O czym chcesz poczytać na blogach?

Wader

darla.blog.pl

Było niemało. Ania oglądając je spostrzegła wśród nich wilczurę, bardzo podobną do koloru futra niedawno spotkanej wilczycy. Podczas nieobecności ojca i wuja w domu, już dwukrotnie widziała wilczycę - pierwszy raz, gdy dawała jej jeść, drugim razem, gdy widzieli ją łowcy, biorąc jej postać za psa. Anna zauważyła ją wtedy przez okno. Mężczyźni nie wiedzieli, że ich przybycie spłoszyło wilczycę. Była ona obecnie w trochę lepszej kondycji, niż kiedy po raz pierwszy spotkała dziewczynkę. Rana na barku zdążyła się na tyle zagoić, że nie sprawiała zwierzęciu większego bólu. Wadera była jednak osłabiona i wciąż kulała.
Wszyscy w czwórkę do późnego wieczoru opowiadali sobie, co działo się podczas dziesięciodniowej rozłąki. Anna, sama nie wiedząc dlaczego, nie powiedziała nic o spotkaniu z wilkiem. Słuchała opowieści ojca przeplatanej śmiechem i zabawnymi wtrąceniami wuja, ale była obecna gdzieś indziej. Wszystkie jej myśli skupiły się na wilczycy. Może dlatego, że tak bardzo smucił ją los dzikiej wygnanki, a może dlatego, że czuła się do niej podobna, brat mieszkał daleko, bo miał już swoje życie i nieczęsto pisywał, ojciec rzadko do tej.

Stojąc pośrodku dobra i zła, widzisz tylko ciemność - Onet.pl Blog

Wilk, najwyraźniej, zrozumiał o co mi chodzi i rzekł:
- Wejdź zatem do naszej jaskini, porozmawiamy na osobności. - odwrócił się ode mnie i rzekł do wadery. - Zabierz szczeniaki na polanę.
Biała wilczyca kiwnęła głową. Weszła do groty, by, po chwili, wyjść z trzema szczeniakami. Małą, samiczkę, niosła na grzbiecie. Mała rozglądała się sennymi oczami. Jej brązowe ślepia, otwierały się i zamykały. Przy boku wadery szedł młody szczeniak. Wilk o biało-granatowej sierści wlókł się u boku matki. Odwróciłam wzrok od nich i spojrzałam wyczekująco na basiora. Gdy wadera z młodymi zniknęli jakiejś grocie weszliśmy do jaskini Alfy. Pomieszczenie było ciepłe i przytulne. Lekko kuśtykając, stanęłam na środku jaskini. W grocie było pięć posłań. Spojrzałam w lewo. Podeszłam do posłania w kącie. Na owym posłaniu, biała wadera, leżała ze mną. Odwróciłam wzrok. Basior usiadł na jednym z posłań, w przeciwległym kącie. Wskazał łapą posłanie obok. Po woli podeszłam do posłania i usiadłam.

Blog DMPSchool

Na ,,kompromis,, i moge nawet jesc, pic bezalkocholowe napoje, spac i kozystac z lazieki ( no i takie oczywiste dla nich rzeczy jak wychodzenie i wracanie ze szkoly i nauka :] nie sa zabronione :]) Nastepnie gnebia nas mysli ze to wszystko jest do dupy...a potem mamy wysrzuty sumienia....a idzcie z nimi!! takie mysli sa jak najbardzie prawdziew! Wkurwianie i monotonia to cechuje szkole! i jak tu niby ja lubi?! jeszcze ten kohchany giertych...tylko w leb sobie strzelic...ale nie poddawajmy sie i propagujmy haslo P****  CALA SZKOLE BO C**** JEST WARTA!!!!
Pozdrówka dla wszystkich szczególnie dla Wadera i Talenciora

Komentarzy: 1 2006-11-15 "Prezydencior"-co się stało?
"Wader"-łazienka sie zatkła!

