O czym chcesz poczytać na blogach?

Wąwóz

Paweł Biega

W górę. Już chcę go zdobyć. Skręcamy ostro w lewo i jest! Długi rząd płyt prowadzący pod górę. Z miejsca przyśpieszyłem. Jeszcze tylko usłyszałem, jak za moimi plecami kolega mówi coś o moim odchodzeniu i zostawiłem współbiegaczy daleko za sobą. Wrzuciłem wyższy bieg i wbiegałem pod tą górę. Po pierwszych stu metrach podbieg łagodnie skręcał. Nie widziałem szczytu, więc nie chciałem przeszarżować, ale nadal biegłem szybko. I nagle… podbieg się skończył. Był, był, i nie ma. Mogłem zwolnić i się zatrzymać. Poczekać na resztę. Po prawej miałem las, jaki oglądałem już od jakiegoś czasu, a po lewej głęboki wąwóz, do którego nie chciałbym spaść. Gdzieś tam w dole pewnie jest jezioro.

Potem dłuższy kawałek odsapki. Biegliśmy szeroką prostą drogą. Po obu stronach nieprzebrany las. Raz lekko w górę, raz lekko w dół, ale przewyższeń nie czuć w nogach. W końcu pada hasło – w prawo. Zaczęło być lekko pod górę. Kolega postanawia pobiec tu nieco szybciej. Przyśpiesza. To ja też przyśpieszam. Oddalamy się od pozostałej dwójki. Podbieg nie jest stromy, ale ciągnie się długo. Co zakręt to wydaje się, że już jest szczyt, a tu dalej się wznosi. Dobiegając do szczytu mamy około sto metrów przewagi.

I wtedy

Zapiski z walizki | podróże, relacje z podróży, prakatyczne wzkazówki, zdjęcia

Jump to Comments

“Punkt małżeński w Volvo” – publikacja w magazynie “Zew Północy” nr 10

 

43 Skandynawia za darmo
Punkt małżeński w Volvo

 

Dodaj komentarz

Filed under relacje z podróży

Moje historie podczas podróży i nie tylko... - Onet.pl Blog

Jeden za drugim zbytnio nie hałasując. Spodnie moro, krótkie szaro-zielone koszulki i prosta sylwetka. Prezentowali się wyjątkowo ciekawie:-). Okazało się, że to jednostka amerykańskich żołnierzy.
Skupiłam się na jedzeniu i szybko skończyłam posiłek odstępując miejsca przybyłym.

Czekała mnie godzinna wycieczka skalnym kanionem w kierunku klasztoru Deir. Ścieżka prowadząca do klasztoru na wzgórzu rozpoczyna się u stóp góry, na którą prowadzą skaliste schody.

Najedzona i zadowolona ruszyłam we wskazanym przez przewodnika kierunku. Droga wiodła początkowo otwartą przestrzenią, coraz bardziej zagłębiając się w wąwóz. Skały po obu stronach drogi zawierały niezliczone ilości wgłębień i jaskiń tworząc ciekawy krajobraz. Jedne były wyżłobione przez naturę a inne wyraźnie stworzone przez człowieka. Ich regularne kształty przypominały, że mimo, że daleko za nami zostały Grobowce Królewskie i Skarbiec, ciągle jesteśmy w dawnym świecie Państwa Nabatejczyków, którzy na całym obszarze Petry pozostawili po sobie ślad. Nie wiem czy wszystkie te zagłębienia i ogromne półki w ścianach miały przeznaczenie pod groby, ale z pewnością czemuś służyły. Nawet w dzisiejszych czasach- o czym za chwilę się przekonałam.
Po lewej stronie, w ogromnej.

Naruto- Prawdziwa Natura Shinobi - Onet.pl Blog

-Można im zaufać.-Stwierdził Atakama.-Samada, liczę na ciebie.

-Tia, będę pamiętał.-Odpowiedział brunet.-Słyszeliśmy, że nie zabrał go byle kto.Opiszesz jak wyglądał napastnik i w którą stronę ruszył?-Zwrócił się do oficera.

