O czym chcesz poczytać na blogach?

Wyvern

We are the same… Just the same… You and I…

Skomentuj [4]
» Moje konto na Deviantarcie YouTube
» Pozdro dla: Sylwii, Yaviamayi, Saphiry oraz Julki

» Notka:
Dodam jeszcze jedną notke, będzie dosyć krótka.

__________________________

Już wiecie skąd znam opowieść Oe. A Siidoo... Nie, to nie tak jak myślicie. To nie ja zabiłam Siidoo. Jego historia była znana wszystkim smokom i elfom, tak jak teraz ta o Czerwonym Kapturku i była pouczająca. A teraz chcę opowiedzieć o bitwie na początku Rozłamu. Bitwie smoków i elfów.

_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_

Na przedzie stał olbrzymi wyvern – Jak nietrudno się domyślić – Fuuwood. Obok niego stał jego przyjaciel – łotopaz amerykański Exquin. Z nimi wojska wodników i mroźników (w tym ja). Potem smoki workowe, tybetańskie, lungi z kamieniami, którymi miały rzucać na przeciwników. W górze latały smoki europejskie, łotopazy, wyverny. Mialy polecieć pierwsze i zacząć ziać z góry ogniem. Potem powinny ruszyć oddziały ziemne i taranować elfy. Fuuwod miał za zadanie walczyć z królem elfów, Scozírem.
I tak się stało.
Fuuwood ryknął przeraźliwie głośno.
Latające oddziały ruszyły na wroga. Niektóre smoki.

Wataha ADHD II - Onet.pl Blog

Więc Shinigami pozwól, że zadam jej zadanie w formie opowiadania.

Wiec zadanie dla ciebie Shatara :

Typ zadania : Morderstwo
Poziom trudności: Normalny
Magia: Niedostępna

Wprowadzenie w zadanie: Wyrusz o północy w góry i uśmierć Demonicznego psa, a jako dowód, że go zabiłaś oderwij mu jakoś część z niego i przynieś.

Nagroda: Przydział w Gł.Morderca



Gunji (01:06)
4 wilki przybyły

28 czerwca 2011
Heei ^_^
Imię: Shatara, mówcie jak chcecie. ^_^
Wiek: Uuu... 20839 lat xD
Rasa: Wilk Demon.
Przemiany: Czarny anioł, klacz, demon, smok, wyvern, feniks czarny, zwykła wilczyca, lwica itd.
Charakter: Pie*dolnięta pozytywnie.  xd

widząc niewidzialny świat - bloog.pl

    Tylko na południe. Może i to o niczym nie dowodzi, ale proszę, doradź mi: czy to może coś znaczyć?!

    autor: Zagubiona


Nie znam się na smokach na tyle, żeby móc ze stuprocentową prawidłowością określić zachowanie smoków. Nie wiem, co mogło skłonić smoka do takiej wyprawy... Ale możliwe jest, że podróżuje: od Gór Skandynawskich, polując w Morzu Bałtyckim, do Karpat (może do Alp), potem może polować w M. Czarnym (czy też Sródziemnym albo Kaspijskim) i lacieć do Himalajów, a potem może znowu do G. Skandynawskich. Oczywiscie taką trasę mógłby pokonywać wyvern, zakładając, że polowałby w morzu. Smoki są bardzo niebezpieczne, więc nie za dobrze, żeby przelatywały nad całym krajem... Ale jak inaczej wytłumaczyć to, że leci tylko na południe? Tak jakby do Karpat czy Alp... Chyba, że robi po prostu takie rundki: budzi się, wylatuje na polowanie na terenie Polski i zataczając koło, wraca w góry przelatując nad Twoją miejscowością (z poprzedniego komentarza wynika, że mieszkasz w woj. śląskim, więc może mieszkać nawet w Tatrach). Trzeba by sprawdzić doniesienia o dziwnych zniknięciach czy zgonach, których sprawcą mógłby być smok. Mam jednak nadzieję, że nie.

Rycerze Zodiaku <3 - Onet.pl Blog

Kometa Pegaza)



Potężniejsza wersja Ryu Sei Ken'a. Seiya rozpalając do maksimum swoje cosmo, tworzy kometę i z dużą siłą trafia przeciwnika. Co ciekawe przygotowanie tego ataku w każdym przypadku wygląda inaczej. Np. w walce ze Srebnym Rycerzem Misty'm Seiya rozpoczął atak Ryu Sei Ken'em by po chwili wzbić się w niebo i wirując spadać jak kometa zatakować Sainta. W walce z Sea Horse Baian'em (Morskim Generałem) Sui Sen Ken był 'stacjonarnym' atakiem (meteor był skumulowany w ręce Seiyi, następnie wypuszczony w stronę Baiana). Siłę Sui Sen Kena odczuł także Wyvern Rhadamantys, gdy Seiya zrobił mu ładną dziurę w jego zbroi :P



3. Pegasasu Ro-Ringu Kurashu (Pegasus Rolling Crash)


Atak o którego sile przekonał się nasz narcyzik Lacerta Misty :P Polega on na schwytaniu przeciwnika pod ramiona wybiciu się wysoko w górę, by po chwili zacząć opadać głowami w dół. Seiya wychodzi z tego ataku bez szwanku (w ostatniej chwili przed kontaktem z ziemią Seiya wypuszacza swojego przeciwnika z uchwytu). A przeciwnik... No cóż twarde lądowanie głową nierzadko kończy się śmiercią. Tak też było w przypadku naszego Misty'ego...