O czym chcesz poczytać na blogach?

Villa park

There Is Only One United

Spodziewać, że grający w nim zawodnicy nie mieli łatwego wieczoru.

Szkoda tylko, że trzech graczy musiało opuścić boisko z powodu kontuzji (nie wiem na tą chwilę jak poważne). I szkoda, że nie będzie dodatkowego meczu z jednym z naszych największych rywali na późniejszym etapie.

Teraz trzeba się skupić na tym, żeby nie stracić punktów w sobotę na Villa Park.

14:01, 2zelenka3 , Dzień, dwa po meczu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 listopada 2011
Bywa

ŚWIAT Z GÓRY

Zakładki:
POLECANE
BAJKI DLA DZIECI
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna

zamów newsletter
RSS
wtorek, 06 października 2009
W. Brytania, Liverpool - Goodison Park (stadion)

Wyświetl większą mapę

Wyświetl większą mapę
13:20, bartonryb
Link Dodaj komentarz »
poprzednie
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44
następne

TangoTripToBA

Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 listopada 2006
Park w Buenos i inne atrakcje...

Niedziela to już tradycyjnie dla nas dzień bez zajęć i milongi - czas na odpoczynek i relaks. Wpadliśmy na pomysł wybrania się do parku. Z początku szło nieźle - wybraliśmy na mapie park, skonsultowaliśmy decyzję z kelnerem, wzięliśmy taksówkę (kocham te kursy za 10 PLN) i pojechaliśmy. Na miejscu okazało się, że stoimy nad jakimś nabrzeżem za którym rozciągają się wpierw jakieś błota i bagna a następnie jakaś dżungla. Poszliśmy, zgodnie z mapą wzdłuż nabrzeża, które przypomina.

Wygląda dość marnie, jednak tutaj w Buenos gdzie każdy wie o co chodzi - ogląda się go z prawdziwą przyjemnością. Widziałem  chacarerę dwa razy na milongach i za każdym razem zachwyca płynność z jaką poruszają się tancerze oraz jak to wszystko ładnie wygląda gdy kroki wychodzą 10 parom na raz. Dla mnie jedyby zgrzyt stanowiło jedynie dwóch dżentelmenów w Villa Malcolm, którzy przebierali nogami tak jakby ich pokopał prąd. W końcu ok. 5 rano wylądowaliśmy znów na śniadaniu w kafejce niedaleko naszego hotelu (kawa/herbata + 3 rogaliki za niecałe 6 PLN). A teraz czas iść spać... 
10:14, rjaworski1977.

najtrudniej jest wrócić - Onet.pl Blog

Czworo diabełków wcielonych, znanych jej wcześniej pod skromnym mianem rodzeństwa Hernandezów. Spotkanie z nimi było po prostu wspaniałe, nawet nie przypuszczała, że tak bardzo za nimi tęskniła, że tak bardzo jej ich brakowało. Wszyscy się zmienili, teraz raczej mało kto nazwałby ich dawną paczkę bandą rozwrzeszczanych dzieciaków, uganiających się cały dzień po parku zabaw. Zmienili się, wydorośleli. Alex, Oscar i Ariadna mieli już swoje rodziny. Alex dwie córeczki, Oscar synka i drugie dziecko w drodze, a światem Ariadny rządził czteroletni Antonio.  To wszystko Lina wiedziała z listów, krążących regularnie pomiędzy Barceloną a Londynem. Wystarczyło p o prostu przełożyć.

Wrzeszczy coś do obrońców, wściekły jak cholera.

Do przerwy wynik był bezbramkowy, co raczej nie urządzało nikogo. Schodzili do szatni z nietęgimi minami, pewni solidnego ochrzanu od Mistera. Tymczasem w szatni nikogo nie było.

- Co jest? Gdzie Pep?

