O czym chcesz poczytać na blogach?

Varsovia

Wędrówki krajoznawcze i muzyczne - blog Niny i Bronka - Onet.pl Blog

Był światowcem, tworzył i koncertował głównie w Rosji, Francji i Stanach Zjednoczonych. Wieniawski kojarzy się bardzo z Poznaniem, gdzie istnieje Towarzystwo jego imienia (jego korzenie sięgają 1885 r.). Wspomniane Towarzystwo organizuje międzynarodowe konkursy skrzypcowe, lutnicze i kompozytorskie. Jest także wydawcą bardzo dobrych jakościowo płyt CD nagranych w studio koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Godna polecenia jest edycja specjalna - 3 płytowy album. A na płytach rarytasy: koncerty skrzypcowe, w tym popularny d-moll, który po koncertach Paganiniego jest najczęściej nagrywanym i wykonywanym koncertem skrzypcowym napisanym przez wirtuoza. Na innych płytach znajdują się utwory na skrzypce, w tym najbardziej popularne: Scherzo-tarantela oraz wariacje i fantazje na powszechnie znane tematy (Fantazja faustowska oraz Legenda). Wykonanie jest także mistrzowskie (Orkiestra (Simfonia Varsovia i soliści: Kulka, Nizioł. Plawner)


Studentka ekonomii o swoim miejscu w tym wielkim świecie - Onet.pl Blog


Dziś chciałabym opisać zmiany, jakie zaszły w moim życiu od ostatniej dłuższej notki. A zmieniło się naprawdę wiele rzeczy. Przede wszystkim jestem na ostatnim semestrze licencjatu na ekonomii w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego!

1. Praca. Od 1 kwietnia podjęłam pierwszą "poważną" pracę (to nie prima Aprilis!!!). Pracuję jako sekretarka w pewnej firmie w Wesołej (która produkuje m.in. fontanny i baseny). Na razie na miesięcznym okresie próbnym.
2. Uczelnia. W tym semestrze zajęcia odbywają się 2-3 razy w tygodniu (w zależności od tygodnia).
3. Chór. Od ok. miesiąca staram się w miarę regularnie uczęszczać na próby chóru Camerata Varsovia. Odbyły się 2 koncerty (z moją obecnością) - 3.04 (niedz.) u oo. jezuitów w Warszawie i 10.04 (niedz.) w kościele w Podkowie Leśnej. Sądzę, że były udane. Kolejny koncert szykuje się na 18.04 (pon. [w moje urodziny!!!]) w SCEKu w Warszawie na Starym Mieście.
4. Koło Naukowe Ekonomistów. Uczestniczę w pewnych przygotowaniach, o których na razie nic więcej nie mogę powiedzieć. W każdym razie od następnego roku akademickiego rusza pewien ciekawy projekt, który (miejmy nadzieję) ożywi działalność koła. Być może 23 V będę przeprowadzała wykład po angielsku o historii koła przed bardzo poważnym audytorium :)
5. Forum Mirriel. 9 IV odbył się.

pantomek blog

nad Wisłą...

...i na Agrykoli

Tagi: warszawa
by pantomek | 2009-06-08 13:02:54 | skomentuj! (4)
i znowu Krakow...
...dla odmiany juz z Warszawy.
Gruszka w Drukarni






i pies-albinos na Kopcu Krakusa





by pantomek | 2009-06-10 16:37:42 | skomentuj! (1)
inspiracja
Dostałem na urodziny album Ireneusza Zjeżdżałki. Zainspirowałem się. Ale nie każdy musi lubić Zjeżdżałkę
Zdjęcia pochodzą z dawnego Instytutu Weterynarii SGGW przy ul Grochowskiej 272, gdzie niedawno wprowadziła się Simfonia Varsovia.

bukla

Lub na zielonej murawie boiska!
Chcecie dobrą reklamę,
nie będzie biało-czerwona, acz w pewnym stopniu dotyczyła zielonej trawki.
Zobaczcie i wysuwajcie wnioski:




skomentuj (0)


Eine kleine Nachtmusik15:19:54 2008-06-18
Jako że ostatnio zaległa martwa cisza na blogu, to dziś nieco klasycznie, czyli po Bożemu ;]
Żeby nie było że bukla ograniczony muzycznie.
Zatem prosze bardzo coś z mej innej melodyjnej beczki.
Na wejściu Aram Chaczaturian. I może w wykonaniu nie jest to Sinfonia Varsovia i batuta Krzysztofa Pendereckiego, ale motyw słychać.
Z klasyki to dla mnie najprawdziwszy klasyk :]

A tuż po nim, już w nieco lepszej realizacji, drugi klasyczny mastah, stojący na równi z szablami- Ravel i Bolero.
Nie wiem czemu ale nazwa ta zawsze mi się kojarzy z Waterloo i ten właśnie obraz zawsze mam przed oczyma jak słyszę owe dźwięki.
Przerwijcie zatem na chwilę pracę, spójrzcie na dół, myślami przenieście się na owe pole walki, psychicznie wdajcie się w postać cesarza francuzów i puśćcie wodze fantazji.. ;]

Jako że była to walka przegrana dla Napoleona, nie radzę zbytnio się podniecać utworem i.