Wilcza Wataha Prawdy II - bloog.pl

 

/zrobione w Wilczym Makerze ~ by Wyndbain (c)/
Przemiana:

/(c) by Wyndbain/
Imię: Bowenitterien
Rasa: Tranieteii (c)
Wiek: Wilcze 10/smocze 102
Płeć: Wadera/smoczyca

~~* Wolves of Golden Sky*~~ - Onet.pl Blog

Mamy wyczekujac na ojca, ktory obiecal, ze wroci z czyms na ''kolacje''. 
Pozniej pamieta, ze uslyszala przerazliwe wycie, a jej matka wybiegla z jaskini zostawiajac wtedy mala kulke sama w wielkiej jaskini majac nadzieje, ze rodzice wroca za kilka chwil do jaskini i przytula sie do niej.
Wtedy cisze przerwal niezwykle glosny huk, przez co malutka pisnela az ze starachu i schowala sie w najciemniejszym zakamarku jaskini majac nadzieje, ze rodzice zaraz sie tu znajda. 
Czekala juz dobre kilka minut, a wadery i basiora nie widziala, choc bardzo chciala. Ze strachu zaczela cicho plakac, a lzy same utulily ja do snu. 
Obudzil ja wilk. W pierwszej chwili myslala, ze to jej ojciec ktory wrocil aby sie nia zajac. Jednak on byl inny. Nieznany basior byl wiekszy, mial wiele blizn, wiec malutka ponownie zaczela piszczec. Jednak w jego glosie bylo cos ... Cos, co upewnilo samiczke, ze nie ma on zlych zamiarow. 
Zaczela pytac go, czy nie widzial on jej rodzicow, ewentualnie czy wiedzial czym byl spowodowany tajemniczy odglos. Jednak ten.

misa-san.blog

I z trudem przeszłam do drugiego pokoju. Stał na krześle w kuchni i rozmontowywał listwę do wieszania firan. Zatrzymałam się w drzwiach i oparłam o ścianę, patrzyłam jak bardzo stara się być cicho, jak znęca nad śrubą i listwą, które najchętniej już zwaliłyby się na ziemię ze stosownym hukiem. Rozczula mnie ta scena. Chcąc łagodnie wyjść z ukrycia i dać wyraz swojego uczucia, możliwie cicho i powoli mówię "Łobuz". W odpowiedzi listwa odrywa się od sufitu, spadają pozbawione podpory żabki, a mąż odwraca bladą twarz i wielkie oczy - zapomniałam że nadal mówię głosem Wadera. Finalnie, zamiast spojrzenia pełnego czułości, otrzymuję przesiąknięte wyrzutem: "Misa!" :)

Wader-san ;)

skomentuj (9)

z dni kilku 2011-02-18 23:23:16

Od kilku dni wchodzę na własnego, rodzonego bloga i siedzę przed nim tak minutę, nie całą chyba nawet i dochodzę do wniosku, że nie mam nic do powiedzenia. I tak w kółko Macieju! Kurwa! Codziennie coś po głowie chodzi, ale żeby wykrzesać energię do pisania, przekonanie, że jest sens... Klecę maile, lepsze i gorsze, ale.

::Syene temple of Dżehuti::

I teraz zajęte były rozszarpywaniem ciepłego jeszcze mięsa. Powietrze wokół było przesycone zapachem krwi. Wszędzie rozbrzmiewała wilcza mowa-nieprawdopodobny zestaw dźwięków, z których każdy ma swoje znaczenie. Charakterystyczny, ostry zapach ich rozgrzanych ciał przyjemnie drażnił powonienie. Byłem jednak zaskoczony. Nie sądziłem ,że będzie ich tak dużo. Stado liczy zazwyczaj 5-8 sztuk..Nie ,nie stado-poprawiłem się odruchowo -wataha. Tak to się chyba nazywa .Gdzieś z nieużywanych zakamarków pamięci zacząłem wygrzebywać odpowiednią terminologię. Lope kiedyś mnie uczył. Samica to wadera, a samiec to basior.
Tymczasem przede mną kłębiło się nie pięć, ani nie osiem, ale około czterdziestu wilków .Ogromna...wataha .I pewnie jedna z wielu.
-A co się dziwisz ,głąbie-pomyślałem sarkastycznie-To ziemie Lope. I jego rodzina .Bądź uprzejmy i nie wytrzeszczaj gał, jak japoński turysta przed Luwrem. Dobrze, że nie jesteś obwieszony aparatami i nie fotografujesz się przy wszystkim ,co pionowe...
Nie mogłem jednak przestać patrzeć. Im dłużej obserwowałem wilki, tym lepiej orięntowałem się w ich skomplikowanej hierarchii .Ten nieduży, czarny samiec, to.