O czym chcesz poczytać na blogach?

Walizki

aktualności - Teatr Wizji i Medytacji Czerwona Główka

Kiedy przychodził czas ku temu portier rozstawiał drewniane stoły i świeczki, a potem zapraszał do oglądania czternastu twarzy. Zapach palonego wosku i migotanie ognia przybliżały obecność Tego, który nie bał się śmierci. Portier nie wiedział wtedy, że i jemu przyjdzie tak szybko odejść ze świata. Rodziły się w jego łysiejącej głowie kolejne symbole i znaki. Anioły i Ikony, Dobro i Piękno chciał jeszcze ofiarować ludziom chowając się w cieniu – pan Walizka opowiadał wolniej niż zawsze. Przypomniałem sobie jak z kilkoma ludźmi siedziałem przy łóżku, a przyjaciel mój i pana Walizki w pasiastej pidżamie rozmawiał z nami o swoich wierszach i świętym Janie od Krzyża, bo świętość nie była mu obca, chociaż był zupełnie normalnym człowiekiem. Czasem unosił głowę znad poduszki, i delikatnie się uśmiechał. Pod wilgotnymi powiekami wyobrażałem sobie teraz jego spacery wzdłuż korytarza...I poczułem wyraźnie zapachy: drewna, świec i Anioła – tak mocno związanych z sztuką dobrego człowieka. Pan Walizka mówił o tym, że śmierć nie jest straszna, a ja czułem ból i nie chciałem się z tym pogodzić. Kiedy byłem u przyjaciela w te dni ostatnie, bo chciał się pożegnać tak bardzo przeklinałem los i Tego.

Spotkanie - konfraternia teatralna

Kiedy przychodził czas ku temu portier rozstawiał drewniane stoły i świeczki, a potem zapraszał do oglądania czternastu twarzy. Zapach palonego wosku i migotanie ognia przybliżały obecność Tego, który nie bał się śmierci. Portier nie wiedział wtedy, że i jemu przyjdzie tak szybko odejść ze świata. Rodziły się w jego łysiejącej głowie kolejne symbole i znaki. Anioły i Ikony, Dobro i Piękno chciał jeszcze ofiarować ludziom chowając się w cieniu – pan Walizka opowiadał wolniej niż zawsze. Przypomniałem sobie jak z kilkoma ludźmi siedziałem przy łóżku, a przyjaciel mój i pana Walizki w pasiastej pidżamie rozmawiał z nami o swoich wierszach i świętym Janie od Krzyża, bo świętość nie była mu obca, chociaż był zupełnie normalnym człowiekiem. Czasem unosił głowę znad poduszki, i delikatnie się uśmiechał. Pod wilgotnymi powiekami wyobrażałem sobie teraz jego spacery wzdłuż korytarza...I poczułem wyraźnie zapachy: drewna, świec i Anioła – tak mocno związanych z sztuką dobrego człowieka. Pan Walizka mówił o tym, że śmierć nie jest straszna, a ja czułem ból i nie chciałem się z tym pogodzić. Kiedy byłem u przyjaciela w te dni ostatnie, bo chciał się pożegnać tak bardzo przeklinałem los i Tego.

Być siostrą to cudowne uczucie. Rozmawiać i mówić sekrety. Ale... - Onet.pl Blog

- Yhy. A teraz, jeżeli pozwolicie pójdę spać.-

- Dobra- rzekli razem. Słyszałam tylko jak Gin rozmawia zchłopakami a potem zasnęłam.

Obudziły mnie krzyki.

- Hermiona, obudź się. Już jesteśmy- Ginny wrzeszczała mi doucha.

- Juuuż.- Rzekłam ziewając.- A tak na przyszłość nie krzyczmi do ucha.

- No dobra. Chodź, bo ominie nas zbiórka- powiedziała.Chłopcy, ściągli nam walizki i ruszyłyśmy do wyjścia. Okazało się, że kolonia odbywa się w domkach letniskowych na plaży w Hiszpanii. Jest tam przepięknie. Podziwiałyśmy z Ginny krajobraz i przy okazji mieszkańców.

- Podejdźcie tutaj- dało się słyszeć głos Ministra.- Tak,więc tu będziecie mieszkać. Mam nadzieję, że kolonia się uda. Życzę miłej zabawy. Do zobaczenia- rzekł, po czym dało się słyszeć głośny trzasks powodowany teleportacją.