-Blondyn, latający na białym ptaku.-Odpowiedział oficer.-Używał wybuchów, do walki.Co chwilę było słychać i widać eksplozje.Zabrał go tam.-Tu wskazał na wąwóz znajdujący się za Inaką.-Najpewniej, nie był sam.Cały wąwóz jest zasłany trupami.

-Rozumiem.-odpowiedział Kakashi.-Ja, Lara, Samada i Naruto będziemy za nimi podążać.Sakura, zostajesz i pomagasz ratować rannych.

-Hai.-Odpowiedziała różowowłosa oddalając się.

Do Samady, podeszła Inaka, opierając swoją dłoń na jego ramieniu.
.

Tatry, Góry, Zakopane - Onet.pl Blog

NIE POCZUJE SIĘ ZAGROŻONA.

TPN I TOPR APELUJĄ ABY NIE ZBACZAĆ ZE ZNAKOWANEGO SZLAKU.

W RAZIE UGRYZIENIA SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z LEKARZEM LUB POPROSIĆ O POMOC TOPR!!!


Agnieszka (14:06)
1 komentarz

13 sierpnia 2007
Dzień 4 - Kościeliska

Kiry - Wąwóz Kraków - Kiry

Agdusiowe wojaże

Skały, żeby wrócić do miejsca, w którym odgałęział się szlak wiodący do pobliskich Adrszpaskich Skał. Te dwie formacje są od siebie wyraźnie oddzielone całkiem zwyczajnym, choć rosnącym na wielkich głazach, lasem świerkowym.

Szlak początkowo trawersował jedno zbocze doliny, a potoczek, który ją wyżłobił, płynął w wąskim jarze, znikając czasem miedzy kamieniami. Wyżej dolina stała się szersza, jej dno bardziej płaskie, a grunt podmokły. Ścieżka weszła na chodnik z okrąglaków.

Pod cienką warstwą gleby jest piasek, wymywany przez okresowo płynące potoczki.

Szlak zagłębił się w wąwóz.

Skały porastał gruby kożuch mchów.

Niektórzy “turyści” nie mogli oprzeć się pokusie uwiecznienia swoich danych osobowych lub jakichś złotych myśli i wydrapywali je patykami niszcząc mchy na głazach. Nie zdzierżyłam widząc panią w wieku balzakowskim oddającą się tej czynności i głośno skomentowałam głupotę takich poczynań (moja wypowiedź była znacznie bardziej rozwinięta). Pani unikała nas później na szlaku, i kiedy my zatrzymywaliśmy się, ona czekała za zakrętem aż ruszymy.

Ciasny wąwóz niespodziewanie otworzył się i weszliśmy na śliczną acz bardzo podmokłą.

Róża Bazaltowa

Na szczęście za chwilę dołączyły jeszcze cztery osoby. Uff, rajd można było rozpocząć. W tym roku drogi były zasypane śniegiem, więc Henryk dzień wcześniej przeszedł całą trasę, aby wybrać optymalny wariant. Teraz prowadził grupę bez wahań. Ponieważ był jedynym mężczyzną na tym rajdzie, czuł się za panie szczególnie odpowiedzialny.

Noc była ciepła, temperatura wzrosła do zera stopni Celsjusza. Raźno ruszamy w drogę. Latarki są zbędne, bo śnieg rozjaśniał doskonale wszelkie nierówności terenu. Idziemy ulicą Leszczyńską, potem w kierunku Polnej. Następnie przeszliśmy romantyczny wąwóz z rysującymi się na tle nieba czarnymi konarami drzew. Wszędzie pełno nieskazitelnie białego śniegu, który w mieście już zdążył zszarzeć. Na ulicy Leszczyńskiej i Bohaterów Monte Cassino zachwyciły nas domy pięknie udekorowane świątecznymi światełkami. Dalej na naszej trasie był cmentarz, więc odwiedziliśmy grób naszego kolegi Ryśka Spery. Dalsza trasa prowadziła koło kopalni złota Aurelia, a potem obok byłych zakładów obuwia, skąd pomaszerowaliśmy prosto do miejsca zakończenia naszego rajdu.

Tym razem Nowy Rok witaliśmy w gościnnej altanie ogródka edukacyjnego Nadleśnictwa. Było jak zwykle wesoło i.