O czym chcesz poczytać na blogach?

Woronicza

moje-lektury blog

I wyraźnie.

Słowem, kiedyś klub Magnum cały wrzał. Dzisiaj, gdy Adam Kniewicz pojawił się w zdezelowanych drzwiach, przy kilku bruswickach stali amatorzy bilardu, raczej średnio orientujący się w tajnikach zawodowej gry. Przy pięciu, może sześciu, tak zwanych stolikach konsumpcyjnych przypadkowi ludzie pili piwo lub colę. Panowała nudna cisza, z rzadka przerywana stukiem bil lub przyciszoną rozmową. Adam szybko rozpoznał siedzącego w rogu, łysego jak kolano starszego pana w marynarce w kratę, dokładnie opisanego przez niezapomnianą panią Cisową. Rozmawiał cicho z jakimś jegomościem w podobnym jak on wieku, ale klął przy tym jak szewc. Kniewicz znał świetnie zwyczaje z Woronicza i raczej nie spodziewał się skautowskiego języka, ale starszy pan zaskoczył nawet jego. Rozmówca odszedł po chwili od stolika, więc Adam mógł, nikomu nie wadząc, podejść i się przywitać.

- Przepraszam, czy pan Roman Cis? - zagadnął. Starszy pan wolno odwrócił głowę.
- Tak, czego pan sobie życzy, młody człowieku?
- Nazywam się Adam Kniewicz, pracuję na Woronicza…
- Aaa, teraz poznaję pana. Poranna rozmowa z politykiem?
- Tak - uśmiechnął się Adam.
- Na ekranie wydaje się pan niższy, tak bywa. Co się stało, panie Adamie? - Cis uśmiechnął się szeroko.
- Czy mogę panu zająć kilka minut?
- Za pół.

dwunasta blog

Warszawa ul. Gornoslaska




skomentuj


03/01/2006 godz. 12:00 Warszawa ul. Madalinskiego n/z Magdalena Bodyl z synkiem Ivo




skomentuj
04/01/2006 godz.12:00 Warszawa ul. Belska




skomentuj
05/01/2006 godz.12:00 Warszawa ul. Belska




skomentuj
06/01/2005 godz 12:00 Warszawa ul. Grojecka siedziba NFZ




skomentuj
07/01/2005 godz 12:00 Warszawa ul. Krakowskie Przedmiescie n/z Teresa Lubinska i Zyta Gilowska




skomentuj
08/01/2005 godz 12:00 Warszawa ul. Woronicza Gmach TVP studio 5




skomentuj
09/01/2006 godz 12:00 Warszawa ul. Swietokrzyska




skomentuj
10/01/2006 godz 12:00 Warszawa ul. Dobra




skomentuj
11/01/2006 godz 12:00 Warszawa ul. Marszalkowska n/z Marczu




skomentuj
12/01/2006 godz 12:00 Warszawa ul. Wiejska n/z J. Kaczysnki i D. Tusk




skomentuj
13/01/2006 godz 12:00 Warszawa pl. Trzech Krzyzy n/z R Pietruszka




skomentuj
14/01/2006 godz 12:00 Sczyrk

na slajdzie
skomentuj.

YANE to ne ya blog

Nimi zwiazane. Nie chce sie juz razem odkrywac swiata, bo po co. Co rano widac czyjas zaspana twarz, w lazience brudne skarpety, a na stole w kuchni okruchy po kolacji...
Rzeczywistosc zabija kazda milosc, bez wyjatku.

YANE by neya 2005-02-15 15:41:42
skomentuj(2)





kul...kul...kulinarnie



Owladnal mnie jakis kulinarny amok. Nie dosc, ze non stop wchodze do kuchni i cos w niej gotuje, piecze i inne czynnosci wykonuje, to jeszcze moje sny nawiedzaja nowe potrawy. Ja rozumiem, ze czesto miewam sny w wersji dopuszczalnej po 23 na platnych kanalach, ale zeby mi sie snily nowe pomysly?
Moze powinna wybrac sie na Woronicza i powiedziec, ze jestem polska Nigella Lawson i powinni szybko oddac pol godziny ze swego cennego czasu antenowego :D

YANE by neya 2005-02-19 19:53:54
skomentuj(2)



Ludzie ludziom zgotowali ten los.



Od 4 tygodni funduje sobie jakas dziwna terapie pt. nieludzcy ludzie. Zaczelam od swietnego serialu Bukojemskiego Z kronik Auschwitz, pozniej uzupelnilam o Auschwitz. Nazisci i ostateczne rozwiazanie, ktore ogladam po dzis dzien (tzn. co czwartek). A w srode sobie jeszcze zapodalam na Discovery serial o lekarzach Hitlera. Zaczelam sie powaznie nad soba zastanawiac, czy ze mna wszystko.

quia…

Opłacalna i kusząca dla marketingowca (czy nie jest tak, że gros wydarzeń kulturalnych przyciąga mecenasów nie z powodu możliwości zysku, lecz dzięki motywacjom wizerunkowym?). Przed nami jednak wciąż pytanie bez jednej finalnej odpowiedzi: czy rzeczywiście wszystkie sfery działalności publicznej, w tym szeroko pojętej kultury, muszą być rentowne i opłacalne? A może są właśnie przestrzenie ludzkiej aktywności, gdzie deficyt jest zjawiskiem nieuniknionym, lecz na tyle w ostatecznym rozrachunku „opłacalnym”, żeby ich istnienie kontynuować i z publicznych środków dotować…

Trudno jest mi także odeprzeć podejrzenie, że obecna ekipa rządząca na Woronicza, likwidując ostatnie ostoje misyjności, świadomie podaje argument, ażeby ów medialny konglomerat na tyle przeformować, by ostatecznie zaniechał odpowiedzialności wobec dobra przyszłych pokoleń. Logika jest tu prosta: likwidujemy Kulturę, bo się nie opłaca, bo nie rentowna, bo jej oglądalność i zasięg jest liczony w promilach (a czy nie jest to zwyczajna kolej tego typu rzeczy, że niewielu tworzy tak wiele i niewielu dba o tak wielu?). Skoro misji zrealizować nie ma już możności, należy przeorać dotychczasową formę działania mediów publicznych tak, by zupełnie poddać ją dyktatowi rynku (finansowanie TVP z budżetu jest w rzeczywistości poddaniem jej działalności logice.