O czym chcesz poczytać na blogach?

Waryńskiego

MADZIOREK - BLOG

Startą marchewką:/ No cóż pomysłowy Piotrek:]
Dziś jest sobota - DZIEŃ EGZAMINU DLA BIERZMOWAŃCÓW
ZDAŁAM NA PIĄTECKE:ddddddddd
szuper...weszłam na salkę z Rafałem i Tomkiem...no i zaczęło się ksiądź do Rafała wymień mi 5 przykazań kościelnych a Rafał że tego nie umie...I ja musiałam klepać wyklepałam 3 i kazał Tomkowi powiedzieć a on nie do końca i znów ja...następne pytanie do mnie "kto jest proboszczem naszej parafii" a ja oczywiście "ksiądz Andrzej Pluta":]
Następne "co to jest post wymień przykład" no to powiedzialam, zę nie można wcinać mięsa w piątki:D
No i piątecka:]
Teraz siedzę, bo już posprzątałam, odświerzyłam dywan i loozik zaraz idę oglądać Pasję:]
Jutro mecyk z dziewczynami z Waryńskiego...podobno do wygrania, ale bez Agi już nie jest wszystko takie możliwe:]
Ale kupiłam sobie butki i wyskoczę jutro w takich bialutkich:D
No nic zmykam papausie:* pozdrówka gorące i bazgrajcie cokolwiek mi w tym komentarzach...
skomentuj (3)


2004-03-21 20:09:11
Dziwny czas...
Dziś byłam na mecyku na OSiR-ze. Grałyśmy z osiedlem Waryńskiego...laski początkujące eff wygrałyśmy 68:6 nieźle nieźle. Madzior sobie troszkę nie pograł bo trenerzysko wpuszczał młodsze:] i powiedział do mnie "no nie zabijaj mnie wzrokiem" yh yh yh...
No ale cóż:]
Wróciłam to się wykąpciałam i jestm czyściutka i pachnąca....walnęłam się do łóżka i czytałam Faraonkę...przeczytałam 6.

kujonek-pospolity blog

Zorientował...:] niech żyje! Chcieli mi śpiewać sto lat. Ale nie chciałam... mam żałobę jakby na to nie patrzeć... i smutno mi i czuję się rozdarta... bo dziś pochowałam pradziadka, a jutro będę przyjmowała prezenty... ale przecież życie toczy się dalej, a jemu na pewno jest Tam lepiej...
Jutro mam URODZINKI!!! I spodziewam się około....20 osób? Tylko boję się, że przyjdą naraz... ale miejmy nadzieję, że nie...:) będzie dobrze... ciasta w drodze:)

skomentuj (8)


2004-09-26 09:33:33
wiadomości poranne
Minęła właśnie: 8:50 w radiu Zet...
Witam państwa bardzo serdecznie. Jest poranek, wtorek, 26 września 1989 roku. Na sali operacyjnej oddziału porodowego szpitala im. Stefana Waryńskiego w Mikołowie zakończono zabieg. W wyniku tego zabiegu równo o godzinie ósmej pięćdziesiąt usłyszano wszędzie krzyk. Oto narodziny nowego człowieka. Człowiek ten jest płci żeńskiej i zostanie najprawdopodobniej ochrzczony imieniem Joanna Justyna. Rodzice są bardzo szczęśliwi. Gratulujemy:)

***
Minęła właśnie: 8:50 w radiu Zet...
Dzień dobry. Witam wszystkich nie śpiochów w ten piękny niedzielny poranek. Pogoda pozostawia wiele do życzenia, ale miejmy nadzieję, że będzie lepiej. Właśnie skończyła się msza święta w kościele Najświętszej Maryi Panny Matki Zbawiciela w Mikołowie. Pierwszą osoba, która wyszła była niejaka Joanna Justyna Julia, która właśnie teraz skończyła 15 lat swojego życia. Jubilatce.

- We are living in America -

Się pieśni,
stłumionej, złowrogiej i głuchej,
gdy serce masz męża i jeśli
pieśń kochasz swobodną posłuchaj.

Szeroka, szeroka jest ziemia,
gdy myślą ogarnąć ją lotną,
szeroko po ziemi więzienia,
głęboka w więzieniu samotność.

Już dziąsła przeżarte szkorbutem,
już nogi spuchnięte i martwe,
już koniec, już płuca wyplute -
lecz palą się oczy otwarte.

Poranek marcowy. Jak cicho.
Jak dziwna się jasność otwiera.
I tylko tak ciężko oddychać,
i tylko tak trudno umierać.

Posępny jak mur Szliselburga,
głęboki jak dno owej ciszy,
zza krat, z więziennego podwórka
dobiega go śpiew towarzyszy.

I słucha Waryński, lecz nie wie,
że cienie się w celi zbierają,
powtarza jak niegdyś w Genewie:
Kochani... ja muszę do kraju...

Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
powrócę zawzięty, uparty...
ja muszę... do kraju, do sprawy,
do mas, do roboty, do partii...

ja muszę... I śpiew się urywa,
i myśli urywa się pasmo.
Ta twarz już woskowa, nieżywa,
lecz oczy otwarte nie gasną.

Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
rój ptactwa rozsypał się w szereg,
jak czcionki w podziemnej drukarni,
gdy nocą składali we czterech...