Aprendete la Libertad 2.0

 Estais piensando – demasiado rumbas. Pues, no – a vecez, viajando, quedas en lugares diferentes para dormir, la gente, el ambiente y el aire. Al final, duermes tanto como en el avion o el tren – es possible, pero calidad es malo. Por ejemplo, porque tienes el vuelo demasiado temprano o hace frio o caliente o el fan hace mucho ruido o comi demasiado, porge antes no podria etc.

Bueno, por el dia tenia el plan a veer nueva parte de la ciudad, comprar jeans y veer museo de artes modernos (MAM). Como planeado – he hecho y abajo tenemos fotos de este tour. Al primero la ruta al centro comercial – tengo que decir, que hay tanto centros como en varsovia incuido dos cerrefour

Nastepnie przejechalem sie metrem do miejscowego downtown – bo przeczytalem, ze jest tam fajny paseo (pasaz), ktory warto zobaczyc. No i rzeczywiscie byl, co do tego czy warto – kwestia gustu – na pewno ma swoj klimat. Potem, troche dalej droga do muzeum oraz zamaskowany maszt stacji bazowej

W muzeum byla tylko jedna wystawa sztuki w drewnie – ciekawszy byl malunek swietego w przymuzealnej kawiarni Troche dalej nastepne pasaze i stacja metra

Podsumowujac, wiele sie nie wydarzylo, bo to byl bardzo spokojny dzien. Zobaczymy czy wieczor cos przyniesie.

Człowiek stworzony jest po to, by szukać prawdy, a nie by ją posiadać...

Ja też już przysypiałam... Jak widać muzyka była bardzo relaksacyjna :):):) Wracając wskoczyłyśmy jeszcze do McDonald’sa na cheesburgery... Jakieś takie przesolone były :)

W piątek Marcelinka musiała iść do szkoły. My z Ewą buszowałyśmy trochę po Empiku i Nowym Świecie. W sklepie muzycznym sprzedawał bardzo miły pan, w fotograficznym zresztą też („Jak do kolorowej, to wyjdzie Wam dziewczyny, jajecznica”- ponownie dla wtajemniczonych). W drodze na Służewiec miałam już przy sobie dwie nowe kostki do gitary i kapodaster :);) Ewa do tego dołączyła jeszcze kamerton... Po wielu trudach i dłuuugim spacerze trafiłyśmy na targi Hippica Varsovia... Oczywiście spóźnione... Spotkałyśmy mamę Marcelinki i wróciłyśmy z nią do domu. Po południu znowu byłyśmy na Służewcu, tym razem z Marcysią. Spotkałam dawno nie widzianego (bo od dwóch lat) znajomego... Jak go zobaczyłam nie byłam pewna, czy to on. Marcelinka oczywiście kazała mi go zapytać... No to ja stoję, a on jeździ na koniu. W jednym momencie przejeżdżał stępem obok mnie i zrobiłam mu zdjęcie, no to spojrzał na mnie, uśmiechnął się i wydawało mi się, że tez mnie kojarzy... no to pytam:
- Sorry... Czy Ty masz może na imię ******?? (ochrona danych osobowych :)
- Tak.
- Bo mi się wydaje, że my się znamy.
-.

Największe szczęście w świecie, na końskim siedzieć grzbiecie =*

Na 2004 rok, ale niektóre z nich już spełniłam zostało jeszcze kilka innych ale tych teoretycznych niebęde wymieniać ale pozwolę sobi wymienić te praktyczne(niewiedziałam jak to nazwać)...własnie nie mam ochoty wypełniać ich sama więc jakby ktoś był chętny to wiecie gdzie mnie szukać...a oto te rzeczy, na które lub do których bym chiała iść jeszcze w tym roku:
1.pójść na basenik
2.do kina na:
- "Hidalgo, Ocean-Ognia"
- "Pasję"
- "Niepokonany Seabescuit"
- "Władcę Pierścieni III"
- "Gdzie jest Nemo"
(tylko te 3 ostatnie to niewiem czy jeszcze są w kinach)
3.pojechać na konisie
4.na Hippica Varsovia
5.do Powsina
6.do Łazienek
7.obejrzeć panoramę Wawy z PKiN
8.pójść do ogródka na BU
9.odwiedzić Carrefoura
10.......
Jak widać moje plany są bardzo ambitne a jest ich zbyt dużo rzeby je tutaj wymieniać, więc jakby ktoś miał chęć to....nie chce mi się samej...samej już planuję kilka z nich od kilku miesięcy i niemogę się wybrać...zawsze jak sójka za morze...hyh...

I po przemyśleniach znowu przyszedł czas na naukę... nauka, nauka i nauka, ciągle ta nauka...aż do szaleństwa...niedługo to zacznę sobie wydzierać włosy z głowy (tak jak to czasami na filmach można zaobserwować)ale mam.