O czym chcesz poczytać na blogach?

Wierze jej

My love ...is dead.


A wszystko zaczeło się tak:
Wchodze do szkoły, ogarnieta niezrozumiałym marazmem i obojetnością na wszystko co się dzieje. Dumna po trosze ze klucze posiadam nie do swojego domu. Widze Paulis i Matke. Siedza. Podchodze i siadam obok nich. Milczymy. Po chwili matka wybucha chorym śmiechem, usprawiedliwiając swoje durne zachowanie : kryzysem osobowościowym. Wierze jej. Później dalej milczymy. Przerywam ciszę: Matka daj zapalniczke. Matka znowu wybucha jeszcze bardziej chorym śmiechem. Naprawde wierze w jej kryzys. Nastepnie Pauliś z Matką oznajmiają mi ze idziemy na labe. Zgadzam sie bez zastanowienia. Oznajmiają mi ze jedziemy do siostry pauliś. Zdania nie zmieniam. Później zebramy troche chajsu, bo nie stac nas na podroz. No i.

...We believe in this Love... - Onet.pl Blog

Mi kłamstwo. A w czym? W tym, że powiedziałam mu, że jego Lala go zdradziła z moim facetem. Nie uwierzył. A to była prawda. Przyłapałam ich w salonie. Jak wróciłam wcześniej ze spaceru z Mattem, który na marginesie dostał furii i go pobił. Oczywiście jeszcze tego samego dnia Josh wyjechał. A blondyn co zrobił? Nie zerwał z Lalą, bo jej uwierzył, że kłamę. I najśmieszniejsze, że ona go zostawiła, mówiąc, że nie widzi w ich związku dalszej przyszłości.. Żenada.  

W tym wszystkim najabrdziej pomaga mi Aśka, bo niestety Matt musiał wracać ehh...

Ostatnio unikam chłopaków, nie mam ochoty na wygłupy. Bądź co bądź kochałam Josha, może to nie była ta.

Że Josh jej to powiedział, i jej uwierzyłeś! Super z ciebie kumpel!- zaczął krzyczeć.

-Nie unoś się tak. Bo Josh jej tego nie powiedział. Tylko przyłapała ich razem z Mattem, na tej kanapie,na której właśnie siedzisz idioto!-powiedział poirytowany dredziarz.

Cameronowi mina zrzedła.

-Naprawde?-spytał łamiącym się głosem.

-Tak naprawde. Wierze jej, bo jak to mówiła miała szklanki w oczach, i wyglądała jak pół nieszczęścia, i jeszcze cię boroniła, jak się wkurzyłem..

-O Boże.. Jestem kretynem, obwiniałem ją o wszystko, a ona chciała dobrze, i jeszcze mnie broniła..- mówił, kryjąc twarz w dłoniach- Co ja mam zrobić?-dodał.

-Szczerze z nią porozmawiać. Przeprosić.

!!!!!!!!!!!!! MIŁOSC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Do tego ze wchodzilem na jej fotke . przyznalem sie . Mialem nie klamac . zrobilem to . a ona potraktowala mnie jak smiecia . wiem jest zla wiem tez bym pewnie taki byl. ale zrobilem to teraz dlatego ze potem znow by sie na mnie zdenerwowala i stwierdzila ze jestemnaprawde wielkim zerem i dalej klamie . poprostu powiem tak . Nie chce jej oszukiwac ani sprawdzac jej ani nic . poprostu wierze jej na tyle ze dalbym sobie wszystko obciac za to co powie. Niewiem jak to jej wytlumaczyc . Mam tylko nadzieje z e nie wyrzuci ani pierscionka ani mnie ze swojego serca . Kocham ja tak mocno ze czasem sie dziwie sam sobie ze to potrafie i potrafie sie opszec innym kobieta ale wiem ze to nie jest szczeniacka Miłosc , tylko cgyba ja nie doroslem do tego tak zeby ja wyjasnic jej .



Aniołku jezeli to przeczytasz prosze Cie wybacz mi.

Mało mówi, praktycznie milczy. Mimo wszystko kocham ją nad życie! - bloog.pl

Niż mi. Oczywiście nie twierdze, że mi na tym nie zależy, bo zdecydowanie jest to jedna z ważniejszych osób w moim, życiu i jakiś sentyment zawsze pozostanie i bardzo chciałbym nadal utrzymywać z nią dobry kontakt, ale wczoraj okazało się, że jej również bardzo zależy na kumplowaniu się ze mną, przynajmniej mówiła o tym bardzo przekonywująco i wierze jej. Chyba się nawet dogadaliśmy. Taka rozmowa była potrzebna. 

 

Na koniec chciałbym napisać, że będe teraz częsciej pisał (nadal o swoich przemyśleniach, wrażeniach i uczuciach) Nie będą to już tematy typowo związane z Patrycją ale na pewno i jej w moich wpisach nie zabraknie. Przepraszam wszystkich za moją nieobecność i.

