O czym chcesz poczytać na blogach?

Wywoływanie zdjęć

Szczęśliwa kobieta - Z ŻYCIA WZIĘTE - bloog.pl

Krajobrazy i naturę. Mało tego, często też latam z kamerą video, bo ciągle to ja jestem kronikarzem rodzinnym. Najbardziej lubię jednak fotografowanie. Przy fotografowaniu, za każdym razem, czuję takie miłe podniecenie. A każdy zatrzymany w kadrze obraz, ma dla mnie bardzo duże znaczenie. O rany, ile ja pieniędzy wydałam na wywoływanie zdjęć. W Polsce to jeszcze mój syn dużo zdjęć wywoływał. Po mnie załapał bakcyla fotograficznego i już w wieku 10 lat łazienkę zamieniał na ciemnię - i ciurkiem wywoływał.

    Tu, w.

Przyjemność sprawia mi przeglądanie ich na monitorze. Nawet zdjęcia ze starych rodzinnych albumów zeskanowałam sobie do komputera. Wszystkie. I też często je przeglądam. Tak że oprócz normalnych albumów, które w moim domciu pysznią się na regałach, mam już też co najmniej naście albumów w komputerze. Każdy z nich zawiera setki zdjęć. Jedynie swoich zdjęć mam niewiele. Nie lubię być fotografowana. Z prostej przyczyny... Jestem niefotogeniczna. To nie tylko moje zdanie. Wszyscy tak mówią. Nie wiem, czemu tak się dzieje. Jedni wychodzą na każdym zdjęciu wspaniale, niekiedy nawet lepiej niż w rzeczywistości, a inni, tacy jak ja, wychodzą jak - nie.

Nie jestem kiepski....

A przy okazji moje wierszówki, czyli wycenę pracy. Te zdjęcia pozostawiały wiele do życzenia, używałem starego aparatu, przeterminowanych klisz i odczynników, a zdjęcia wywoływałem w nieszczelnie zaciemnionym pokoju. Nie zawsze udawało się zatkać wszystkie szpary okna i zdjęcia wychodziły szare. Przy takiej technice wywoływanie zdjęć wiązało się z kilkoma godzinami spędzonym i nad kuwetami ze śmierdzącymi chemikaliami... W porównaniu z tamtym okresem robienie zdjęć techniką cyfrową to czysta przyjemność. A próbki tych najnowszych zdjęć można oglądać na fotoblogach, których adresy zamieszczone są obok.     

^Jaramy się sobą jak palacze Holandią^ Paulina&Mateusz ;)) 30.06.2008 - Onet.pl Blog

Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce...;/ Jeszcze referat na marketing : 'Promocja sprzedaży produktów turystycznych' ;/ W czwartek zaległa kartkówka z woku i coś tam jeszcze jest jakoś na czasie ale nie pamiętam co ;D Poza tym muszę też zrobić w końcu coś z tą kroniką klasową. Puki co zabieramy się za zgrywanie i wywoływanie zdjęć do niej. Z tym że pewnie nie nastąpi to tak szybko bo zanim moja klasa złoży się na fotografa to trochę minie ;/ Nie ma jak zorganizowanie ;/

A 28 marca jedziemy na spotkanie z ludźmi którzy byli z nami w Gdyni w ubiegłym roku ;) Spotkanie będzie w Bielsku Białej :) I tak szczerze to nie mogę się doczekać, bo.

Listy drukowane - Onet.pl Blog

Jazda samochodem. Gotowanie na szybkość i wydajność.

   Część spraw została zakończona. Jestem bez zęba mądrości, z nowym prawem jazdy, mam na koncie quasiprofesjonalną recenzję za którą mi być może zapłacą, korektę miesięcznika i dwa małe tłumaczenia - wszystko w ostatnich dniach. Zakupy w pogoni, wywoływanie zdjęć z ostatniego półrocza. Nagrywanie płytek Bliskim, tyle spraw, że nie dziwota, że czuję się jak z początkiem zaziębienia. Pomógł Tylenol i rozmowa z Rodzicami, trojgiem. Dzisiaj chłopcy zrobili mi niespodziankę zaokienną - słuchałam miłej muzyki i miałam kamerkę pod ręką, wyszedł uroczy obrazek. Poza tym.

Mną wywiad z okazji Dnia Bibliotekarza. Dzisiaj już emitowała część w Popołudniówce, jutro ma być całość w Porannym. Ciekawe zadawała pytania i opowiadała o sobie. Jej wizyta zdopingowała mnie i nareszcie powbijałam wszystkie potrzebne gwoździe. Na ścianach ład. Cieszy mnie ten stan. Nawet nasza chaotyczna kolekcja obrazków i zdjęć w piwniczce nabrała kształtu. Odzywa się Buffalo. Robię, ile mogę. Mam jeszcze korektę. Trafiła się kolejna propozycja zajęcia. Muszę zrobić jak najwięcej przed 24. kwietnia. Może jutro jakoś rozgryzę Orchard Lake? Dzwonię w tej sprawie do Polski. Według kalendarza ogrodnika przez następne 3 dni jest zakaz robót.

...:::po prostu my:::...

I który tylko trochę różni się od niemieckiego. Ale nie, kto by sobie ułatwiał. Więc teraz próbuję się uczyć czegoś zupełnie abstrakcyjnego, pocieszając się, że nauczyciel jest kochany.
Aparat kupiłam analogowy, bo chciałam lustrzankę, więc nigdy nie mam zdjęć na bieżąco i niedługo wydam na wywoływanie zdjęć tyle, co kosztuje lustrzanka cyfrowa. Próbuję się pocieszać, że mam prawo do odrobiny szaleństwa. I że czasem niektórzy chwalą moje zdjęcia. Takie małe wynagrodzenie.
Do tego herbaciarnia, przez która tracę prawie cały czwartek i jeszcze.

Pieśń Irlandii...


Mnie też wzieło na wspomnienia wtedy ale nie mówiłam tego głośno, bo nasze klasowe imprezy nie były w sumie aż tak gorsze od ich imprez.
Ogniska na Paulinum... albo i nie ogniska też na Paulinum... albo wypady na Grzybka.. lub też wagary na chojniku.... :):) Muszę wywołać zdjęcia klasowe...
A tak w ogóle to wywoływanie zdjęć przypomniało mi że muszę zrobić coś z moim pokojem. Nie podoba mi się on... jest taki.... zwykły. Ja bym chciała taki niezwykły. Jednokolorowe ściany, jakieś fajne obrazki czy coś...
Doszłam takża do wniosku, że musze podokańczać opowiadania. Na początek zabiore sie za "Scenariusz" wypadało by go skonczyć po 2.