- Dobrze. Teraz chodźcie za mną- odezwała się jakaś starsza czarownica. Zaprowadziła nas na plac,przy którym stała.

bajki pana walizki

Kiedy przychodził czas ku temu portier rozstawiał drewniane stoły i świeczki, a potem zapraszał do oglądania czternastu twarzy. Zapach palonego wosku i migotanie ognia przybliżały obecność Tego, który nie bał się śmierci. Portier nie wiedział wtedy, że i jemu przyjdzie tak szybko odejść ze świata. Rodziły się w jego łysiejącej głowie kolejne symbole i znaki. Anioły i Ikony, Dobro i Piękno chciał jeszcze ofiarować ludziom chowając się w cieniu – pan Walizka opowiadał wolniej niż zawsze. Przypomniałem sobie jak z kilkoma ludźmi siedziałem przy łóżku, a przyjaciel mój i pana Walizki w pasiastej pidżamie rozmawiał z nami o swoich wierszach i świętym Janie od Krzyża, bo świętość nie była mu obca, chociaż był zupełnie normalnym człowiekiem. Czasem unosił głowę znad poduszki, i delikatnie się uśmiechał. Pod wilgotnymi powiekami wyobrażałem sobie teraz jego spacery wzdłuż korytarza...I poczułem wyraźnie zapachy: drewna, świec i Anioła – tak mocno związanych z sztuką dobrego człowieka. Pan Walizka mówił o tym, że śmierć nie jest straszna, a ja czułem ból i nie chciałem się z tym pogodzić. Kiedy byłem u przyjaciela w te dni ostatnie, bo chciał się pożegnać tak bardzo przeklinałem los i Tego.

T W I L I G H T - - S T O R Y - Onet.pl Blog

Powiedziała Esme, i w tej samej chwili samochód stanął pod pięknym do… Nie… dom, to byłoby niedomówienie, a więc zatrzymaliśmy się pod cudowną willą. Budynek był cały biały, miał basen! Był naprawdę piękny! Nawet w marzeniach nie wyobrażałam sobie czegoś aż tak pięknego. Naprawdę! Ja z matką, owszem mieszkałyśmy w bogatym domu, ale był skromniejszy od tego! Wow, naprawdę mi się podoba.

            Nagle usłyszałam jakiś niezidentyfikowany dźwięk z miejsca kierowcy, więc tam popatrzyłam.

- Walizki… znowu – jęknął nasz ‘kierowca’ na co obie się zaśmiałyśmy. – Tak, śmiejcie się z biednego, malutkiego, wykorzystanego i bardzo przystojnego Carlisla- powiedział ze skruchą mężczyzna, co wywołało u nas jeszcze większy śmiech.

            Zabraliśmy się za wypakowywanie walizek i wniesieniu ich do salonu, który był przepiękny! Posiadał jasne panele, a na ścianach coś jakby mur i wbudowany w to kominek. Oczywiście wiedziałam, że była to tylko tapeta. Po prawej i lewej stronie kominka były takie.

Biblioblog

bibliotekawejherowo , nowości z bibliotecznej półki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011
"Do zobaczenia w moich książkach"

"Do zobaczenia w moich książkach! Jak będziecie je czytać to w nich się spotkamy!" powiedziała na pożegnanie pani Roksana Jędrzejewska-Wróbel, która odwiedziła naszą Bibliotekę w miniony piątek. Było to jedno z trzech spotkań autorskich w ramach projektu "Z książką na walizkach".

Każde spotkanie było inne, bo i autorzy byli różni. Ale wszystkie wzbudziły mnóstwo emocji wśród naszych najmłodszych czytelników. Była to wyjątkowa okazja do poznania swojego ulubionego autora, zadania pytań i rozmowy na wiele (niekoniecznie związanych z książką tematów :) ).

Po każdym spotkaniu do autora ustawiała się dłuuuga kolejka po wpis . Byliśmy wytrwali i my również w niej staliśmy :) Specjalnie dla tych, którzy nie mogli uczestniczyć w spotkaniu autorzy zostawili wpis w naszej kronice...

...a dla wszystkich tych, z którymi spotkają się jeszcze z nimi między wierszami.

Like Toy Soliders

Się ubierać w to co przygotowałam sobie wczoraj. Czyli poszarpane spodnie i czarny top. Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Oczywiście jeszcze nikogo tam nie było. Usiadłam na walizkach jak zwykle i czekałam na resztę. Pieprzone śpiochy i lenie. Podparłam głowę rękoma i gapiłam się w kałuże naprzeciwko mnie. Pamiętam że jak byłam mała to razem z Carol i naszymi kolegami kąpaliśmy lalki w kałużach. Ale do końca życia też nie zapomnę jak pięcioletnia Carolina utopiła w kałuży mojego chomika. Ja za to w zemście oskubałam jej kanarka. Usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Nie odwróciłam się jednak. Czarnowłosy chłopak postawił walizki obok moich i też usiadł na jednej z nich. Spojrzał na mnie kontem oka po czym zadarł nos prawie że do chmur i udawał że mnie nie zauważył. No w końcu ja tez go nie znam. Chłopak znowu zaczął spoglądać w moją stronę. Co za...pierdoła.
-Nie patrz się na mnie.- burknęłam.
-Chciałabyś.- znowu zadarł łeb do chmur.- Wcale się na ciebie nie patrzę.
-Ojej raczej bym nie chciała.
-Tylko o tym marzysz, żebym na ciebie spojrzał.
-A ty o czym marzysz? O namiętnych pocałunkach?
-Eee...to było dla żartu.- bąknął i spalił cegłę.- Wcale bym nie chciał cię pocałować! Nie daj Boże!
-No i.