Nocne patrzenie w sufit było dla mnie nie wystarczające. Postanowiłem, więc "zagadać" z niebem. Z sufitem się dogadywałem i myślałem, że podobnie będzie z niebiosami ale...na samym początku musiałem je poznać - no właśnie: Jakie ono jest? Po chwili namysłu odpowiedziałem sobie, że jest błękitne, nieograniczone, piękne i rozgwieżdrzone. Hmm.. "piękne" jak jej uśmiech, "rozgwieżdżone" jak jej oczy, "nieograniczone jak jej umysł" Nawet gdy pojawi się na nim jakaś chmurka to przyjmuje ona taką pozycję, że trudno o inne myśli i skojarzenia. Chaciałem dostać kawałek tego nieba, jeden mależki kawałeczek, niezauważalny fragmencik, taki tyci tyci . Znaczyłby on dla mnie tyle co dla dziecka wspaniała zabawka a dla.

love and desperation

No i wreszcie bardzo poznym wieczorem znalazlam Elwire.Jest w Lomzyskim Liceum Plastycznym i dlatego mieszka w internacie.Biedulka byla taka blada,nie daja im tam chyba jesc.Chcialysmy ja zaciagnac ja jakas kolacje(o 23.30),ale stwierdzila,ze jest zmeczona.Wierze jej,nie wygladala na taka,co moze przebiec jeszcze wokolo bloku.Az mi sie jej zal zrobilo,trzeba wybadac sytuacje,moze oni tam naprawde zameczaja te dzieci.

pchle-przyspiewki 2003-09-10 10:29:34
skomentuj (0)
Tylko dlatego ze nie umialam pokroic pieczarek.Czy to moja wina,ze mi sie lamaly?Moze tego nie umiem,ale czy wszyscy musza zawsze wszystko umiec?
Moze to i moja wina,bo mialam jeden z takich dni,w ktore najchetniej przelezalambym gdzies pod Placzaca Wierzba.
Przepieknie mnie tym zdolowala,coraz bardziej doprowadza do tego,ze sie neinawidze.Znalazlam zyletki,gdyby ni efakt,ze lubie igraszki pocielambym sie,a tak tylko porysowalam sie cyrklem.

pchle-przyspiewki 2003-09-10 10:33:55Sie,bo bardzo ja lubie.W pewnym sesie,dziewczyna z moim charakterem.Niezle sie wkurzylam jak doszly mnie sluchy,ze dziewczyny chca ja wykluczyc z naszego domku w wycieczce szkolnej.Jesli wyklucza ja,wykluczaja i mnie i Dilek.Ich sprawa czy sie obraza,samej jej nie zostawimy.Oczywiscie pytaniem jest czy wycieczka zostanie wogole zrealizowana,poniezwaz szesc osob nie chce jechac.Nie chce,to poprostu niesamowite.Ostatni rok chodzimy do tej szkoly,niektorych ludzi moze wogole nie spotkamy po skonczeniu roku.

cambiar znaczy po hiszpańsku...zmieniać

Tylko nie pytajcie, za co te bicze, bo sama konkretnie nie wiem...Chyba tak na wszelki 
wypadek.

Bo ja...z tych wiernych jestem.
Dzwonila mama. Powiedziala: nie martw sie, wszystko sie ułoży, zobaczysz!!!
A jej głos brzmiał tak pewnie, jakby wiedziała to naprawdę.
Wierze Jej, bo komus trzeba wierzyc...

.........................................................

a-l blog

Nasze mamy sie kolegowaly bla bla. Owa pani narobila mi w zyciu niezlego szitu i choc odsunelam sie od tego towarzystwa na, myslalam, bezpieczna odleglosc to niestety pani nie popuszcza. Ostatnio okazalo sie, ze chodzi do psychiatry i bierze leki na mozg, wiec moze to jest nadzieja na to, ze odpusci, choc w sumie mam to w dupie. Niech sie spala biedaczka na checi zniszczenia mnie, jej problem, ja mam wazniejsze cele w zyciu i naprawde dopoki nie czepia sie mojego zycia nie przeszkadza mi ze gdzies tam taki ktos zyje. Dla wtajemniczonych dodam, ze to nie panna- kicha jest prowodyrem tych wszystkich akcji, panna-kicha to pionek, modelinka, jakby dac jej w raczki ciasteczki i ladne ciuchy a do tego posmarowac jaka to jest madra i mila to w 3 minuty zmienila by.

Bede biegac i bedzie klawo.to milego wieczoru moi mili!

skomentuj (2)

my sweet beverly hills 2004-03-15 11:28:45

w sobote bylam na imprze w samym tyglu tego lodzkiego syfu;)ubawilam sie na maxa.pogadalam z panna-kicha, ktora pytala mnie dlaczegho jej tak nienawidze skoro ona tak mnie uwielbia! nie wierze jej za grosz, ale gram ich kartami...znudzilo mi sie to wszystko. teraz wystapil kolejny "problem"i beda wystepowac kolejne jak grzyby po deszczu bo jest ktos kto mnie nienawidzi z calego serca. moze to i zabawne, mnie to nie bawi. szczegolnie w momencie, kiedy podstepnie chce mnie sklocic z bliskimi mi osobami...ta sobota dala mi wiele do myslenia, w gruncie rzeczy nie.