O czym chcesz poczytać na blogach?

Wędzidełko

Krew miesiączkowa wita - Onet.pl Blog

Zazdrosna!

P: Haha! Ja zazdrosna?! Też coś! Nie żartuj!

S: Jesteś...

P: Może trochę i co z tego?

S: Nic.

P: Niech będą szczęśliwi.

S: Porozmawiaj ze mną.

P: Przecież rozmawiam!

S: Nie rozmawiasz! Udajesz, że mnie nie ma! Porozmawiaj ze mną!

P: Dobra, a o czym?

S: O czymś nieistotnym. O czymś czego ludzie nie zauważają. O czymś co nie ma nazwy.

P: Czyli?

S: O tym kawałku ciała, który łączy dziąsło z górną wargą. Widzisz? Co to jest? Jakieś wędzidełko?

P: Może... Skąd mam wiedzieć? To nawet ciekawe.

S: Człowieczeństwo jest takim niezauważanym kawałkiem ciała.

P: Co?

S: Człowieczeństwo. Ludzie o nim zapominają. Wystarczyłoby trochę silniejszy ruch, żeby to wędzidełko rozerwać, rozumiesz?

P: Zaczynam rozumieć.

S: Nie czujesz jak Twoje człowieczeństwo umiera?

P: Czuję. Z każdym wystrzałem karabinu. Z każdą bombą. I z każdym czołgiem. Z każdym dzieckiem, które musi żyć w obliczu wojny. Z każdym człowiekiem, który ginie bez powodu. Czuję jak z każdym strzałem, z każdą podniesioną z nienawiścią.

Naturalnie.

Kategoria: brak kategorii
tagi:
Komentarze (5), Dodaj

nd., 4.kwietnia.2010, 18:13
Siłą rzeczy postanowiłam nakłamać w CV. Niewinnie, bo po części napisałam prawdę, tylko trochę piękniejszą i wysłałam je do pobliskiego sklepu wnętrzarskiego. Takim sposobem walczymy dalej. Jednocześnie uruchomiłam mój sklep internetowy, można w nim już kupić moje fotografie na płótnie w różnych formatach i zamówić portret, który namaluję. Dojdzie jeszcze szydełkowana biżuteria i wyrabiane ręcznie świece. Tak więc ogólnie praca i tak jest, choć domowa.
16 kwietnia będę miała wycinane wędzidełko, nareszcie! pozbędę się raz na zawsze mojej przerwy między jedynkami, a 11 maja zdejmują mi aparat. Żyć nie umierać. Jeszcze mam nadzieję że za rok albo dwa, przejdę operację oczu. Moja wada wzroku się pogarsza, minimalnie, ale nie chce całe życie chodzić w okularach jak denka, i kupować soczewek, gdyby nie to, nie byłoby problemów z kasą. Masa ludzi nawet nie wyobraża sobie jaka to ulga mieć dobry wzrok, lub ogólnie - być zdrowym. To najpiękniejszy dar.
Święta są miłe. Mimo problemów rodzinnych, dziś było naprawdę fajnie. Byłam z dziadkami, mamą, Pawłem i wujkiem na spacerze i doszliśmy pod dom ojca i jego ***:) Dobrze, że to już tak nie boli, swobodnie, ze śmiechem zajrzeliśmy im do mieszkania. Jutro kolejny dzień z.

...bo prawdziwego przyjaciela zyskasz wtedy, gdy poczujesz wolność...

Na tate...

Fajnie że dowiedziałam się o 7.45 że mam przyjechać po Zaspę. A o 8.30 miał być trening... Głupi mój brat nie wpadł by mi zostawić jakąś karteczke z tą wiadomością na biurku podczas gdy ja byłam na balu... No ale tak się złożyło, że wyrobiłam się na czas :) Gdy dojechałam na Zaspie akurat siodłali konie. Na padok i jazda... Stęp, rozgrzewka, kłus i galop. Zaspa nie chciała mi zagalopować na lewą nogę :/ Tylko ciągle na prawą. Wogóle chodziła jak flak :/ Musiałam pierwszy raz od dłuższego czasu użyć palcata na nią. Na początek kilka skoków, potem parkur. Gdy już wszyscy przjechali Iza uystawiła parkur taki do metra. Cienko :/ Ale za drugim razem było już o wiele lepiej... Nie wiem co mam jeszcze pisać. Umyłam Zaspy wędzidełko i włożyłam do samochodu... Potem posprzatałyśmy z dziewczynami podwórko i na obiadek :D Ogórkowa, trochę poplotkowałyśmy. I do domku :) Pani Eli dałam toczek, pytała się ile pieniędzy chcę za niego. Ja powiedziałam, że ja nic nie chcę... No ale coosh... :)

skomentuj (2)