- Został na górze – za nimi do szatni wszedł Villanova,zastępca trenera – macie się wyciszyć i uspokoić. Wiecie, o co chodzi. Nie jesteście początkującymi piłkarzami, tylko zawodowcami, a myślami błądzicie nie wiadomo gdzie. Co się z wami dzieje?

Zapadła cisza. Większość składu patrzyła w ziemię, słychać było tylko lekko przyspieszone oddechy. Faktycznie, grali dziś jak

Give me a reason. Why would you want me to live and die Living a lie. You were the answer. All that I needed to justify, justify my life... - Onet.pl Blog

Jeszcze nie rozmawiała tak długo, jak z nim. Jednak ktoś musiał im przeszkodzić. Tym kimś był Gerard Pique, który wbiegł, w szaleńczym tempie do pokoju, zrzucając po drodze połowę rzeczy, które leżały na pewnej wysokości i potykając się o te leżące na podłodze.
- Jest tu ten idiota Rodriguez? - Zapytał.
Wszystkie spojrzenia skierowały się na niego. Nawet Villa, z tej okazji przestał wgapiać się w gazetę. Gwałtownie zaprzeczyli, Xavi dodał, że nie widział go od treningu. Triz czuła się głupio, nie wiedziała nawet, o kogo chodzi.
- Zabiję... - stwierdził cicho wysoki stoper i już miał biec dalej, w poszukiwaniu swojej ofiary.
- A czemu go szukasz? - Zapytał go wyraźnie zainteresowany Villa.
Chłopak.W końcu na brak zieleni w okolicy nie można było narzekać. Pożegnała się z chłopakami i wyszła.
W pierwszej kolejności podeszła do jednej z fontann i upewniając się, że nikt nie patrzy, wzięła trochę wody i zmoczyła w niej twarz. Teraz czuła się dużo lepiej. Już nawet strasznie wysoka temperatura jej nie przeszkadzała. Potem udała się do niewielkiego parku, znajdującego się przy terenie hotelu. Było tam bardzo przyjemnie. Równe alejki prowadziły między nie za wysokimi drzewami, żeby zbiec się przy stawie, znajdującym się na środku. Ruszyła jedną z nich. Czuło się gigantyczną różnicę, gdy z rozgrzanego placyku przed hotelem weszło się w zacieniony teren. Do stawiku doszła szybko. Był malutki, ale woda w nim.

Powroty są trudne, ale tylko wtedy, kiedy nie wiesz dokąd wracasz. - Onet.pl Blog

13 sierpnia 2011
Rozdział 13

Podróż do Barcelony minęła mi błyskawicznie, gdyż prawie całą przespałam. David mimo wszystko postanowił z nami jechać. A miał się nie martwić!-pomyślałam w duchu. Samochód prowadził Villa na zmianę z Andresem. Nie wiem czemu nie polecieliśmy samolotem, uparli się jak osły na ten samochód. Przed godziną 15 byliśmy na miejscu. Odświeżyliśmy się, założyłam na siebie brzoskwiniową sukienkę i poszłam na spotkanie z Laportą. Potem czekała mnie rozmowa z Misterem.

***

Laporta miał ciekawe pomysły, przedstawił mi je i powiedział.

***

Pierwszy mecz rozegraliśmy z Rosją w Innsbrucku. Poszło nam bardzo dobrze. Wygraliśmy 4-1. A hat-tricka ustrzelił Villa. Czwartego gola dorzucił Cesc. Chłopcy nie sprawiali kłopotów, a mi współpracowało się z nimi bardzo dobrze.

Po meczu z Grecja, które też wygraliśmy spotkałam się z Didierem, akurat miałam wolne.

Czekałam w parku niedaleko hotelu, w którym się zatrzymali. Ubrana w czerwoną sukienkę, przyglądałam się bawiącym dzieciom. Co i raz spoglądałam na zegarek, z niecierpliwością wyczekiwałam spotkania z Drogbą i Darenem. Niestety obaj się spóźniali. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to że się zgubili. Postanowiłam zadzwonić do Darena. Już wyciągałam telefon z.