O czym chcesz poczytać na blogach?

Zaklinacz psów

Małe co nieco - Onet.pl Blog

Jako, że zbliża się termin zamieszkania ze mną kota Niutka, tym razem zdecydowanie na dużo dłużej, chciałam się do naszej wspólnej egzystencji lepiej przygotować i zamówiałam sobie stosowną książkę ZAKLINACZ KOTóW w nadziei, że znajdę sposób na to, żeby kot nie spędzał całego dnia pod kanapą :-) Nadzieja może połnna ale chciałam spróbować.

Dzisiaj dostałam paczuszkę, która z radością rozpakowałam a tam "Zapomniany język psów"
a to ci heca :)

Od kilku lat zamawiam w Merlinie książki i takej pomyłki nie było...
Nie byłoby problemu gdybym mogła sobie pójść na pocztę...
a nie mogę :(
Reklamacja przyjęta, mam czekać na decyzję kto teraz zapłaci za tą pomyłkę, no.

rzeczywistość nie istnieje... jest tylko Sen... tylko moja Darkeria...

Sprawiłeś, że wszelkie pozytywne wspomnienia o tobie zniknęły za zasłoną mgieł niepamięci... jakże więc dziś mam ci dać szansę? zbyt cenny to dar, byś mógł go zmarnować... a ja znam kogoś, kto zasłużył nań bardziej niż ty... to Sen, imię jego - Pierwszy, Cień Zaklinacza Wiatru...
dziwi cię mój chłód... a czegóż oczekujesz? nawet chrześcijańska idea nadstawiania drugiego policzka ma swoje granice... przez lata wyładowywałeś na mnie złość, kompleksy i fobie... wszystkie moje myśli i słowa wpisałeś na listę własnych.Wszystko poznaję od nowa... każdy przedmiot, smak i zapach wydaje się inny niż kiedyś...
znów, jakby odrodzona, uczę się mówić i myśleć... stawiam pierwsze, niepewne kroki...
mam na imię Joanna i nie lubię jak ktoś zdrabnia moje imię... wolę koty od psów i piwo od wódki...
jestem sama - lecz nie samotna... i to jest mój wybór...
*
realnie...
uczę się bycia połówką, nawet nie myślę o szukaniu drugiej osoby... przechodzę sercowy detoks... zmieniam swoją mentalność... staram się nie myśleć o.

Osiwiony | prawie oświecony

Umrę za parę lat w wieku 80-100 lat. Tylko tyle średnio mamy życia, później kaput.

Tymczasem warto się zainteresować swoim własnym podwórkiem a szerszy zasięg wziąć po prostu pod rozważania, co też czynię.

ps. przypomniał mi się taki program w TV “zaklinacz psów” facet imieniem “Sizar” leczy psy

kjuu

Mi na myśl ten idiotyczny wyścig szczurów w borderowym światku i całą sobą chciałabym to wykrzyczeć, a że wiem, że i tak nic to nie da to mamy ciszę w eterze.

tak czy inaczej, spróbuję przyjąć jakies mocne środki ;) założyć różowe okulary, odprawić taniec zaklinacza deszczu i zaktywizować się z okazji wiosny, nadchodzącego sezonu frizbowego i zajebistości moich psów.

bo jak tak na nie patrzę… to czasami chciałabym się z nimi zamienić…
choć z drugiej strony, gdybym to ja była na ich miejscu, moja pozycja w łóżku byłaby jeszcze bardziej zagrożona niż jest teraz :))

w ramach pozytywnego nastrojenia,.