O czym chcesz poczytać na blogach?

Zanussi

baba-o-filmach.blog

Współczesnego splendoru, dopinając  do autentycznego (jak sam zapewniał w wywiadzie na planie filmowym) serca na dłoni nadmuchaną lalę z plastiku.

Zabawne jest w tym wszystkim to, że ta para wcześniej zapewne w ogóle nie wiedziała nawzajem o swoim istnieniu. Teraz pałają do siebie wielką miłością (czego dowód mieliśmy w „Kropce nad i”), atencją nawet, tak, tak! Ta wzajemna  atencja mogłaby być nawet imponująca, ciekawa. Starszy pan reżyser zauroczony młodą kobietką, i na odwrót.  Ale na Boga – K. Zanussi to nie Woody Allen, a Doda to nie Scarlett Johansson. Litości!



A oto kilka wrażeń, już po zobaczeniu "Serca na dłoni", pisanych bez przypominania sobie słów powyżej: :)
"/>
Żenujące dzieło . Miałkie i prościutkie, na miarę mizernego debiutu.  Sam pomysł na fabułę nienajgorszy, ale dalsza realizacja poniżej oczekiwań. W końcu.

THE SAD ENDING

Otwierają oni przed sobą najgorsze drzwi – to widzowie seriali telewizyjnych, to czytelnicy marnych powieści, którzy wcześniej nie oglądali niczego pozytywnego, nie czytali. Wielką rzeszę ćwierć i półinteligentów trzeba jednak docenić, bo stanowią ogromną siłę. Ich awans pociągnął kulturę wysoką ku nizinom. Sztuka z wyższej półki zawsze miała skłonność do sklerozy, często usztywnia się i martwieje. Nastąpiła wymiana, nie ma ona jednak nic wspólnego ze zmieszaniem porządku wysokiego z niskim. Kultura zawsze będzie podzielona na wysoką i niską, to co najwyższe niezmiennie powinno interesować najbardziej. Większość jest zawsze w błędzie, większość wszystko robi gorzej. Średnia jest zawsze marna. (…)

Całość wywiadu Stopklatka.pl

~ - autor: Anna Bielak w dniu Styczeń 29, 2011.

yeepaa.blog



A o to słowa które najgłębiej wryły mi się w pamięć:
-"Nawet jeśli jesteś zamiataczem ulic- rób to najlepiej jak potrafisz."


Jak widzicie poglądy ma ten pan niecodzienne, ale dzieki temu go słuchałam. Mam dośc tego pospolitego trukania;/ Może nie udało mi się w pełni powtórzyc jego najwazniejszych słów, ale uwieżcie mi- to co mówił budziło zaufanie, mimo, że czasem raniło.

Drugim gościem, dzisiaj, był Kamil Durczok. Świetny koleś, dowcipny, luźny, także z podejsciem do młodziezy:) Spotkanie z nim miało raczej charakter bardziej żrtowbliwy i rozluźniający niż z Zanussim ale było równie ciekawe:) Strasznie jeździł po politykach, szczególnie po Lepperze (z ktorym jak twierdził za kazdym razem jak ma program to sie kłóci;D), po Beger, po komisji sledczej i po jeszcze kilku innch politykach;) Bardzo to smiesznie opowiadał. a potem mówił nam o swoich przygodach z telewizji, jakie miał wpadki itd. w między czasie kiedy cytował posła gruszke z komisji śledczej powiedział tak:
"kiedy ustanowiono, że powoła się nową komisje i podzieli sie ja na dwie części, tżeba było podzielić także salę obrad na dwie częsci. Długo myslano, po czym poseł Gruszka jakby natchniony oznajmił, co według mnie.

Gone with the wind


strona główna


artykuł
Trenować samotność


Im bardziej człowiek potrzebuje odzewu, kontaktu z drugim człowiekiem i ze światem, tym bardziej musi się uczyć tego, jak znieść brak kontaktu.


Krzysztof Zanussi



Przywykliśmy narzekać na samotność, traktować ją jak nieszczęście, które spada na człowieka. Tymczasem wydaje mi się, że warto myśleć o samotności jako naturalnym stanie naszego bytowania. Rodzimy się samotni, samotni umieramy i tylko czasami udaje nam się rozpłynąć w łączności z najbliższymi ludźmi, z naszą pracą, z naszymi pasjami.

Moim zdaniem człowiek powinien trenować samotność, tak jak trenuje się sporty - po to, żeby być sprawnym. Stąd w całej tradycji ludzkości, w naszej cywilizacji i w cywilizacjach dalekich, są różne formy ćwiczeń, które uczą obcować z.

irytacje.blog - kontrrewolucja on-line

A jednak czegoś mu brakuje – czegoś trudno uchwytnego, nieokreślonego. W takich przypadkach człowiek działa w sposób zupełnie nieprzewidywalny, na przykład rzuca się w wir nałogów lżejszych (jak kawa, herbata i słodycze) lub cięższych (zupełnie nie jak kawa, herbata i słodycze), rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady, aby oderwać się od otaczającego go świata albo rzuca się z siekierą na sąsiada, czasami z błahego powodu.

W ostatnim czasie podobnie było ze mną – mimo braku powodów do narzekania odczuwałem (PP. Zanussi i Wajda byliby ze mnie dumni) moralny niepokój. I akurat wtedy, podczas przenoszenia danych na nowy komputer, trafiłem na pliki z moimi notkami: tymi, które widnieją poniżej, ale także tymi z początków mojej przygody z blogowaniem w 2001 roku, które zostały w międzyczasie usunięte przez administratora blog.pl po kilku latach mojej bezczynności, jak również tymi paroma, które opublikowałem na salonie24.pl około dwóch lat temu. Spędziwszy kilkanaście minut na czytaniu stwierdziłem bez fałszywej skromności, że z perspektywy czasu zupełnie nieźle się te moje próby czyta. A potem dotarło do mnie, że być może.