~DATA~
2005-06-23

~TEMAT~
Notka informacyjna... :)

To będzię ostatnia notka przed wakacjami... Jak narazie nie mam co opisywać. W tym tygodniu nie miałam żadnej jazdy. Madzia zrobiła sobie wolne od jazd i pojechała na Palecie w dłuższy teren :) Tak więc jutro zakończenie roku szkolnego... Pożeganm się z klasą. Pewnie będzie mi jej strasznie żal :( No, ale coosh.

babababababababab

2011-03-10 17:37:42
skomentuj (0)


White rabbit

rrrabbit rrrabit rrrrrrabit 

Jechaliśmy wtedy, chyba na dole i ciągle słyszeliśmy - rrrrabit,. rrrrrabit, rrrabit !!
Wokół Murzyni, Żydzi, Słowacy. Gdzieś tam gdzieś tam. On, który uważa, że się w nim kocham i ja - która uważa, że on kochać musi mnie. Jakkolwiek. 

Tęskno mi panie do tego mętliku. Wyciąga się ku mnie niewidzialna ręka, by ująć za gardło i wydusić prawdę: Yes, yes I wanna go ! I wanna go wherever, I wanna go, I wanna fly away.

Lalalala. 


Goni mnie i goni. A ja idę na przód, przyglądając się kształtom. Między czasie ćwiczę wędzidełko. Intensywnie. By na zawsze zażegnać kabaret z szafą, szufląda, szybą i innymi wariantami  SZ (dziąsłowa).  I jak to się potoczy, to ja nie wiem. Ostatnio szybko usuwałam treści niekochane, jestem lessie. 

Joe, dont care, your bitch will die with you.





Wiosna. Ah wiosna. Ah wiosno.
Pamiętam cię, gdy byłaś czarna, gdy bolały oczy, a sen był gościem z zagranicy. Nieme wycie, wycie duszące. Marzyły mi się wtedy góry, ciepłe ramiona. A tak to stałam pod drzwiami i wyłam do drewna. Zakochani śmiali się, kierowcy trąbili, znajome psy mnie witały. Stąd mój sentyment do czarnych wiosnen.

Budzę.

sexywpisy.blog

Sprawiało jej to chyba wielką przyjemność bo wiła się jak wąż. Wsunąłem delikatnie do ciasnego wnętrza palec, ale Kasia powstrzymała moją rękę przed głębszym badaniem jej szparki. Chwyciła mnie za włosy i wcisnęła twarz w jej mocno już wilgotną cipkę. Całowałem i ssałem jej cipkę jak bym całował ją w usta a Kasia wyginała się i jęczała. Jej koleżanka siedziała niedaleko i bacznie się przyglądała. Na początku nieśmiała teraz z rączkami w majteczkach. Wygięta do tyły z napiętą piersią zaspakajała swoje potrzeby sama. Natomiast Kasia obróciła mnie na plecy i uklękła między moimi nogami. Chwyciła penis w dłonie i delikatnie zsunęła z niego napletek. Czubek jej języka pieścił najwrażliwszą część męskiego ciała – wędzidełko. Potem wzięła penis do ust i powoli wsuwała go do środka i wysuwała. Ssała go i pieściła dłońmi. Jeszcze nigdy nie czułem się tak przyjemnie. Ciepłe i wilgotne kobiece usta pieszczące mój penis były najprzyjemniejszą rzeczą jaką przeżyłem. Wszystkie mięśnie w moim ciele nagle się napięły. Kasia przeczuwając co się stanie wysunęła z ust i w tym momencie wystrzeliła z niego gęsta i ciepła sperma trafiając wprost w piersi Kasi. Po eksplozji Kasia delikatnie językiem drażniła żołądź. Zrobił się bardzo wrażliwy na dotyk, nawet najdelikatniejsze muśnięcie odczuwałem bardzo mocno. Wtedy usłyszałem jęki dobiegające z boku, to Ania właśnie osiągnęła szczyt podniecenia. Kasia kiwała palcem zapraszając ją do siebie, Ania.