O czym chcesz poczytać na blogach?

Wózek tako

Magda M - dalsze losy wg mnie - Onet.pl Blog


-Pani Magda ma teraz robione badania zaraz zostanie przywieziona na salę
Pielęgniarka wyszła ponieważ musiała coś wypełnić, zostawiła Piotra z dzieckiem na rekach, który usiadł na krześle i zaczął mówić
-No widzisz malutka jak to sie porobiło niedawno planowaliśmy z Magdą dziecko, a teraz ty się pojawiłaś na świecie a ja wszystko spieprzyłem. Gdybym nie był tako głupi pewnie była byś moją córką. Mam nadzieje że wybaczysz mi , że nie pozwolę by twój ojciec odebrał mi jedyną osobę na świecie którą kocham . Dziewczynka tylko śmiała się na słowa Piotra.Cały ten monolog słyszał Sebastian i Karolina którzy przyjechali do szpitala tak szybko jak mogli. Stali z boku i przyglądali się tej sytuacji, a Sebastiana ogromnie kusiło.O 15
-Czyli mam zostać niańką
-No tak-Sebastian zbierał swoje rzeczy w biegu. w pewnym momencie odezwała się Ania
-No nie ona znów płacze, jak ta Magda to wytrzymuje
Piotr poszedł i wziął płaczącą Anię a ona od razu się uspokoiła
-Piotr jak ty to robisz
-Ona po prostu mnie lubi
-Dobra ja lecę tu masz zapasowe klucze jak byś chciał iść z nią na spacer, wózek stoi w drugim pokoju
Piotr świetnie spisywał się jako niańka, nakarmił, przewiną Anię a potem poszedł z nią na spacer. Około godziny 14 wrócił Sebastian i zauważył karteczkę

chico35.blog

Że tak nie było. Ich znajomość na jakiś czas się urwała. Nie spotykali się, nie rozmawiali. Stali się znajomymi tylko na „cześć". Z koleżankami nadal jednak przebywały z kumplami z wakacji. Dobrze się w swoim towarzystwie czuli. Odłączył się od grupy znajomych. Znalazł sobie nowe towarzystwo. Wypoczęta jak nigdy jeszcze wstała o  7:00 rano, żeby jako tako się ubrać.  Z szafy wyjęła białą krótką spódniczkę a to tego kremową bluzkę z długim rękawem w gwiazdeczki...  tak właśnie poszła do szkoły na twarz trochę makijażu i na śniadanko. –Ooo jaka szczęśliwa rodzinka!! -powiedziała na śniadanie kanapki z kremem orzechowym dodała mama -No kto by pomyślał, że co innego niż płatki.Lala była prawdziwa? – mówiła mama  lalki odegrały bardzo ważną rolę w moim życiu. Uwielbiała przebierać w kolorowe stroje, lulać w ramionach jak niemowlęta. Jeszcze nie miała na rękach dziecka, a zawsze bardzo chciała mieć córeczkę... Często przypomina mi się  przedszkole, dziewczynki chodzące w kółko z wózkami;- Na co czekasz weź swój wózek! . Chodziły trochę się szturchając i pchały wózki i też  Misia wzięła jeden z nich i ... kraksa!  Wywalił się!   Wysypały się kolorowe pierzynki, nie wspominając już o samej, biednej lalce leżącej na dywanie. Gdy wracałam do domu brałam swój wózek i starałam się go nie wywrócić, jednak na marne - lalka i tak lądowała na.

heino.blog



w każdym razie jeśli mogę to proszę o odpowiedź:
1.ślubnego Willa
2.paskuda
3.irish-coffee
4.dee
5.flawi

jak nie chcecie to nie

skomentuj (7)

proszę wychodzić, zamykamy.. 2007-03-26 19:26:40


kto chce mój wózek
to niech sobie bierze
sprzedawca juz powiadomiony o tym szajsie
producentowi nawrzucam jutro
i juz nigdy nie zgodzę się na testowanie próbnego modelu jako pierwsza w kraju
firma tako bardzo mnie zawiodła i niech zabiera ten złom spowrotem a przyśle mi cos co jeździ i czemu nieodpadaja kółka 8 razy na godzinę
no proszę państwa ja mam tam w środku 2 ciężkich dzieci a nie koty , to musi mieć mocne zawiasy a nie tandetne plastiki
niedługo przyjedzie do nas z Niemiec maclaren, ale to dla siedzącej już Tośki, póki co kombinujemy co zrobić z tym.

yaoi - szkolne życie - Próbowałem być idealny, ale po prostu się nie opłacało... - Onet.pl Blog

Dzikiej walki widząc, jak jakaś starsza pani z szeroko otwartymi oczami przygląda nam się pewnie od dłuższej chwili. Lustrując wzrokiem dłoń Yasuro, która położona była na moim torsie, przeniosła go na moją głowę, gdzie jego palce trzymały między włosami piłeczkę. Zaszczyciwszy nas w końcu spojrzeniem, odchrząknęła znacząco i poprawiając okulary opchnęła metalowy wózek. Przez chwilę było słychać pisk kółeczek i muzykę lecącą w radiu na tle całego supermarketu.

