O czym chcesz poczytać na blogach?

Yodel

Luna- blog

„duszę się”...

Nadal na diecie... schudłam 3 kg w dwa tygodnie. Potrzebuję więcej motywacji... nie mogę się zniechęcać, nie mogę rezygnować, nie mogę popadać w jakieś dziwne, przygnębiające stany ducha. Musze myśleć pozytywnie... MUSZĘ.
Muszę i chcę...

Czuje się lżejsza... czekam na widoczne efekty... będę cierpliwa... :)

Luna 2002-08-04 22:19:10
skomentuj (9)


Optymistycznie ? Energicznie...
Ogłoszenie
Poszukuję dobrej, prywatnej szkoły j. niemieckiego gdzieś na terenie Bytomia- Yodel, to Twoje tereny, nie wiesz czegoś na ten temat???
Jeśli ktoś znałby godną polecenia placówkę tego typu - byłabym wdzięczna za wszelkie informacje.
------------------------------------

Dzisiaj udało mi się uwierzyć w siebie... uwierzyć w możliwość odniesienia sukcesu i... aż się tego przestraszyłam... heh Mam nadzieje, że wszelkie „momenty kryzysowe” mam już za sobą. Pierwszy raz z takim uporem do czegoś dążę, mimo drobnych niepowodzeń. Odkryłam, że podstawa to nie zniechęcać się nawet jeśli przychodzi chwila słabości. Wszystkiego musze.

lombard złudzeń

Zimnym ogniem czarnych słońc

Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

epoh 2004-08-13 17:23:47
skomentuj (0)
Uciekam...
Uciekam od rzeczywistości
w nierzeczywistość
wirtualny świat otacza mnie
ze wszystkich stron
nie mogę się uwolnić
to jest silniejsze ode mnie
coś co jest fikcją
dzieje się naprawdę
tylko tu jetem szczęśliwy
tylko tu jestem tym
kim zawsze chciałem być
kim wreszcie się stałem
choć tylko na chwilę
bardzo krótką
jednak wspaniałą
lecz wszystko co piękne
traci swój blask
i znów jest szare
poraz kolejny uciekam
tylko nie wiem przed czym
może przed samym sobą?
[yodel]



epoh 2004-08-14 09:35:52
skomentuj (7)

mar-cin.blog

To trochę nieprzyjemnie się robi...
Swoją drogą ja też czasem ludzi "nie poznaję"...
Trzeba z tym skończyć.


"Mijamy się,
mijamy siebie,
spotkamy się,
spotkamy w niebie"



***


Stuknął rok temu blogowi. Wliczając w moją działalność bloga poprzedniego, piszę już jednak jakieś 16 miesięcy.
I chciałbym jeszcze długo pisać. Jednak będac dosyć humorzastym, nic obiecać nie mogę.
Póki co, jesteście Wy i jestem ja. Poradzimy sobie. Razem i każdy z osobna.
Pozdrawiam Was wszystkich.

Podziękowania dla:

Nowej Starej - od momentu jak się tu pojawiła, nie opuściła mnie nigdy.
Taty - zawsze mnie czytał.
Voy'a i Yodel'a - jedynych(obok rodziciela)"stałych" samców na mym pokładzie.
Very - umiejącej postawić na nogi.
Werti - za wredny jęzor.
Puchatkowej - czytałem ją regularnie(kiedyś)
i dla
Ja.

skomentuj (19)
Strona główna
kwiecień 2003

marcella***blog

Lepiej mi się słucha, mam poczucie przynależności do pewnej elity :)
Szkoda, że mało znani, może nagraliby coś więcej niż dwie płyty.

Przeraźliwie brak mi lektury! Skończyłam Koftę i Domagalik, teraz się snuję po bibliotece i jakoś nic mi nie podchodzi....

A dzisiaj w autobusie dostałam ataku śmiechu czytając o aferze brukselkowej na Dolnym Śląsku w GW. Boskie!

Idę bo zaczynam pieprzyć :)






marcella 2002-09-23 18:41:41 skomentuj (18)


nigdy nie mów nigdy



Ponieważ Yodel uświadomił mi, że wczoraj minął dzień 24 września (!!!), nadszedł czas na podsumowanie wszystkiego, co warte jest podsumowania. Chętnie bym też coś rozdała, jakieś MARCE albo co, ale jakaś klątwa ciąży nade mną, nieszczęsną, jak, nie przymierzając, nad Lesiem Kubajko, i nic do wręczania nie mam na składzie. To podsumuję:

NAJPOTWORNIEJSZA REKLAMA:
Billboard reklamujący płytę Budki Suflera "Mokre oczy": pięciu truposzy - topielców, wyciągniętych dopiero co z wody i przeczesanych grzebieniem po główkach.
Billboard mijam codziennie jakieś 100 razy,.

calajaskrawosc blog

2007-04-17 19:59:31
skomentuj (5)


smutno, wesoło, w kratkę
I zostałam sama z jednym tylko kotem.
Czarnym. Mju wylazła przez kuchenne okno i nie udało mi się jej znaleźć, mimo rozwieszonych na osiedlu ogłoszeń. Żal mi Diablo, która siedzi teraz sama cały dzień, gdy ja jestem w robocie. Tęsknię za widokiem przytulających się mięciutkimi łapkami kotków... Gdzie jesteś, moja Rybko?
A Ewe wyjechała, jak wróci, nie pomieszka zbyt długo, bo kupili jej mieszkanie. Kurde.
Cisza i spokój.
Za to w maju, mam nadzieję, zamieszka ze mną niejaki Yodel, hip hip hura!
W pracy - bosko! Same sukcesy, chwalą mnie i w ogóle wygląda na to, że na dłużej tam zagoszczę. Spotkania są coraz bardziej udane, zaległości na moim biurku zaczynają osiągać grubość centymetra, co oznacza, że już na dobre się zaaklimatyzowałam i moje biurko wygląda wreszcie jak biurko reszty ludzi w moim dziale.
Brakuje tylko zdjęcia męża w ramce i zdjęcia dziecka na pulpicie kompa.
Przyniosę zdjęcie kota.
Dziś zaś przyjechała do mnie mama i po prostu kupiła mi laptopa, dzięki czemu skończyły się wszystkie moje życiowe dramaty.