Fabryka Lilpopa... róg Złotej...
Żurawia... adresy się mylą...
robota... tak, wiele roboty...
i jeszcze dziesiąty pawilon...

pale-juliet blog

Jakąś anoreksję psychiczną...
nie powiem tego otwarcie bo gdyby ktoś mnie zobaczył popukałby się w czoło
wygądem nie przypominam wieszaka na ubrania
niestety
nie zajrzę tu więcej bo efektem wczorajszej lektury była chyba tysięczna z kolei z nim rozmowa.. o tym.. a nie chcę go martwić..
i tak znów będzie to samo

2003-09-12 08:24:28 skomentuj (1)


ok
już mi przeszło
poprzednia notka nie była potrzebna
a moje Słoneczko jak zwykle tak się przejęło:**

2003-09-12 17:01:18 skomentuj (0)


w końcu jakaś odmiana!
Nie.
Tym razem nie napiszę o nudzie!
Wczorajszy dzień obfitował w wydarzenia.
Rozpoczęłam go spacerkiem na os. Waryńskiego (tego mi było trzeba!) gdzie odbyło się takie kameralne babskie spotkanko:D
Jak zwykle wprawiło mnie w dobry nastrój, więc na kolejnym spacerku - tym razem w twarzystwie M - w deszczu i pod parasolem (szkoda że ów parasol nie był mniejszy)- co chwila padało pytanie "Co ty się tak tajemniczo śmiejesz??"
A ja wspominałam babskie sekrety. Oni tego nigdy nie pojmą:D
Poszliśmy na uczelnię.
Wokół granatowo-czarno-siwo-białe stroje.. ale zdenerwowania na twarzach nie widać. Na tym etapie nauki (i na tej specjalizacji) ocena niestety często zależy od szczęścia i humoru pani/pana egzaminatora.
Spacer do domku.
Jeden znajomy. Drugi. Trzeci. Czy nie poprawia wam się nastrój przez zwykłe "cześć" i.

5 Smaków – Pamiętnik Kulinarny | Just another Wordpress.com weblog

Łikendowe połyczki II (W biegu Cafe, DongNam)

Wrzesień 19, 2006

Druga część łikendowych przygód kulinarno-kulturalnych zaczęła się w sobotę. W piątek rzutem na taśmę udało mi się zarezerwować bilety do teatru. Sztuka miała swój pierwszy dzwonek o godzinie 19 więc postanowiliśmy wyruszyć o 17.30 w kierunku centrum, licząc że szybki dojazd pozwoli nam jeszcze usiąść i co nieco skonsumować.
Na plac Zbawiciela dotarliśmy w okolicach godziny 18, jedna godzina na znalezienie knajpki oraz zjedzenie kolacji to dość mało, ale szybkim krokiem ruszyliśmy w kierunku ulicy Waryńskiego. Po prawej stronie oczekiwałem, dobrze znanej bywalcom MDM’u, restauracji “U Szwejka”, wcześniej jednak zauważyłem “Chłopskie jadło”, nic wcześniej nie wiedziałem o jej istnieniu, dziwne . Minęliśmy kuszące podwoje obu knajpek, wiedząc że na szybką obsługę i szybkie jedzenie w owych nie ma szans.
Biorąc zwrot o 180 stopni natrafiliśmy na wysoką bramę kamienic przy ulicy Marszałkowskiej, dobrze pamiętające poprzedni ustrój zwaliste budynki gościły i goszczą równie wiekowe (no może nieco mniej) domy uciech kulinarnych, z których na pierwszy rzut oka wyłania się azjatycki przybytek DongNam (http://www.dong-nam.com.pl/).

Liczyliśmy na szybką przekąskę, azjaci przodują w takowych, więc wkroczyliśmy.

cztery muszkieterki - Onet.pl Blog

skomentuj

18 kwietnia 2009
23:46
Oł noł! Dzisiejszy dzień był dłuuugiii i pracowity! Brożynek Cheese Princess wyprzedała dziś prawie wszystkie oscypki, a maniek mańkowaty zmarnowała w pracy połowę sosu serowego i pani kierowniczka powiedziała, że nie dostanie premii (której i tak nie ma;P). Jak widać wszystko się sprowadza do sera! Hehe! Ale coż zrobisz... Trampka nie zjesz! ;P Ale ser i owszem!;P Fionka zawitała dziś w skromne progi Waryńskiego i jest słitaśnie! Zaś Manka zrobi wielki come back tomorrow i musimy to koniecznie uczcić! Oł jeah! ;D Muszę tu zaznaczyć, że to Brożynek zainspirowała mnie do napisania tego jakże polotnego posta!;D Co by tu jeszcze ciekawego napisać... hmm... może to, że byłam dziś na arcyciekawym kursie z obsługi klienta. Dowiedziałam się, że muszę być uśmiechnięta, kompetenta, uprzejma, czysta, schludna, wyprostowana, pewna siebie, otwarta, pracować sprawnie i wydajnie, muszę też orientować się co się dzieje na świecie i kontrolować swoją komunikację niewerbalną i jeszcze wiele innych rzeczy! I to wszystko za 5 na godzinę! No cóż... życie studenta jest ciężkie. Ale jak to Maniula mówi: najważniejsze, żeby dzieci były zdrowe! ;D Ale to.