O czym chcesz poczytać na blogach?

Wiatrówki

g4rr3t.blog



Jego zaradność M. 2010-01-04 12:01:27

M.jest już 60-latkiem i przez większość swego życia mieszkał we Wrocławiu, co należy uznać na oznakę wytrwałości i niebywałego zdrowia psychicznego. Ale o tym kiedy indziej. M. jest również posiadaczem wiatrówki, balkonu, wolnej od żony chałupy, bólu biodra oraz godnych wspomnienia zdolności stolarskich. Ponadto jest on sprawnym dyplomatą, co nie raz pozwoliło mu dostać od życia, sąsiadów i znajomych to czego by chiał.

Gorzko-słodki los sprawił, że tuż przed przerwą świąteczną M. uległ wypadkowi i stłukł sobie wspomniane biodro. Stolarza i jego plany na wyjazd do rodziny - która specjalnej troski tym faktem nie wykazała - szlag trafił. Został więc w domu na własnej kanapie oglądając telewizję serwującą mdłe komedie świąteczne i bardziej nabożną niż zwykle Iwonę Schymallę. Nudząc się tym okropnie, M. zabawiał się strzelaniem do.

Oficjalny Serwis 89 Środowiskowej Wędrowniczej Drużyny Harcerskiej - Onet.pl Blog

Jednostki musiały wykonać kilka zadań min. odebranie info morsem, zadanie topograficzne, złapanie Prusaka czy też przygotowanie naparu dla chorego Powstańca. Po dojściu do miejsca spotkania, patrole miały czas na zjedzenie ciepłego posiłku oraz ogrzanie się przy ogniu. Po czym Żołnierze udali się spać. W nocy niestety patrole nie były w stanie pomóc Łącznikowi który przedzierał się przez front polsko-pruski, gdyż byli zbyt zmęczeni.  Dowiedzieliśmy się że był to ich pierwszy raz kiedy musieli wędrować z plecakami podczas rajdu. Następnego poranka patrole rozpoczęły 2 odcinek złotu koło godziny 8.30, pierwszymi zadaniami, które harcerze musieli wykonać to akrobatyczny zjazd na foli oraz strzelanie z wiatrówki. W drodze do Kowanówka na drużyny czekały również ciekawe i zabawne konkurencje. Wieczorem przed kolacją harcerze mogli wziąć udział w zbiórce o Skautingu, którą prowadziła Marika, powchodzić na skrzynki z Dzidzim czy też zagrać w zapasy w mydlinach.Po kolacji kolo 21. odbyło się ognisko na którym dh komendant powiedziała kilka zdań związanych z nadchodzącym rokiem harcerskim a patrole przedstawiły swoje zadania, które miały przygotować w czasie wędrówki nie zabrakło również śpiewów przy gitarce, niestety w skromnym gronie. W niedziele rano odbył się apel kończący, na którym zostały ogłoszone ostateczne wyniki, które prezentowały się w następująco:

Filozoficznie i nieszablonowo - Onet.pl Blog

2011 r.
Już całą godzinę jestem w domu. Ostatnie 6 dni spędziłem w czeskich górach wraz z szóstką (w porywach nawet ósemką!) Czechów.
Jak z każdego nieco dłuższego wyjazdu wróciłem troszkę inny.. Ale po kolei.
Głównym zajęciem były zabawy na śniegu (w moim przypadku z deską), po czym następował wieczór podczas, którego piwo lało się litrami.
Gdy ja okazałem się kompletnie nieprzygotowany do wspólnego spędzania czasu (brak doświadczenia obozowo-koloniowego z dzieciństwa wyszedł jak nic) Czesi zabrali ze sobą zabawki pokroju iPada, iPhona, super nowoczesne laptopy, ale już bez magicznej literki "i" przed nazwą. Ponadto, co początkowo wzbudziło mój uśmiech - gry planszowe i wiatrówki!
Nauczyłem się więc strzelać z wiatrówki do celu - szło mi bardzo dobrze i już po kilku próbach wiedziałem, że to nie ja będę zmywał dziś naczynia (przegrany zmywa!). Jako, że domek w górach to nie przytulne mieszkanko w bloku miałem okazję doświadczyć i opanować sztukę rąbania drewna na opał. Polecam - idealne dla ciała i ducha! I tak już po kilku wieczorach z chłopca stałem się mężczyzną z umiejętnością posługiwania się bronią białą (topór, siekiera) i palną (wiatrówka).
Podczas wieczorów karcianych i gier planszowych miałem okazję wyrabiać niedocenione do niedawna przeze mnie umiejętności interpersonalne. Zgłębiając sztukę konwersacji w trzech językach (polski,.

Karina Obara

Bo siekiera jest ciężka, a mam w plecaku jeszcze wodę niegazowaną, kanapki i ciuchy na zmianę, więc lekko mi nie jest, tylko myśl, że zaraz skończy się moja udręka dodaje mi otuchy i sprawia, że lżej mi na sercu, wywłoko!
Jeszcze niecały kilometr drogi przez tę zieloność przy rzece i ohydę wspomnień podczas marszu asfaltem i już dosięgnie cię moja ręka, która pręży się i wyrywa, aby pozbawić cię tego, co jest rzekomo wartością samą w sobie, jednak wiedząc, że nie masz żadnych zasad, którymi się kierujesz, nie zwaham się pozbawić cię tego, co nie ma dla mnie żadnego znaczenia, dopóki trwa w tobie.
O, żaba, skacze sobie przy Kaczawie w kaczeńcach, stanę popatrzeć, szkoda że nie mam wiatrówki, siekierą jej przecież nie zajebię, nie trafiłbym, to nie twoja głowa, którą rozłupuje się w prosty sposób – z zaskoczenia. Żabę trzeba by było namierzyć i jednym strzałem załatwić, tylko po co? Odchodzę, niech sobie skacze głupia, chociaż dla niej ten teren jest rajem, nie trzeba myśleć, ona nie musi, ja muszę. Idę i myślę.
Zafajdałem sobie tenisówki w błocie, mogłem nie włazić w tę trawę, jakaś żaba mnie skusiła, muszę je w coś wytrzeć, nie pójdę zabijać brudny, to czysta robota w twoim przypadku, w liść łopianu się wytrę, o tak, teraz lepiej, ale jednak nie, łopian też był jakiś trefny, zielone ślady mam teraz na nowym bucie, ojacieżwchuj, nie będę klął z.