O czym chcesz poczytać na blogach?

Unbelievable

czuly blog

W pamięci.

Koncert Bobby'ego McFerrina i jego Voicestry w Sali Kongresowej.

Czy wyobrażacie sobie, żeby ludzie przez dwie godizny byli w stanie słuchać koncertu, gdzie jedynymi instrumentami są głosy 13 wspaniałych artystów (i czasem głos widzów)?

Czy wyobrażacie sobie, że te 13 głosów jest w stanie zastąpić całą okriestrę - stąd też nazwa Voicestra?

Czy wyobrażacie sobie, żeby publiczność biła brawa przez 10 minut, nawet jak artyści już zeszli ze sceny, zapaliło się światło i otwarto drzwi?

To wszystko działo się dzisiaj. To wszystko miałem okazję obserwować na własne oczy.

To wszystko mnie zauroczyło...

czuly@2004-07-07
skomentuj (0)
@unbelievable...

Czytam właśnie książkę Jeffreya Archera "Synowie fortuny". Opowiada, bardzo skrótowo mówiąc, o przeplatających się z sobą losach dwóch bliźniaków, którzy tuż po urodzeniu zostali rozdzieleni, nic o sobie nie wiedząc.

I doszedłem w owej książce dziś do momentu, w którym jeden z tych braci jedzie do Wietnamu. Nie będę opisywał całej książki - mogę ją tylko polecić.

Ale co jest takiego niewiarygodnego w tym wszystkim? Otóż to, że wróciwszy do domu wszedłem na Wirtualną Polskę i zacząłem przeglądać artykuły. I zobaczyłem jeden:
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5419039

Historia kołem się toczy...
czuly@2004-07-12
skomentuj (0)

~♫♥♥~Blog o Mandarynie i Verbie~♥♥♫~ - Onet.pl Blog

źródło:newyorker.de
~**~

Teledysk "Step by step" na onecie.


 >>kliknij tu<<

"Step By Step" to pierwszy singel młodego zespołu 2be3,reprezentującego styl Dance/Pop. Pomysłodawczynią i założycielką grupy jest Marta Wiśniewska.
 źródło:onet.pl
~**~

Reklama teledysku 2be3 na interii:

 
<kliknij TU, aby powiększyć>

Promowane filmy video na youtube.pl:
     
Profile o 2be3:
 

myspace
streemo
muzzo
Epuls

Profil Borysa:)
->>
muzzo

Pierwsze piosenki Borysa i Seby z roku 2007:

Wielkie Serce - Borys i Seba feat Mandaryna
Unbelievable - Borys & Seba

My boring life.


Tytuł: She's unbelievable. (10)
Czas: niedziela, 29 czerwca 2008

Myślicie, że mogę już zamknąć?
***
Pomyśleć, że już drugiego dnia jej pobytu w dużym mieście tyle się wydarzyło. Czas na urządzenie mieszkania.
Przy drzwiach równo ustawionych w równym rzędzie sześć par trampek i glany. Szafa na wpół pusta, może ze trzy koszule pod krawat, spódniczka i kurtka. Koszulki, spodnie i resztę rzeczy ułożyła w komodzie. Na półkach poustawiane płyty i kilka książek.
Gdy już wszystko rozpakowała, usiadła na fotelu i wyprostowała nogi. Przymknęła oczy i zastanawiała się, co jeszcze trzeba zrobić.
– Zakupy! – krzyknęła, chociaż nikt raczej by jej nie odpowiedział, poderwała się i pobiegła do kuchni. Otworzyła lodówkę – pustki, pogrzebała w szafkach i też nic nie znalazła. Założyła więc buty, złapała za torbę z dokumentami i pieniędzmi i wyszła, zamykając drzwi.
Sklep był trochę daleko od kamienicy, więc przeszła się i przy okazji obejrzała kawałek okolicy. Weszła do najbliższego z kilku sklepów i wzięła koszyk..

Wtedy ją zobaczył i myślał, że ma przywidzenia. Bo co ona mogłaby sama robić w Nowym Yorku? To przecież było niedorzeczne. Zamrugał oczami kilka razy i, gdy znów spojrzał w tamto miejsce, już jej nie było. Pokiwał głową, śmiejąc się z samego siebie i wyszedł ze sklepu. Po chwili.

