O czym chcesz poczytać na blogach?

Zbyszek

Spełnione marzenia - Onet.pl Blog

- Już chyba sobie odebrałeś po meczu.
- To był tylko taki wstęp, a teraz bym chciał resztę.
- Jaką resztę? - zapytałam uśmiechając się i przeturlałam się tak, że teraz to ja leżałam na nim i pocałowałam go w usta.
- Tylko tyle? - zapytał.
- Tak. Wstawaj bo się na kolację spóźnimy i wtedy to zrobię na Twoich rodzicach dobre wrażenie - powiedziałam wstając z łóżka.

Trzydzieści minut później byliśmy pod kamienicą. Cała drogę wmawiałam sobie, że to nic takiego. To tylko kolacja, ale jakoś nie mogło do mnie to dotrzeć. Zbyszek zauważył, ze się denerwuje i chwycił mnie za rękę po czym powiedział.
- Nie denerwuj się tak. To tylko kolacja.
- Łatwo Ci mówić. Poczekaj jak ja będę Cię przestawiać mojej rodzinie.
Weszliśmy do kamienicy po czym udaliśmy się schodami na trzecie piętro i weszliśmy do mieszkania. Byłam już nie raz w jego mieszkaniu, ale teraz wydawało mi się, że jest jakoś inaczej. Ściągnęłam kurtkę, a do przedpokoju wbiegł szczekając Bobek, a za nim pani Bartman.
- Dobrze, że już jesteście bo kolacja prawie gotowa - powiedziała pani Bartman.
- To może.

"SMAK MIŁOŚCI I ŁEZ"

Tym co powiedziała przedtem i zaczęła dalej.
  -Powróćmy jeszcze do tej dziewczyny. Ona napewno spotyka się z tym chłopcem w ukryciu przed rodzicami. Nie chce, by o tym wiedzieli. Moim zdaniem to ich wina.
  -Moim też.-rzekła Grodzka i ciężko wstała z krzesła.
  -Co? już wychodzisz.
  -I tak długo się zatrzymałam. Żegnam cię Barbaro.
W tym czasie Iwona sprzeczała się ze Zbyszkiem.
  -Tak wszystko dla Mariusza- mówiła Iwona.
  -Co ty się znasz, opamiętaj się.
  -To niechby wzięła rower swojego ojca.
  -Jej ojciec o niczym nie wie- powiedział Zbyszek.
  -Ty znasz jej ojca? I matkę też?
  -Czemu by nie.
  -Naskarżyłabym na nią.
Zbyszek uśmiechnął się widząc przechodzącą obok panią Grodzką.
Grodzka zamiast w kierunku domu skierowała się w stronę gdzie mieściła się szkoła do której uczęszczała Nina. Było tu tak pusto i cicho, choćby życia tu wcale nie było. Cóż to wszystko znaczy? Czy wszyscy ją okłamują? W rogu ogrodu, gdzie nikt nie chodził, Mariusz czekał na Ninę, wpatrując się w ścieszkę prowadzącą do domu Niny. Zaczynał się denerwować, aż nagle uśmiechnęły mu się oczy, dojrzawszy między krzakami.

"Po obu stronach siatki" - czyli nasze siatkarskie opowiadanie. :) - Onet.pl Blog

Rozległ się dzwonek i zdążyła tylko wydusić z siebie ledwo słyszalne:

-        Nie - jęknęła- Ja jednak nie idę - dodała cicho

 

Obrzuciła ją gniewnym spojrzeniem przeparadowałam swoim zawodowym krokiem do drzwi. Daria poczłapała się za mną bez entuzjazmu.


- Cześć ! – powiedział Zbyszek, zdecydowanie pogodniej niż ostatnim razem kiedy spotkaliśmy się w drzwiach  - Mam nadzieję, że jesteście gotowe ?Spóźnianie się nie jest raczej w moim stylu. - powiedział, wchodząc domieszkania. I tu ścięło mnie z nóg, Darię zresztą też. Stała tak osłupiała, a on podszedł do niej, chwycił za rękę i obrócił. O matko... w mojej głowie pojawił się jakiś tłum aniołków, które zewsząd rzucały serduszkami, jacy oni słodcy... Zbyszek szepnął coś Darii, nachylając się do niej. Bylam nimi oczarowana i patrzyłam jak taki kołek zapominając o istnieniu swoim a co dopiero Fabiego. Po chwili przypomniałam sobie, że nie ja.

Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno. - Onet.pl Blog

Krzyczeć i płakać. Zleciały się pięlęgniarki. Środek usypiający został jej wstrzyknięty w ramię.
-Tato... ja sama o tym powiem. Powiedz, że to nie dzieje się znowu.- Krzysztof podszedł do cóki i pocałował ją w czoło. Pogłaskał ją po włosach i z łzami w oczach powiedział.
-Nie, kochanie. Przecież obiecałem, że nie wróci.- uśmiechnęła się i zasnęła. Była już głęboka noc. Kobieta wbiegła na salę.
-Moja córeczka.- szepnęła. - Podobno wygoniłeś wszystkich.- powiedziała spoglądając na śpiącego Battrmana z czołem na ręce Nadii. Trzymał jej dłoń.
-Go się nie dało.- Nadia delikatnie się poruszyła. Zbyszek od razu przetarł oczy. Nadia otworzyłą oczy. Serce Drugiego trenera i zawodnika zabiło szybciej.
-Cześć tato. Cześć mamo.- spojrzała w prawą stronę gdzie siedział Zbyszek.- Hej, Zibi. To nie był sen, prawda?
-NIe córuś. To niestety jest szpital.-powiedział i usiadł obok niej na łóżku.
-Więc czeka mnie tłumaczenie.- szepnęła i zamknęłą oczy.
Pare dni później zostałą wypuszczona ze szpitala. Stała przed siatkarzami. Czuła, że wszyscy się na nią dziwnie patrzą. Poza Zbyszkiem i Bartkiem.
-Cześć wam. Ostatnie wydarzenia w szpitalu zmusiły mnie bym wam coś opowiedziała. Zacznijmy od początku. Dwie.

(nie)Cały Ja


o kazdej porze dnia i nocy...
ze zaden moj problem nie zostanie wysmiany...
ale mam tez pewnosc, ze jak TY kiedys do mnie przyjdziesz, to nie odmowie ci pomocy...
ze sam zauwaze, kiedy ci zle...
kiedy potrzeba ci wlasnie mnie...
i to nie jest durny cytat...
moze durne pieprzenie...
moze...
ale to wszystko to cierpienie...
a radoscia jest przezwyciezanie tego bolu...
tego smutku...
radosc z bycia ze soba...
bycia przy sobie...
pewnosc...
umiejetnosc wybaczania,
czekania...
to moge dac...
wlasnie Tobie...
pamietaj o tym...

i wiedz, ze Zbyszek skoczyl z wiezowca, bo nie mial nikogo
bo byl SAM
bo nie potrafil wylac lez na przyjaciela...
nie potrafil sam sobie poradzic...
moze gdyby mial kogos...
gdyby sie nie bal...
moze chcial...
strach...
to go trzymalo...
az w koncu skoczyl...
pamietaj... mozesz byc tym Zbyszkiem...
nie popelniaj jego bledu...
SAM???
to nie ta droga...
SAM - samotny lot w dol
lot bez powrotu...
i ze strasznym koncem...
nie boj sie przyjaciol...
ani pomocy...



Zbyszek

zbyszek, zbyszek - kolega z wojska
zbyszek, zbyszek -.

fighting...

Jest i na wszystkich się to odbija, każdy ma już jednak dosyć wrzasków i kłótni... No cóż, docent znów zniknął na kilka dni i jak mam wszystko robić, ale ja to sobie odbije... Jutro jadę na badania, przez kilka najbliższych dni nie będzie ze mną za bardzo kontaktu, ale mam nadzieje, że to już ostatnia wizyta w szpitalu z tego powodu... Ogólnie to cały czas siedzę w domu, bo wszyscy gdzieś wyjechali i tęskniem za moim Kotkiem, ale cóż, tak bywa, jak komuś odbija... Ogólnie to i tak nie wiem co się z wami dzieje, ale chciałbym być z wami... A to jest tekst Piosenki zespołu COMA, który bardzo pobudza mnie do myślenia...

Zbyszek

zbyszek, zbyszek - kolega z wojska
zbyszek, zbyszek - postać radosna
zbyszek, zbyszek - kolega z wojska
zbyszek

zbyszek, zbyszek - kolega z wojska
zbyszek, zbyszek - postać radosna
zbyszek, zbyszek - kolega z wojska
zbyszek - skoczył z wieżowca

godzina ósma
zbyszek staje na krawędzi
zamyka oczy, wykrzywia usta...
przechylił się na stronę śmierci, śmierci...
2005-08-17 | 23:39:45 | waw-snow
skomentuj (2)

Zmiana...
Gdzie się podział stary Wawrzyn?? Nie wiem, ale wiem, że już nie jestem sobą... Nie mogę zrozumieć kilku.