O czym chcesz poczytać na blogach?

Zafon

Bismillah

Narastało we mnie wrażenie, że coś bardzo mojego, coś, czego do dziś nie potrafię nazwać, ale czego mi ciągle brakuje, zostało tam na zawsze. Piętnaście lat później nawiedziło mnie wspomnienie tamtego dnia.. Zobaczyłem chłopca bładzacego pośród mgieł dworca Francia i imię Marina zabolało znowu jak swieża rana. Wszyscy skrywamy w najgłębszych zakamarkach duszy jakiś sekret. A oto moja tajemnica.

Trudno powiedzieć, że ksiązka zachwyca. Treść raczej przeraża. Choć ten niesamowity klimat, rodem z horrorów o Frankensteinie, połaczony z niepowtarzalną atmosferą Barcelony Zafona sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem…

Moje pasje... - bloog.pl

Zapraszam do różnych wariacji na temat muffinek. Zamiast czekolady i kakao, starta skórka z pomarańczy i cytryny oraz pół łyżeczki cynamonu... pychotka

 


 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5380348,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zafon'a ciag dalszy...

piątek, 15 stycznia 2010 19:50



           Idąc za ciosem kupiłam kolejne książki Zafon'a - "Gra anioła" i " Marina".  Przeczytałam właśnie pierwszą z nich. "Gra anioła".

podszepty upadłego anioła - Onet.pl Blog

    Trwaj (anielica1; 15.01.2012)
  • jesteś... (anielica1; 17.11.2011)
  • brązowy szał zwycięstwa II ! (anielica1; 18.09.2011)
  • wieści (anielica1; 16.09.2011)
  • jak to możliwe? (anielica1; 06.09.2011)
  • **** (anielica1; 31.08.2011)
Lekturki Kasiulki 2012r
1.K.T Lewandowski "Anioły muszą odejść"
2.H.Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"
3.B.Weber "Imperium aniołów"
4.Jill Mansell "Kiedy myślę o tobie"
5.M.A.Shaffer A.Barrows "Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek"
6.S.Larsson "Dziewczyna, która igrała z ogniem"
7.C.R. Zafon "Cień wiatru"
8.M.Maślanka "Bidul"
9. G. Goldrich "Kolacja z Anną Kareniną"

Pasja czytania

Każe zatrzymać się i zastanowić nad własnym miejscem na ziemi i podziękować za to, że miejsce to nie jest napiętnowane rozpaczą i strachem…

21:18, augusta9
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010
Marina

Zanim sięgnęłam po „Marinę” Carlosa Ruiza Zafona, przeczytałam wydane w Polsce wcześniej (aczkolwiek napisane przez autora dużo później) „Cień wiatru” i „Gra anioła”. Oczekiwałam więc fascynującej i przerażającej opowieści, zabłąkanej wśród uliczek Barcelony, która jest zarówno tłem, jak i jednym z bohaterów powieści. Z jednej strony otrzymałam dokładnie to, czego się spodziewałam, z drugiej byłam nieco rozczarowana… W moim odczuciu kolejność czytania tych trzech powieści powinna być dokładnie taka sama jak kolejność ich powstawania: w „Marinie” kunszt prowadzenia pełnej zagadek i.

w fotelu z książką

Bawi naiwnością i doprowadza do rozpaczy absurdalnością wybranych przez pisarza rozwiązań (hokus pokus i śmiertelnie chory bohater zostaje uzdrowiony?!).

Do granic przewidywalna i banalna fabuła oraz szablonowe, bezbarwne, płaskie postaci nie pomagają wciągnąć się w lekturę.

Nieudolne są też próby wprowadzenia wątków religijnych i erotycznych (oj, tak, tak, bez takich nie obędzie się żadna dobra powieść!) – zdają się one być fasadowe i tworzone tylko po to, by chwytliwym tematem zwiększyć popularność dziełka.

W czasie lektury odniosłam wrażenie, że Zafon ze swojej trzeciorzędnej powiastki stara się zrobić dzieło gnomiczne; patetyczne fragmenty mówiące o  autoteliczności pisarskiej sztuki wywołują uśmiech zażenowania.

A miało być tak pięknie… Barcelona początku XX wieku obiecywała możliwość obcowania z hiszpańską bohemą, temat, przez pierwsze kilkanaście stron wydawał się być ciekawy. Oczywiście, wszystko to obietnice bez pokrycia.

Gra Anioła to jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę i zapomina. Pozostaje tylko mgliste wspomnienie i niechęć do nazwiska autora

cirnelle blog

Siedzeniu bumy jakiegoś karkola, który nie będzie bawić się w ceregiele i wojny podjazdowe tylko otumani ja tabsem wrzuconym do taniego drinka i zerżnie bez pytania o zgodę i bez zalotów.]

Metoda na „ja już muszę iść” poskutkowała i poszedł za mną. Wiedziałam jak to się skończy bo mimo, że nie dotknął mnie ani razu, marzyłam by to zrobił a moje marzenia się spełniają. Lecz mimo zwycięstwa bałam się okrutnie. Jego. Nieznanego. Bólu pożądania. Bólu rozkoszy. A przede wszystkim jego oczu i tego co w nich zobaczę gdy wreszcie spojrzę prosto w nie.

Zafon pisze, że nie ma nic piękniejszego i bardziej magicznego dla mężczyzny niż rozbieranie kobiety po raz pierwszy.

Dla kobiety nie ma nic piękniejszego i bardziej magicznego niż gdy mężczyzna wchodzi w nią po raz pierwszy.

Zaczęliśmy w windzie. Gdy nasze triumfalne uśmiechy połączyły się tylko chwila dzieliła nas od wciśnięcia „stop”, tej pięknej i magicznej chwili i łagodnego kołysania w jego ramionach zakończonego ferią barw i kolorów. A potem kilkanaście godzin brodzenia w rzeczywistości i jeszcze przyjemniejsze rozstanie. Na zawsze

.