O czym chcesz poczytać na blogach?

Ulquiorra

Miniaturki, czyli co by było gdyby było inaczej

21:08, miniatureczki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2008
Bleach

Całą drogę przeszli w milczeniu. Schiffer szedł przodem, Tochiro kilka kroków za nim. Cisza była uciążliwa. Rodziła jakąś ciężką atmosferę. Katsumi z ulgą przyjęła informację, że są już na miejscu. Czwarty otworzył drzwi i puścił dziewczynę przodem. Tochiro usiadła na łóżku. Wlepiła wzrok w podłogę. Tak bardzo źle się czuła. Nie powinna pozwolić Aizenowi na tak drastyczne potraktowanie Arrancara.

Ulquiorra stał przez chwilę w drzwiach obserwując uważnie dziewczynę. Po chwili postanowił się odezwać.

- Nie powinnaś się o niego martwić. Jego postępek wymagał kary. Aizen-sama potraktował go niezwykle łagodnie.

- Za co? - krzyknęła tłumiąc łzy.- Za to, że nazwał mnie suką?! 

Schiffer wszedł do środka. Drzwi zamknęły się za nim.

- Nie tylko. - odpowiedział po chwili. Katsumi pokręciła głową:

- Przecież w gruncie rzeczy do niczego nie doszło. Nic mi nie zrobił.

- Ale chciał. - odparł Schiffer. - I prawie mu się to udało. 

Katsumi milczała. W pewnym sensie Ulquiorra miał rację. Zawsze patrzyła przez pyzmat dobra innych,.

Animkowe Yaoice^^ - Onet.pl Blog

Oto banner bloga (co Grimmjow ma na palcach tłumaczyć chyba nie trzeba xDD). Można go wkleić do siebie... jeśli nie lubicie robić za instytucję charytatywną, to poinformujcie mnie o wklejeniu go i napiszcie ile komentarzy byście sobie życzyli (max. 30... pliiis), jeśli jesteście kreatywni i czegoś wam potrzeba, to sami cuś wymyślcie jako zapłatę... ja go tu daję i za wklejenie (z linkiem najlepiej)się odwdzięczę no... chyba, że chcecie wkleić charytatywnie (jak, tak to "Bóg zapłać" xDD)
"Po służbie" UlquiorraxGrimmjow"
Witam! Witam! I dziś fanfick swój polecam! Uwaga: opowiadanie to powstało z rana (koło 8), podczas rysowania Ulquiorry (mimo iż obrazek został ukończony, to nie opublikuję go na tym blogu, gdyż już od dłuższego czasu skaner mi odmawia posłuszeństwa i skanuje... z kolorowymi paskami), więc proszę się nie dziwić, że nie jest prześweetaśnie i, że można to nazwać czymkolwiek, tylko nie romansem. A jeśli ktoś nie rozumie, co ja tam robię, to niech wejdzie na http://anime-love-story.blog.onet.pl i niech se notkę przeczyta, a jak nawet tego mu się nie chce, to niech zajrzy do ramki "O.

Crazy Hueco Mundo - Onet.pl Blog

Pradzimy?"?!

- Okeeeej... Przepraszam bez nerów po prostu z gillianami nie ma żartów! A ten twój kolega?

- Hidan? On jest nieśmiertelny...

- Ha, ha, ha...

- Co cię tak śmieszy?

- Nie ma czegoś takiego jak nieśmiertelność...

- Nie wierzysz?

- Nie...

- Zakład że jak utnę mu głowę to będzie żył? - Wyciąga ręke.

- Dobra. -Powiedziałam i chwyciłam. - Sama mu ją przyczepie jeśli przeżyje. Jesli ja wygram włożysz dziś za mnie tależe do szawki.

- Dobra. A jeśli ja wygram... Coś wymyślę...

- Ok! - Przecięłam, wstałam i pociągnęłam chłopaka do jadalni która była pusta. W kuchni Tia z Konan zmywały. W salonie Yammi, Ulquiorra, Gimmijow, Noitora, Pain i jakiś siwek oglądali film.

- To ten siwy. - Szepnoł mi blondyn. Podeszłam do siwego i palnęłam.

- Ten blondyn o tam wzywa cię na stronę. - Siwy obrucił głowę i spojrzał na Dejdarę.

- O co chodzi?

- Eeee... Chodź...

- <westchnienie> Ale po co?

- Hidan idź jak kobiete fatygują! Zagłuszasz film! - Krzyknoł rudy.

- Szyyyyyyyyyyyyyyy! - Wydobyło się z ust 10,6,5 i 4. Hidan wstał podszadł do ze mną do Dejdary i wyszliśmy z pomieszczenia. 

- To czego chcesz? I czemu nie przyszłeś sam?

- No widzisz... Założyłem się z koleżanką i jesteś mi potrzebny... - Siwy wyszczeżył zęby.

- O co.

Yaoi Bleach - Onet.pl Blog

Się uspokoił, przybierając znów swoją zwyczajową minę. Nagle usłyszał rytm kroków.

Ktoś biegł!

Ulquiorra przystanął i odwrócił się, by zaczekać na tego kogoś.

Jakie było jego zdziwienie, gdy ujrzał  Starrka. Biegnącego.

Takie rzeczy często się nie zdarzają. Zielonookiemu niemal bezwiednie podniosła się brew.

Tymczasem Starrk zatrzymał się i uśmiechnął szeroko. 

-Ulquiorra! Wreszcie cię dogoniłem! 

Nie odpowiedział. Zmierzył go chłodnym wzrokiem, jednak on się nie zraził.

-Słyszałem, że Grimmjow wrócił. Niesamowite, co? Że odszedł od tego przystojniaczka, Kurosakiego. Słyszałem plotki...

-Co powiedziałeś?! - Ulquiorra rzucił jedzenie na podłogę. - Kurosaki? Ten... gnojek?

-Nie tylko on. Nie wiedziałeś? Mają tam cały harem. Myśleliśmy, że... - urwał, uśmiechając się szeroko. - No nic, nie przeszkadzam ci, na razie Ulquiorra.

Odszedł tak niespodziewanie jak przyszedł, zostawiając Ulquiorrę pośród rozwalonego jedzenia, osłupiałego, wpatrzonego w ciemność. Nie wiedział czy wierzyć temu pajacowi czy nie. Czy to była prawda? Jeśli tak to skąd tyle ran? Zmiana zachowania? Dziwne, co?

W końcu ruszył się dość niespokojnie i wrocił do swojego pokoju. Usiadł na skraju łóżka, ignorując śpiącego Kociaka zawiniętego w białą pościel. Siedział tak dość długo, dopóki.