Spojrzeliśmy na siebie, po czym wybuchnęliśmy większym śmiechem niż dotychczas, uspokajając się przez jakieś dwie minuty.

- Dobra, bo ja już nie mogę. - sapnąłem, łapiąc się za obolały brzuch. Moje policzki były całe różowe, a klatka piersiowa.Bosko! Plując czy parskając co chwilę zacząłem energicznie pukać.

- Matko! - usłyszałem krzyk Higoshiego, więc intuicyjnie podreptałem do środka.

Uniosłem wysoko głowę, żeby widzieć cokolwiek, a moje usta same się uchyliły, prezentując gołą szyję. Wyglądałem z pewnością zabawnie, gdyż wszystko było przyciśnięte do szczupłego ciała. Tylko bluza jako tako do niego nie przylegała. Z końcówek mokrych kosmyków sączyły się malutkie kropelki, a klatka piersiowa poruszała się nierównomiernie.

- Cholerny deszcz. - rzuciłem z grymasem, kładąc przy ścianie gitarę - Ale i tak go lubię.
- Lubisz? - zdziwiony ciągnął mnie do łazienki.
- Tak, uspokaja mnie, ale nie wtedy kiedy centralnie bije na twarz. - otworzyłem.

The Great Disappearing Act - Onet.pl Blog

Przewodniemu tego bloga, nie o tym będzie ten występ. Dawno, dawno temu, kiedy w takiej Polsce nikomu nie śniło się jeszcze nawet o paradach równości, inna grupa społeczeństwa rozpoczęła o równe prawa. Było to circa 20 lat temu. I co? I walczy do dziś.
O kim mówię? O niepełnosprawnych.
Owszem, nie jest tragicznie.Państwo roztacza jako taką opiekę, komunikacja się jako tako przystosowuje, budynki też. Niepełnosprawni mają coraz lepszy dostęp i do edukacji, i do pracy. Tylko gdzieś w tym zagubiła się ta cholerna tolerancja... Podstawowym błędem, jaki robi się przy rozwiązywaniu spraw dowolnej mniejszości, jest założenie, że ustanowienie praw ochronnych dla danej grupy zmieni nastawienie społeczeństwa do tejże grupy. Innymi słowy, dyskurs i.Pozostaną nimi, póki będą musieli prosić o pomoc w sytuacjach, w których teoretycznie powinni sobie móc radzić samodzielnie, gdyby nie bariery lub brak wyobraźni. Pozostaną nimi, dopóki przejazdy chodnikami nie przestaną przyprawiać o wstrząs mózgu.(Nawiasem mówiąc, szanowni właściciele psów – wy natomiast zamieniacie jazdę po chodnikach w slalom – gigant. Wózek utrzymuje stały kontakt z podłożem, nie przeskoczy nad kupką.)Pozostaną nimi, dopóki zjazd z krawężnika nie będzie wymagał pokonania lęku wysokości, a wjazd na niego –wyspecjalizowanego sprzętu wspinaczkowego. Pozostaną nimi, póki kierowcy nie uświadomią sobie, że warto by było zostawić nieco więcej miejsca od ściany parkując swój umiłowany pojazd.Pozostaną.

moja cena magii

Przesyconym roztworze,a jak zaczął już to najpierw sie okrutnie zesrał a jak zaczął rzygać to z potężną ilością krwi w slinie i kupsku (zamiast dupeńki rozpylacz)
niedziela: wkurwiona Mary biega co chwilę z Motabą na spacer (efekt sterydu-leje jak wóz strazacki),ledwo zywa,po 4 budzeniach docazekuję do poludnia (obiecalam zadzwonic do wlascicielki yorczka),dotrzymuje jako tako żeby się przekonac ze posialam gdzies jej numer telefonu ( a byl kolo telefonu!! ),dzwonie do Bartka żeby mi go podal z ksiazki lecznicowej-nie odbiera ,jeszcze bardziej wkurwiona lapie kluczyki od frania malucha,pies placze sie pod nogami wiec lapie psa i gnam do auta bo juz slysze dzwony zwiastujace poludnie,dojezdzam do lecznicy,spisuje numer tel,przekonuje sie że Bartek jest i.Mnie cofnęły w rozwoju

czołem druhowie :)

2007-02-24 00:31:17 skomentuj (0)


By Marek lecznicowy
spokojnie,powoli : ja jakoś do tego sceptycznie podchodzę,szkoda psa..ale..


nagle to zobaczyłam - histerycznie zaczęłam szukać ratunku dla Motaby,brałam pod uwagę wózek za parę tysięcy z kółkami terenowymi i nagle to jedno zdanie wróciło mi właściwą perspektywę,zawsze powtarzałam że nigdy tej wolnej duszy nie skażę na wegetację
żegnam się z nim dzień po dniu i przechodzę wszelkie etapy od gniewu i złości po taką rozpacz że nie widzę ani cienia nadziei w czarnym pudełku
ale żegnam się z Nim,Moim Przyjacielem