O czym chcesz poczytać na blogach?

Wałęsa

S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Leżał na łóżku polowym i oglądał mecz, Andrzej Gwiazda polegiwał, a ja z nim grzecznie rozmawiałem.

Co mówił?

Okropne głupstwa. Zaczął od tego, że niepotrzebnie to robimy, że przez głodówkę tylko się osłabiamy. Z grzeczności pytam: „A co pan proponuje?”. „Trzeba za każdego aresztowanego wysadzać w powietrze komendę milicji”. Borsuk się odwrócił, popatrzył, pewnie uznał go za prowokatora. Gwiazda coś tam powiedział prześmiewczo. Jako gospodarz spokojnie tłumaczę, że przecież na komendzie zazwyczaj siedzi ktoś z nas, aresztowany. I że jak wysadzimy komendę, to on też zginie razem z milicjantami. Wałęsa na to: „To trzeba te granaty wrzucać na dachy komend”. Dopytuję, kontynuując tę dziwną rozmowę, jaki sens ma wybuch granatu na dachu. On: „A nie, nie, ja byłem w wojsku, nauczyłem się wiązać granaty w pęczki, które dają wielką siłę wybuchową, niszczą budynek, ale ludziom nic się nie dzieje”. Zaczynałem być rozbawiony i kontynuuję: „Ale w jaki sposób pan wrzuci tę wiązkę na dach, przecież wiele komend jest bardzo wysokich?”. Chwilę pomilczał, widać było, jak mu mózg gorączkowo pracuje, i odpowiada: „Z katapulty?”. Pytam, czy katapultę też zrobi. Odpowiada: „Tak, też zrobię! Wypróbujemy wcześniej”..

neurotomania blog

Już bronić tezy, że to podróbki, fałszywki itp. Bronili go mówiąc - "Ale przecież potem zerwał współpracę",  "IPN nie miał prawa", "To zemsta polityczna", "Ale potem poprowadził Polskę do obalenia komunizmu", itp.

Możliwe, że zemsta. Jasne, że poprowadził. Nawet wierzył i dalej wierzy, że to on i dzięki niemu. To możliwe, że faktycznie zerwał współpracę i walczył. I myśli sobie teraz, że obalił komunizm. Tylko co z tego?
Mając jego grubą teczkę w garści, panowie Rakowski wraz z towarzyszami na Kremlu stwierdzili, że spoko, pozwólmy mu rządzić. Bo w razie czego, to każdego, czy to Wałęsa, czy Geremek, czy Mazowiecki, czy Michnik - to oni mają w wszystkich garści. Więc skoro się to wszystko sypie - to niech się sypie pod naszą kontrolą.
A historia to w całości potwierdza. Żaden z tych panów nawet nie próbował nigdy nikomu zrobić krzywdy z  dawnych towarzyszy. Polska jest jedynym krajem, gdzie nie przeprowadzono choćby szczątkowej dekomunizacji. Wręcz przeciwnie - towarzysze i SBcy byli pod pełną ochroną, ich wysokie emerytury nienaruszone, a cała większa kasa w Polsce znalazła się w ich rękach. Wszystko ładnie do siebie pasuje.
A u nas jak nie Wałęsa, to potem stary dobry towarzysz Kwaśniewski rządzili krajem. To,.

polityczny - Onet.pl Blog

Stawiając na ostrzu noża swoje sprawy. Historia, bowiem pokazuje, że nikt nie traktuje poważnie uległych partnerów.

hrabia_Eryk (23:16)
Nie ma nic :-(

16 czerwca 2007
Przypadki Lecha W

 

Lech Wałęsa całkiem niedawno ujawnił w internecie swoją teczkę, aby jak to stwierdzić uciąć wszelki spekulacje na temat swojej osoby, ale zamiast je rozwiać rozpoczął nowe, bowiem pojawiły się na jego stronie parę stron z lat 70 dotyczących, TW Bolka i zaraz później zniknęły, a to właśnie początek lat go, że wtedy coś podpisał. Wałęsa 70 wydaje się dla wielu najciekawszy, jego byli współpracownicy z WZZ oskarżają już raz zachował się podobnie w 1992 roku 4 czerwca, kiedy to najpierw wysłał depesze do PAP, że będąc pod naciskiem SB, coś podpisał, a później robił wszystko, aby tą współprace zerwać, aby po kilku godzinach, kiedy był już pewny,.

Radek Oryszczyszyn

Wstydzie pomyślałem w związku z inną ważną rocznicą, która obecnie obchodzimy. Dwadzieścia lat temu, 6 lutego 1989 roku, rozpoczęły się w Polsce obrady Okrągłego Stołu. Kilka miesięcy wcześniej, we wrześniu 1988 roku zorganizowano w podwarszawskiej Magdalence nieoficjalne rozmowy mające na celu przygotowanie przyszłych obrad opozycji i strony rządowej. Rozmowy te toczyły się równolegle z oficjalnymi okrągłostołowymi obradami.

Dwudziestą rocznicę obrad Okrągłego Stołu poprzedziły długotrwałe debaty nad jednym z jego najważniejszych uczestników. 23 czerwca ukazuje się książka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Autorzy dowodzą, że pod koniec grudnia 1970 roku młody gdański robotnik Lech Wałęsa podejmuje współpracę z bezpieką, którą przerywa po sześciu latach. W tym okresie udokumentowano kilkadziesiąt donosów agenta o pseudonimie Bolek, najczęściej dotyczących spraw o drugorzędnym znaczeniu.

Teza autorów książki jest dobrze udokumentowana. Nawet najwięksi obrońcy Lecha Wałęsy, na czele z samym zainteresowanym, nie negują jej wprost, podnosząc w zamian górnolotnie brzmiące argumenty o wielkiej pozytywnej roli,.