąpił nieświeży Wóda) i Stary Zboczeniec (tu śliniący się Szczur) mieli na starcie te same cele – oba żetony szlachty (niezbędne Slaaneshowi do zdobywania punktów) wylądowały w gęsto zaludnionych regionach potrzebnych Zgnilcowi. Do tego dołączył się Khorne (e$ dał dupy i nie wrzeszczał “Krew dla boga krwii ” – więc nic dziwnego że przegrał), który miał łatwo ustawione cele. Niemniej chłopaki zawalili sprawę w pierwszych dwóch rundach i wyforsowałem się do przodu z postępem – a jak się okazało Slaanesh ma najszybciej zwycięstwo za przekręcanie kółka i jak dostanie pierwsze upgrade’y to trudno go wyrzucić z tego gdzie się okopał. Tak więc do samego końca e$ próbował kontrować szerzone przeze mnie.

Gralnia

Bo jest po prostu bez ładu i składu, z usterkami gratis i stanowi mini-grę sama w sobie.

Przydałoby się jeszcze kilka słów o wykonaniu samej gry. Pudełko rozmiarowo przypomina “Race for the galaxy”, jest więc trochę niepotrzebnie rozdęte jak na podwójną talię kart, ale marketing rządzi się swoimi prawami, więc można to zrozumieć. Grubość kartonu jest w porządku i nie ma problemów z otwieraniem & zamykaniem. Same karty prezentują poziom “OK”, czyli nie powinny wytrzeć się ani podrzeć po kilkunastu partiach, jednak dobrym pomysłem będzie ich zabezpieczenie w postaci koszulek. Obraz całości zamykają żetony, które również trzymają poziom – nie wyglądają na takie, które miałaby się za momentów kilka rozkleić. Trochę szkoda, że żeton pierwszego gracza jest mikroskopijnej wielkości, jak pozostałe, ale to generalnie szczegół. Przynajmniej znalazłem zastosowanie dla naszywki, ha! A właśnie, żetony…

W pudełku, oprócz dużej ilości niczego, znajdziemy też wypraskę, jak również nieco kart i ciut żetonów. Aha, jest jeszcze instrukcja.

Po premierze.

Moje schody do nieba

Trzecią w mieście u ciotki.
Był to mój 7 woodstock. I na pewno najwygodniejszy:)
Codzien czyste ubrania, kąpiel w wannie dwa razy dziennie, łóżko, pościel.
Woodstock ładuje mi akumulatory na prawie cały rok, aż do czerwca. A w czerwcu Lednica aż do Woodstocku.
Zawsze wspaniali ludzie, muzyka, wyluzowanie się, odetchnięcie, ciekawe spotkania, przeżycia.
Najwspanialsze jest wejście na dużą scenę na rozpoczęcie woodstocku. W tym roku stałam obok Owsiaka, Wałęsy itp. Porobiłam trochę zdjęć.
Jak zawsze u Kryszny zabawa dobra, bo ludzie się tam naprawdę relaksują.
Zaksoczyło mnie bardzo jedzenie na żetony. Co roku dziesiątki barwnych straganów z wszelką żywnością a w tym roku jedna firma cateringowa w kilku namiotach gdzie można płacić jedynie żetonami o nominałach jeden dwa lub pięć.
Żetony można było nabyć w kontenerach znajdujących się na polu.
Każdego roku jestem pod wrażeniem ilości osób która zgłasza się porozmawiać o uzależnieniu do terapeutów.
W tym roku były także warsztaty opanowania gniewu oraz warsztaty komunikacji w związkach, świetne.
Przyciągnęły naprawdę ogromne ilości osób.
Ach.. zapomniałabym.
Spotkałam się w niedzielę z moim odwiecznym wrogiem czyli Anną J..

KRYMINALNI: gdy światem zaczęła rządzić zbrodnia... - Onet.pl Blog

Nienagannie - czarny garnitur i krawat w tym samym kolorze wraz z idealnie leżącą białą koszulą dodawał mu swoistego wyrazu niegrzecznego chłopca. Popijał tonik z cytryną i uśmiechał się ironicznie na widok wieżyczek z żetonów o wartości sto.
- Proszę obstawiać. - Rzucił krupier. Grający spojrzał na mężczyznę i uśmiechnął się jak zawsze. Przesunął kupkę żetonów w stronę pracownika kasyna.
- Mam nadzieję, że dzisiaj mnie nie zawiedziesz, Karol.
Krupier odpowiedział mu uśmiechem i zwinnym ruchem ręki podał dwie karty, jedna po drugiej. Chłopak uśmiechnął się.
- Podwajam. - Powiedział, oddając kolejne żetony. Krupier podsunął mu trzecią kartę. Kiedy ją odwrócił, młodzian klasnął w dłonie. Z każdej kolejnej wygranej cieszył się jak dziecko.
- Dwadzieścia jeden. Gratuluję.
- Na dziś koniec. - Oświadczył, wrzucając żetony do stylowej torby z materiału.
- Dziękuję za grę, panie Patryku. - Odparł krupier ze znaczącym uśmiechem. Chłopak rzucił w jego stronę jeden z żetonów.
  Po dość dużej wygranej tego wieczoru postanowił wrócić do domu. Mieszkał w centrum miasta, tuż obok Złotych Tarasów. Z ostatniego piętra wieżowca, który kupił jakieś pół roku temu miał doskonały widok na całą stolicę. Lubił.