O czym chcesz poczytać na blogach?

Yaxley

You were my hope...

Który wciąż starał się wytropić miejsce ich kryjówki.
Severus powoli uniósł dłoń stopniowo zaginając kolejne palce. W momencie gdy ostatni zniknął w uścisku Lily machnęła różdżką tak że drzwi się otworzyły. Przez ułamek sekundy niedoszłe ofiary obserwowały tę sytuacje z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Potem szybko dobyli różdżek i zagorzała walka. Nikt nie musiał wykrzykiwać komend. Wszyscy znali zaklęcia niewerbalne do tego stopnia, że byli wstanie się pozabijać, nawet specjalnie się nie wysilając. Walka nie była wyrównana, bo Lucjusz, Lilyanne i Severus walczyli przeciwko Avery’emu i Yaxley’owi, ale to i tak głównie ci drudzy posyłali większość morderczych zaklęć. Po chwili Lily machnęła gwałtownie różdżką rozsyłając wokół płomienie ognia które natychmiast zajęły stare mury i pokryty strzechą dach. Nie minęło pięć minut i walczący przenieśli się na zewnątrz. Mięli coraz mniej sił, więc coraz częściej z ich ust wyrywały się zaklęcia które posyłali w kierunku przeciwników. Zarówno jednak jedna jak i druga „drużyna” wykonywała idealne uniki, bądź perfekcyjnie odbijała zaklęcia, tak że wszystko wokół przypominało ruinę.
W drobnym ciele jedynej kobiety,.

.waniliowe pocałunki

Zaniedbane, brudne i opuszczone. W oknach przeznaczonych do rozbiórki kamienic nie paliły się żadne światła, za to wszędzie panował nieznośny odór śmierci.
Nagle zatrzymała się wpół kroku i ze strachem rozejrzała po nieznanej dzielnicy. Wyraźnie słyszała kroki.
Na brodę Merlina...!
Skryła głowę w ramionach i zamarła w bezruchu. Strach powoli paraliżował zmysły.

*

- Przestań! – Zacisnął palce na jej nadgarstkach i całym ciężarem ciała przyparł do ściany.
Szarpała się, próbowała kopnąć go w goleń i uciec, byle jak najdalej od domu Yaxleyów, od cmentarza, pogrzebu, od niego… Chropowata nawierzchnia budynku boleśnie raniła jej plecy.
- Już? – spytał, luzując uścisk i próbując uchwycić jej spojrzenie.
Jasne pasma popielatych włosów opadły jej na twarz, przez co nie mógł dostrzec jej oczu.
- Nie – mruknęła. – Nie wrócę do domu, bo się rozkleję i wpadnę w Otchłań Rozpaczy. Przez tydzień będę chodzić w powyciąganym swetrze i dresach, a po kolejnym będziesz miał mnie dosyć. Któregoś dnia wyjdziesz i po prostu nie wrócisz. Wolę chodzić po Pokątnej i próbować ochłonąć.
- To nie jest.

Harry Potter - bloog.pl

Gdyż chroniony jest wciąż Zaklęciem Fideliusa. Harry, Hermiona i Ron co jakiś czas teleportują się pod peleryną-niewidką do Ministerstwa Magii, gdzie mogą obserwować rozmowy niektórych śmierciożerców i pracowników. Planują bowiem wizytę w Ministerstwie, podczas której chcą odnaleźć Umbridge i odebrać jej medalion będący horkruksem. 1 września dowiadują się, że Snape został dyrektorem Hogwartu. Kolejnego dnia wybierają się do Ministerstwa, i przemieniwszy się w trójkę pracowników (za pomocą eliksiru wielosokowego), dostają się do środka. Ron zostaje oddzielony od Hermiony i Harry’ego przez Yaxleya, który nakazuje mu wykonać pewną robotę. Niedługo potem Harry i Hermiona odnajdują Umbridge. Rozdział 13: Komisja Rejestracyjna Mugolskich Czarodziejów Umbridge wita się z Hermioną, przemienioną w jej współpracownicę – Mafaldę. Nakazuje jej towarzyszyć podczas pokazowych procesów nad czarodziejami urodzonymi w mugolskich rodzinach. Harry zostaje więc sam. Udaje mu się dotrzeć do gabinetu Umbridge, jednak nie znajduje tam medalionu. Wraca zatem do podziemi, gdzie jest świadkiem przesłuchania czarodziejki z mugolskiej rodziny. Dostrzega poszukiwany medalion na szyi Umbridge i atakuje ją oraz Yaxleya, po.

x - Onet.pl Blog

Do komnaty, skrzat już na nią czekał. 

- Pantofelko, przynieś mi tu śniadanie. I powiedz ojcu, że zejdę do niego za pół godziny.

- Dobrze, panienko. - Skrzat ukłonił się i znikł.

Po chwili Pantofelka przyniosła tacę z jedzeniem. Gdy minął czas, Av teleportowała się przed drzwi Sali Tronowej. Pchnęła je i weszła do środka. Po przeciwległym końcu sali stał Czarny Pan, a wokół jego poplecznicy kłaniali się mu i składali raporty.

- Witaj ojcze... - Podeszła do niego.

- Witam cię, Avado. 

- Dziś wyjeżdżam. Mogę pójść sama na stacje?

- Nie, nie możesz. Yaxley cię odprowadzi

- Ojcze... - Av była mocno zniecierpliwiona. - Mam szesnaście lat i Czarną Magię wykutą na pamięć. Niby, co może mi się stać?!

- Nigdy nic nie wiadomo! Pójdziesz z Yaxley’em!

- Ale deportuję się stąd prosto na peron! A tam już będzie Dracon i reszta.

- No i Lucjusz... Dobrze, niech Ci będzie. Tu masz 500 galeonów - powinno Ci wystarczyć na jakiś czas. - Mężczyzna podał jej ciężką sakiewkę.

-Dzięki. Kiedy będą lekcje? 

- Ze mną we wtorki po południu, a z Otheosem w soboty po obiedzie. Nie zapomnij o nich!

- Nie zapomnę. Pójdę.