Miń koniec i idź dalej. =)


Made out of miracles...

Perfection of your own!
You alone,
Oh so incredible...

Each atom sings to me:
"Set me free
From chains of the physical."

Oh free me, Oh free me..

The mirror melts,
I'm somewhere else,
Inside eternity...
where you on outstretched wings
sing within
The Garden of Everything...

Where memories call to me,
Backward dreams?
Or phantom reality?

Call to me, they call to me...

And so here we are!
Lovers of Lost Dimensions
burning supernovass of all sound and sight!...
Every touch, a temptation...
And for every sense, a sensation...

Eyes of pure,
Deep azure,
Quite unbelievable

The sun's daughter,
You've been made
not to fade,
Quite inconceivable!...

Each atom sings to me
"Set me free
From chains of the physical."

Oh free me, Oh free me...

A love like ours,
A starry flower,
Through seasons and centuries...

As rivers reach the sea,
you'll reach me!

With songs of your symmetry
a small boat
there will float,
to far off coasts The Isle of Infinity...

Come with me, Oh come with me...

Here we'll see
Love's lost tree
made out of miracles...

Emotions, crystal leaves
to cover me
and you in eternity...

Each atom sings to us
through the.

b-londyn-ka

Nián – rok psa/
tiger 虎hu > hare 兔tù > dragon 龍lóng > serpent 蛇shé > horse 馬 ma > ram 羊yáng > monkey 猴hóu > rooster 雞 jī > dog 狗 gŏu > boar 豬 zhū > rat 鼠 shŭ > ox 牛niú
a pani blania urodziła się w roku szczura:
year of the rat: february 2, 1984 – february 19, 1985
next year of the rat: 2008
people born under this sign are renowned for their charm. although easily angered, they appear to be cool calm and completely under control. their ability to hide anger and discontent is a valuable asset. rat people have a great deal of ambition and integrity, and unbelievable persistence. naturally thrifty, they have the ability to save money (and can be stingy too). rat people are, alas, inclined to be fussy about petty things. love brings out their generosity. they must guard against loving someone who doesn’t love them back, and, in their eagerness to impress, spend everything they’ve managed to save. they like to live well and are good to themselves. since rat people adore gossip, their friends are sometimes of short duration.
(horoskop pochodzi z plakatu, który dostaliśmy z okazji chińskiego nowego roku od jednej z nauczycielek)

aga-baba-jaga blog

przez sprawdzanie dokumentow po pokazanie swoich boarding pass jakby sie wsciekli i kazdy pytal czy wiadomo mi co sie z tym wiaze, do czego zobowiazuje i czy na pewno jestem gotowa wywiazac sie z obowiazku zasiadajacego w exit row. Tak, jestem, luz. Przy check in dali wytyczne na pismie co i jak robic, nawet z nudow przejrzalam.

W samolocie juz siedzimy (ja i pani obok) i podchodzi stewardesa i zaczyna nam wyjasniac co i jak i w ogole. Kiwamy glowami, ze spoko. Po czym owa stewardesa zatrzymuje wzrok na mnie, patrzy sie, patrzy I pyta: “Are you over…? How old are you?”, na co ja, z przepraszajacym usmiechem odpowiadam zgodnie z prawda “30…”. Stewardesa wytrzeszcza oczy I mowi, “oh my God, unbelievable, you’re so lucky”. Ja w miedzyczasie malo nie peklam ze smiechu, bo z wytycznych, na ktore rzucilam okiem wczesniej, wynikalo, ze na miejscu w exit row nie moze siedziec osoba ponizej lat 15tu…

;)

Dla porzadku dodam, ze takie sytuacje nie zdarzaja mi sie juz obecnie za czesto. Nawet przy kupowaniu alkoholu w tutejszych sklepach – b. sporadycznie. No, raz rok temu tez bylo wesolo, jak kelnerka w Outback Steakhouse popatrzyla na mnie, popatrzyla na ABa i kazala mi sie wylegitymowac, gdy wyrazilam chec wypicia piwa. Przejscie przez immigration i strefe celna minelo tym razem bez zadnych incydentow. W odroznieniu od razu poprzedniego. Kiedy to pan z immigration (w Polnocnej Karolinie) nazywajacy.