O czym chcesz poczytać na blogach?

Vesper

Vesper - Onet.pl Blog

 - Co?! 27 Grudnia idziesz na pewną śmierć?!
 - Max... - przygryzła wargi.- Mówiłam już, że nie mogę wszystkiego ci powiedzieć...
Coś poruszyło się za nami. I znowu. Wstrzymałem oddech w oczekiwaniu. Jednak Ves, była spokojna. Usłyszałem ciche tupanie. Ale... To na pewno nie był człowiek. To coś było coraz bliżej. Przymknąłem oczy.
 - Vax! - krzyknęła Vesper. - Co ty tutaj robisz?!
Odwróciłem się. Rzeczywiście, za mną stał nasz mały niedźwiadek!
Zaczął wydawać jakieś dziwne odgłosy, typowe dla niedźwiedzia. Patrzyłem to na niego, to na Ves. Zmarszczyłem czoło, gdy mały odwrócił się w miejsce z którego przyszedł.
 - Chodź. Chyba każe nam za sobą iść.
Poszedłem w głąb.

Eternal Night... Harry/Draco story by Draco Maleficium

Ostatnie słowa Harry’ego, spokojne, a jednak wywołujące we mnie pokłady zazdrosnego jadu.
Mieliśmy się spotkać po jego powrocie…
Żelazne obcęgi ścisnęły moje gardło i nie puściły.
Kiedy Czarny Pan wreszcie się odezwał, jego głos przeciął ciszę niczym tępy topór.
-Vesper, wiesz, co masz robić – mruknął Lord Voldemort. – Niech to będzie… pouczający wieczór. I niech ktoś przyprowadzi Lucjusza. Nie chcę, żeby przegapił inaugurację swojego syna.
Podniosłem gwałtownie głowę. Inaugurację…? Czy on chciał…?
-Chodź – Robert Vesper bezceremonialnie chwycił mnie za ramię i wyprowadził z głównego pomieszczenia do jednej z mniejszych, pobocznych celi w niszy korytarza.
Odważyłem się zerknąć na jego twarz – jednak nic z niej nie odczytałem. W tamtej chwili twarz tego mężczyzny, którego ledwie znałem, była tak niewzruszona, jak ciemność naokoło nas. Nie wiedziałem wtedy – niby skąd miałem wiedzieć? – że to dlatego, iż Vesper nosił swoją własną ciemność od tak dawna, że się na nią zamknął.
Zazdroszczę mu teraz.
Kiedy wepchnął mnie do celi, zapalił pochodnie – cztery, po jednej na.

"Naprawdę nieprzejednana nienawiść występuję tylko w miłośći" - Onet.pl Blog

Postaram wytłumaczyć moją jakże uroczo długą nieobecność, bowiem od 03.02.2010 r. (po co wam przypominam?)xd

Pierwsze co mam na usprawiedliwienie to : matura, drugie : matura, trzecie : matura, czwarte : rekrutacja na studia, piąte : próby znalezienia mieszkania, szóste : praca.

Powiem tak, pierwsze cztery już odpadły i na szczęście zakończyły się pozytywnie, dostałam się na wymarzone studia i bardzo się z tego cieszę! ;) Mieszkania nie mam, ale moje przyszłe współlokatorki idą na pielgrzymkę, więc sprawy się przeciągną.

Wiem, że jestem nieodpowiedzialna, wredna, straszę i w ogóle Vesper jest zła i ble, ale bardzo żałuje i postanawia poprawę, w związku z tym napisała już kawałek kolejnego rozdziału tej onetowskiej mody na sukces i postara się wziąć w garść i publikować jakoś systematycznie, do tego powieście mnie za..., no nieważne, za co chcecie xD  za to, że nie komentowałam Waszych blogów, postaram się to nadrobić, wyczekujcie Marnotrawnej Vesper wkrótce w komentarzach ; )

Pozdrawiam mocno i do zobaczenia, mam nadzieję.

Kochająca Was i przepraszająca Was wszystkich - Vesper ;*

  
 

Vesper (21:11)

MAŁY POKÓJ Z KSIĄŻKAMI

„Ciasteczko słodkie u dna”, która nota bene (przez, jak mniemam, przeoczenie redaktorskie) znalazła się w posłowi autora.

Pomińmy już kwestię tego, że pie to nie jest ciasteczko (podobny problem ze spolszczeniem pojawił sie w przypadku książki „Harriet and a Cherry Pie”) - ważniejsze jest to, że ciasto w tej książce wcale nie było zatrute, a sugerowanie tego nie było zamysłem autora !


Na koniec chciałabym zachęcić Was do obejrzenia programu „Połykacze książek” poświęconego książkom o Flawii de Luce – z udziałem ich autora, tłumacza oraz Padmy, autorki bloga Miasto książek i znawczyni literatury angielskiej. Oto część pierwsza i część druga. Warto !!!



Alan Bradley „Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko”, przekł.: Jędrzej Polak, wyd.: Vesper, Poznań 2010

Zielono mi... - Amti's world ;)



I.
Jak co wieczór, próbuję od mamy wyżebrać laptopa. Kilka razy przychodziłam sprawdzić, czy nie jest przypadkiem wolny, ale zawsze coś na nim robiła. W końcu przyszłam do pokoju po raz kolejny, bo tatuś wrócił z pracy i tak rodzinnie gadaliśmy o czymś. Na koniec zwracam się do mamy:

Ja(ze zniewalającym uśmiechem): Mamuuuuś… Potrzebny Ci jeszcze ten laptop?
Mama(wdycha teatralnie i podaje mi go): Weź po prostu od razu powiedz, że ma mi być NIEpotrzebny.


II.
Rozmawiam głosowo z Vesperem. W pewnym momencie wchodzi mój brat z laptopem i staramy się ustalić co jest nie tak z netem. Przez kilka minut Vesper niestety musi się przysłuchiwać naszej absolutnie braterskiej rozmowie. Po pewnym czasie…

Ja (ze skruchą): Wojteeek… Sorry, ze tak musisz nas tu wysłuchiwać. Mam nadzieje, że Ci to za bardzo nie przeszkadza?
Vesper: Nie, nie…
Ja: Na pewno?
Vesper: Nie… To niezła komedia.
 
Zapadła cisza. Po chwili.

Ja: Vesper… Co.