O czym chcesz poczytać na blogach?

Wetlina

macondo.blog

Nie mam czasu, żeby opisać to jak potrzeba. A może tak, jak wydaje mi się, że potrzeba. Przydałoby mi się okienko, taka niewielka luka w ciągu dnia, żeby pomyśleć. Trudno. Nie ma na to czasu. Wystarcza go na tyle, żeby wyciągnąć z pamięci, położyć na klawiaturze, pozwolić, aby to wszystko się rozpuściło, przeciekło przez klawisze, wsiąkło w łącza. Przeczytam to potem, pomyślę jeszcze później...

Sierpień 1994 roku. Nie pojechałam na rajd od razu ze wszystkimi. Nie pamiętam dlaczego. Choroba,wesele kuzynki, inne nieszczęście? W każdym razie miałam dojechać. Do Wetliny. W autobusie pustawo. Przyjemny chłód po fali upałów. Taki dzień pt. Ulga, pachnący wszechobecną wilgocią, powoli pęczniejący mżawką. Zaraz za Sanokiem nieśmiałe słońce, przepraszające niemal, że oto znowu zaczyna suszyć, ale już za Cisną mgła. Przyjemnie. Seledynowo. Cicho.

W Wetlinie po staremu. Na szczęście. U Pietrka pusto.

  • - No pięknie – pomyślałam.

    Sprawdziłam tablicę. Nic. Zero wieści. Prawie południe, pewnie wszyscy na szlaku. Postanowiłam poczekać. ( Teraz pewnie nerwowo wysłałabym ze.

  • wiolkaszka.blog

    Ulega później magicznej przemianie i trzech studentów przemienia się w dwie studentki i jedną panią starszą.
    Wszyscy zakochani w górach prawdziwie, niektórzy zakochani dodatkowo w trunkach również prawdziwie. Nie każdy zabiera ze sobą mały słoiczek śledzi, kilka ugotowanych na twardo jajek, kilka ogórków konserowych i czystą.
    Mamy lekkie opoźnienie. Wysiadamy w Zagórzu. Aż do tego momentu nie byłam świadoma ile ludzi może się zmieścić w PKSie i przeżyć.(Cena ok. 7 zł). Złapaliśmy busa. Kierowca policzył nam po 10 zł. od osoby za ok. godzinę jazdy. Ci co siedzieli na siedzeniach płacili 13 zł. za ten luksus.
    Wetlina 91. Domek jak domek. Wspólna kuchnia na dole. Kawałek szafki, kawałek lodówki, zmywać trzeba było tylko noże, deski, patelnie i garnki. Domowe ogórki i konfitury do dyspozycji, łazienka w pokoju, wielkie łóżko jedno i małe jedno. Szafa, szuflady, dwie nocne lampki. Ogólnie czysto, miło, sympatycznie. Tylko drogo.
    Odsypiamy. Wieczorkiem spacerek po Wetlinie, żeby zobaczyć co, gdzie, jak. Obiadek ciepły - pierożki ruskie tudzież z kapustką, małe zakupy prowiantowe. Dobranoc.

    skomentuj (3)

    Bieszczady 2006-05-15 10:05:19

    Dzień.

    Wędrówki krajoznawcze i muzyczne - blog Niny i Bronka - Onet.pl Blog

    Piotrków Trybunalski (gdzie rodzinne wspomnienia ma z kolei Ewa) i Łódź jedziemy do domu.

    brada (12:34)
    1 komentarz

    15 czerwca 2007
    Wyprawy Bieszczadzkie
      Z Wetliny wyruszamy na wycieczkę do Ustrzyk Górnych i do wsi Wołosate, do której jest fatalna doga. Często zatrzymujemy się i podziwiamy piękne widoki. W Wołosatem spotykamy stado koników huculskich, ale możemy obserwować je tylko z dala. W obu miejscowściach był mały ruch turystyczny. I wreszcie piesza wycieczka na połoninę wetlińską. Przepiękne wrażenia i widoki. Jest wspaniale. W samej Wetlinie niezła uczta kulinarna w karczmie Wędrowca (radzimy zamówić specjalność zakładu: niezrównane kruche placki z różnymi dodatkami (na ostro lub na słodko). W czasie spaceru w Wetlinie napotykamy na wiejską chałupę w.

    Czesio blog

    Wiec wywalilem ja obok domku) wziolem ja wywaliłem i było po sprawie. Przegląd domkow, zdjęcia i ruszamy. W czasie powrotu szukaliśmy oscypków, wkoncu znaleźliśmy, goreczka, pies pasterski, domek drewniany. W srodku był bardzo wesoły pan, który poczęstował nas oscypkiem oraz zapytal się mnie czy jeszcze sobie nie odmroziłem jajek, pozniej dodal „ Ale my to wszyscy musimy przejść”, kiedy wszyscy opuścili jego domek ja zostałem chwilke porozmawiac, bardzo podobal mi się drewniany kufel ale nie miałem kasy żeby go kupic. Oczywiście zaczolem z nim rozmawiac o piciu, i powiedział mi ze słyszał jak sobie popilem w srode i ze cala Wetlina o tym wie już , ja takie dziwko skad gosc wie, a jak się okazalo panienki poznaly go w srode i koles doradzal im jaka wodke maja kupic. W autokarze autokarze.Marceli dostal od nas naszyjnik z cukierkami dla dzieci w Afryce. Nastepnie zatrzymaliśmy się chwile nad Solina, ale nie zabawiliśmy tam długo. Ostatni postoj odbyl się w Lecku, tam wpadliśmy do pizzeri i zamówiliśmy sobie pizze kielbasiana oraz po piwku. Nagle do pizzeri wpadla A.O, E.K oraz B.W my takie zdziwko „ Skad wiedzieliście gdzie jesteśmy?” na co usłyszeliśmy odpowiedz „Ponieważ w tej miejscowości sa 3 miejsca gdzie można zakupic piwo”. Razem.