O czym chcesz poczytać na blogach?

Vistula

Dziennik z martwego domu

Propaganda sukcesu

Rafał Wojaczek, największy polski poeta, pisał:

 

„i wiedzieliśmy: kłamią nam w piśmie

powszednich gazet”

 

pisał i się nie mylił. A, że „wieczna aktualność najwyższą cnotą sztuki” i dziś jest to prawdą.

Tvn24.pl próbuje mi wmówić, że „Polska znalazła się na czwartym miejscu, za Francją, Hiszpanią i Danią, w rankingu jakości życia w dziesięciu państwach Unii Europejskiej”. W zły czas to kłamstwo, zdążyłem wytrzeźwieć.

Lipiec 2010, Polska, centralnie the Vistula river, spacerujemy wieczorem główną ulicą miasta, a w betonowych donicach obsadzonych drzewkami śpią bezdomni, których twarze zryte zmarszczkami życiorysu oświetlają neony sklepowych wystaw.

Sierpień 2010, Polska, centralnie the Vistula river, duża galeria handlowa, w wyjściu na parking starsza pani w moherowym berecie prosi nas o drobne, po chwili zaczyna przepraszać, nieustannie pada słowo „przepraszam”, szaleńcze, zapętlone, to pewne, że to jej pierwszy dzień, że jeszcze się wstydzi.

Wrzesień 2010, Polska, centralnie the Vistula river, wiejski przystanek PKS, taki na który przyjeżdżają nieśmiertelne.

Niebieski most nad zieloną przepaścią

, Wszystkie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 stycznia 2007

Nie do podrobienia jest smak peerelowskich wódek, Vistuli, Balticu. Vistulę nazywano "kombajnem" i mówiono, że robią ją z karbidu. Wanda Sikorska, technolog w Szczecińskiej Wytwórni Wódek Polmos, broni dawnych wyrobów: "Vistula owszem, powstawała ze spirytusu gorszej jakości. Ale już Baltic był to produkt, można rzec, wypasiony: ładna etykieta, niezły smak"

Newsweek, (50/2006)

leniwe rozważania - Onet.pl Blog

Nie poddawaj się. Popatrz w moje oczy. Co w nich widzisz?





Cichy (17:50)
cisza..

05 września 2011
Bezdomny...
Wstał powoli zza stołu. Zabrał marynarkę. Wytarty napis Vistula był szary, jak oczy, które nie miały już wyrazu. Przeszedł kilka pięter bez celu. Nie odpowiedział nikomu po drodze. Nikogo nie zauważył. Jak swój własny cień. Przechodził obok kolejnych, szarych o tej porze okien. Wyszła całując go ciepło i mówiąc, że już nie mogą więcej. Że chce to przerwać. Wyszedł na dwór. Jesienny deszcz płynął po policzku. Zmieszał się ze łzą. Jedną. Wiedział, że za długo czekał. Tak wiele miał czasu, by nie pozwolić na takie potoczenie się wypadków, ale czekał... i już za późno. Podjęła decyzję. Wyszła. Wyszła z jego domu, wyszła z jego serca zostawiając w nim otwarte drzwi. Dla.

uha Nibyblog, relacje, deklaracje, uwagi, uczucia, spostrzeżenia, niecodziennik

Ponieważ zjadlem swoja pomidorówke (1.5pln) i placki ziemniaczane (3pln) popiłem wodą(50gr) i wyszlismy do auta zanim scena sie skonczyla.

poza tym jakis zdolowany jestem dzisiaj (tj ogolnie jakos od kilku dni mam smutek wymalowany na twarzy. jesli nie zewnętrznie to na pewno wewnętrznie)


skomentuj (4)

01:00:35 2004-02-18

#123 cztery gejery
raz dwa trzy-cztery
pięć sześć sie-dem-o-siem

musze kupic gejnitur ... wparowalem z miguelem do alfa zentrum znalezlismy 4 sklepy - galeria zentrum, vistula, scośtam i sunset suits.
w galerii mozna bylo calkiem fajne sztuki wybrać jednak czekam na ade zeby mi podpowiedziala bo ja sie kurwa na gejniturach nie znam, mam jeden od studniowki, potem zaszlismy do vistuli gdzie obslugiwal pan co nic nie kumal, dodatkowo straszny mruk, w sunset suicie bylo najczujniej z obsluga bo sie nie wpierdalala pod nogi i dala obejrzec w spokoju gejerki, dopiero pozniej zaczeli sie zblizac i dyskutowac, najsmieszniej bylo w s-cośtam bo pani z dupką w gruszkę chodzila za nami krok w krok i co rusz cos tam stękała, ze to klasyczne, a tamto mniej, a to nie, a to tak. (moja narzeczona ma i tak najładniejszą dupke w.