O czym chcesz poczytać na blogach?

Wiosłowanie

})i({ - i love holidays - })i({

I obudzona na dobre krzykiem męza "bierze, miniu, mamy branie!".
Porobiłam troszke zdięć... nudziłam sie, nudziłam sie... pojadłam troszke... nudziłam sie...
"kiedy wracamy?"- pytałam- "nudze sie" , "już mi sie nie podoba"... "Wracamy o 14"-powiedział mąż... stwierdził, ze i tak nie ma brania. "coooo?"- było po 11-stej -" a ja chciałam zaproponowac 12-stą"
Kochanie się zlitowało i powiedział, że 12.37 spływamy (czyli za godzine).
W niedzyczasie sprawdzała nas policja wodna (terzeba miec opłaconą składke wedkarską i inne pozwolenia, mężuś oczywiście wszystko miał, i btł "czysty". Panowie policjanci oczywiście nabijali sie z tego ze sie nudze... i popłyneli do innych.
Kiedy już mieliśmy sie zwijać. Mi nagle spodobało sie wiosłowanie, wiec mężuś łowił na spining. W koncu postanowiliśmy wracać... Okazało sie ze wróciliśmy wtedy kiedy w przystani jest przerwa tak wiec czekaliśmy 2 godzinki... poszliśmy na spacer, siedzieliśmy nad wodą... chwilke, bop komary były okropnie namolne...
poszliśmy wiec umyć szybki w samochodzie, Mężuś sprawdził coś w kole (jakaś część ocierała sie o tarcze hamulcową i piszczało)... jakoś czas minął... :)
wróciliśmy okropnie zmęczeni...
"Podobało ci sie?"- spytał Konrad
"A tobie sie podobało?"- :)
"Tak! Ale ty sie nudziłaś"- zmartwił sie mąż
"Ale ty jestes zadowolony. To mi sie podoba... Pojechaliśmy na te ryby. jestes szcześliwy, to jest dla mnie ważne!"-powiedziałam
"I za to Cię kocham!.

girlaen-tasartir.blog

Na nosie chyba robi mi się pryszcz. B.poważny problem, ponieważ pryszcze u Elfów utrzymują się przez 500 lat.

Jestem najładniejszy, pomimo cholernego pryszcza.

Dzień 11:
W Lothlorien. Możliwe, że Galadriela jest ładniejsza ode mnie.

Poza tym, jestem całkiem pewny, że zgapiła ode mnie fryzurę. Nosiłem ją przynajmniej 1000 lat temu. Głupi babsztyl.

Strasznie się wnerwiła, bo zrobiłem sobie kąpiel z bąbelkami w jej zwierciadle.

Postanowiłem zignorować jej skargi, że moje włosy zapchały odpływ. Przez 800 lat nie wypadł mi ani jeden włos, to niby dlaczego teraz miałoby się to stać?

W dalszym ciągu jestem najładniejszy.

Dzień 30:
Całe to wiosłowanie strasznie niszczy mi cerę.

Aragorn najwyraźniej leci na Froda. Jeśli spróbuje coś zrobić, Sam go zabije.

Nadal najładniejszy.

Dzień 33:
Pierścień kusi Boromira. Nuda. Mnie osobiście nic nie jest w stanie skusić, bo mam już wszystko czego pragnę, czyli doskonałą fryzurę i zgrabny tyłeczek.

Ostatnio dostaję b. dziwne listy od jakiejś ‘Stacey’, która chce robić obsceniczne rzeczy z moją elfskością. Na szczęście mam super-elfi wzrok, więc zdążę uciec jak ją zobaczę.

Dzień 35:
Boromir martwy. Brudna i zupełnie niepotrzebna śmierć. Ale za to umierał czując pocałunek Aragorna. Czy ktoś musi dać się podziurawić strzałami, żebyśmy.

...BLOG...

Mi się wyciągnieta ręka, pomagająca wstać.Nie jestem świętą, teraz nikt nie jest, więc przepraszam CIĘ za to.Człowiek ciągle upgreatuje, ja też, więc zdobywam nowe poziomy nauki i umiejętnosci, choc dla mnie dzieje się to za wolno. Po cięzkiej deprezji, znowu wraca chumor i radość z głupotek, ale roznież zachcianki, tony zachcianek... Ale juz prawie wyleczone :)Bo Ty mi pomagasz.Ciągle kwitnie zazdrość, ze inni maja szanse na lepsze studia, maja czym się teraz chwalić lub cos innego nie istotnego do wyszczególnienia, ja mam swój tor, mam swoje życie, mam CIEBIE- a to najważniejsze, teraz ciężka praca, która przyniesie efekty za za kilka miesięcy gorąca plarza, szum morza, gorskie widoki, strome skały, tłumy ludzi na koncercie, wspaniała muzyka, wiosłowanie kajakami i wiele innych chwil które planujemy,a w każdej z nich mój uśmiech na twatrzy, ale tylko jeśli będziesz TY.
2006-03-04 OUTSIDER skomentuj (3)



Coraz mniej mi się to podoba....
Jedni żyją w beztrosce i upłycając swoje życie, nie mające i tak żadnych ambicji cz jakiej kolwiek wzniosłość. Inni są ponad nimi, lepsi, wiedzą rzeczy których nie wiedzą inni, dążą do wyższych celów, co ułatwiają im ci bezmyślni i prości.Świat staje na głowie i nikt tego nie zachamuje, bo ci prości są ułomni i zajmują się tylko swoim interesem,który i tak zostanie zniszczony przez nich samych.Czyli nie pozostanie im już nic.Chciałabym żeby Sąd Ostateczny przyszedł jak najszybciej, zanim wszystko stanie się złe, a.

Żona Zarobiona

Czasów kilka potraw wylądowało prosto w koszu/toalecie.
Ja widać postęp kosztuje. Ale gdyby nie to, to nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach. A ja się boję nietoperzy i ciemności, wiec niech już mężowi będzie. To był PRZEDostatni nowy niezbędny kabelek...

by Ju 2010-08-13 08:22:22
skomentuj (0)


Same nowości.
News tygodnia jest taki, że udało nam się szczęśliwie dojechać, przeżyć i wrócić z Warmii i Mazur, gdzie odwiedziliśmy rodzinę. Nie pisałam o tym wypadzie, bo nie lubię zapeszać, prawda? Ale udało się. Żadne licho nas nie trafiło, zaledwie kilka razy skoczyło mi ciśnienie, ale tłumaczę sobie, że to od upałów i generalnie było superancko. Mąż zadowolony, bo popływał w jeziorach, poćwiczył wiosłowanie i ogólnie pobył poza miastem. Ja, mieszczuch i to w ciąży, słabiej odczułam pozytywy wyjazdu, bo owszem, do kajaka wsiadłam, ale żeby zaraz wiosłować? Tylko tak nieco, bo zaraz nasze nienarodzone zwane roboczo Brulą, zaczynało się burzyć. Nerwowe po matce. I czepliwe. Ale po tatusiu lubi samochodem jeździć. I dobrze, bo pierwszy raz w życiu w samochodzie mi lepiej niż na kanapie. Na kanapie mnie mdli, nie wiem, choroba morska czy co? Za to w samochodzie mogę jeść wszystko i niemal w każdej ilości. Same nowości...
Czasem tak jest, że człowiek z wyjazdu przywozi różne pamiatki. Ja sobie przywiozłam garść przemyśleń dotyczących innych ludzi w moim życiu. Znajomych jakich mam, każdy widzi. Kolorowych, szalonych, niezastąpionych. Okazuje.