O czym chcesz poczytać na blogach?

Turbacz

tara blog zakręcony i niesamowity świat i nigdy nie wiesz co przyniesie kolejna minuta... i dlatego warto... by umirając powiedziec- ale jazda!!!

 



 


i co teraz?

Czekanie mnie wykańcza..

ale mam fajową kuchnię... jaka ulga jak jest miejsce w szafkach zeby wszystko pochować i nic nie leży na widoku... i jeszcze mam blaty!!! do tej pory nie miałam... sprzęty sprawują się rewelacyjnie... cieszę się, że mam to za sobą :) no i jest pięknie :0

a co poza tym? trzymajcie kciuki, żeby moje plany się udały...
Za tdzień chce pojechać w góry :)
Na Turbacz :) to prawie dwa lata- inaczej to prawie dokładnie dwa lata po tym jak właśnie schodząc z Turbacza złamałam nogę, ale co tam...
i mam nadzieję, że 23 wyruszę na morze... ale o tym jeszcze sza... bo nie mam podpisanego urlopu :( a szef najpierw się zgodził a potem powiedział po tygodniu, że jeszcze mi nie podpisał urlopu i musimy o tym porozmawiać... ciągle mam niepodpisany tez urlop :( masakra...
to mnie strasznie stresuje i denerwuje...
więc trzymajcie kciuki zeby się udało...



tara 2011-02-06 20:44:04
skomentuj (1)
Turbacz Luty 2011

Foto relacja z wyprawy na.

GEJOWISKO

Biedne dzieci wrócą do szkoły. Dobrze im tak :P Niech się uczą bachory, w końcu ktoś musi potem na nasze emerytury pracowac:) Tak na dobrą sprawę, to wakacje dopiero przed nami:) I to już za niecały miesiąc:) Cel już wybrany - Karkonosze:) Czas zabrac sie za zdobycie Korony Polski:) Ostatnio na listę wpisaliśmy Turbacz. Cóż mogę napisac o Turbaczu... No chyba tylko tyle że nie polecam nikomu:) Dlaczego? Otóż zero oznakowań na trasie, nudna trasa:) Na jednym z pagórków był ciekawy monument i krzyż, porobiłem parę zdjęc i poszliśmy dalej i chwilkę później dotarliśmy przed schronisko i jak się okazało - tym pagórkiem był właśnie Turbacz:) A od wczoraj Marcin może pochwalic się zdobyciem Wysokiej (no ja też się pochwalic moge, zwłaszcze że drugi raz tam byłem) - najwyższego szczytu w Pieninach (zanim ktoś sie odezwie, że najwyższym szczytem Pienin są Trzy Korony, niech sobie poczyta co nie co o tym górach). Droga na Wysoką biegła przez piękny wąwóz o branżowej nazwie - HOMOLE:) Homosie w Homolach:) coś wspanialego, tym bardziej że nie byliśmy jedynymi :P Potem szybki wypad na Palenicę i górę Wdżar (skorzystaliśmy ze wspaniałych urządzeń zwanych kolejkami) A na koniec... tor saneczkowy!! Niektórzy dorośli chłopcy się bali (konkretnie jeden duży), ale ja.

zgredkowanie na ekranie

Tak jak dnia pierwszego. Do każdego punktu przystankowego dochodziłem w czubie wyprawy. No, może do prawie każdego. Ale naprawdę byłem z siebie dumny. Dałem radę!
Rzecz jasna że dali radę też inni. Dla nich to bułka z marmeladą.
Czy góry mnie wciągnęły? Przypuszczam że nie sądzę. Owszem, są piękne ale ponad nie wolę zwiedzanie miast i miasteczek, zwłaszcza zagranicznych, bratanie się z tubylcami, albo chodzenie po nizinnych lasach (bo moja mama urodziła się w lesie!).
Jednak w żadnym wypadku nie żałuję. Drugi dzień wyprawy pokazał jak mylne było moje podejście do dnia pierwszego, Cały czas miałem w głowie Turbacz, i to było oczywistym błędem.
Ergo, spędziłem dwa intensywne dni w cudownych okolicznościach przyrody, z bardzo miłą ekipą ludzi dowodzoną przez Małgosię - właściwą osobę na właściwym miejscu. Całość zamknęła się w kwocie 70 zł (z biletami PKP!) więc finansowo było wręcz arcyopłacalne.
To tyle weekendowych wrażeń.
Aaaa, jeszcze dwa peesy.
Pees numba' 1 Chciałbym bardzo wszystkim podziękować za wyrozumiałość nad moją niemocą. W szczególności zaś dziękuję mojemu Madziakowi za słowa i gesty otuchy, za to że we mnie nie zwątpiła. KOCHAM CIĘ, SŁODZIAKU :))

Miłość którą jest Bóg w nas ukaże nam droge...

Nie zapomnę: Daniela(Szoszka) i Justyna, którzy móieli do mnie DZIOCHA, an. Sebastiana Smoka :*, mod. Magdy, która żadko się uśmiechała, Pawła(Żyły), który cały czas mówił mi jakie to ja mam dołeczki w policzkach jak sie uśmiecham, kochanej Lelo i wiele, wiele innych osób które były wspaniałe każda na swój sposób!!!
2004-08-01 21:30:40 skomentuj (7)


Dziwny jest ten świat!!!
Jakoś dziwnie się czuje taka samotna chociaż niby wiem że sama nie jestem ale... źle się czuję chora jestem i sama siedzę w domu dziwnie... niby jutro koleżanki maja przyjść ale czy przyjdą??? I znów treningi TURBACZA naszego kochanego i jakoś inaczaj jak Figura(bramkarz) nieżyje tak jakoś pusto i teraz kto będzie bramkarzem??? Trzeba z kimś z Turbacza pogadać ale z kim... Szymonka już nie ma ;( i nie moge z nim pogadać bo niby o czym ja moge teraz z nim rozmawiać źle, niedobrze, a żeby śmieszniej było to jeszcze Zbyszek mnie nachodzi i nie może zrozumieć że między nami nic nie będzie!!! To straszne dlaczego to wszystko jest takie dziwne, trudne??? Czy ktoś to rozumie??? Pomocy!!!


I tak wogóle to kto mnie kocha??? jak można wiedzieć (chodzi o komentarz ale nie tylko)
2004-08-03 18:41:32 skomentuj (3)

"Życie bez celu jest błądzeniem."

Kolejna tegoroczna wizyta w Gorcach. Miał być Beskid Mały, ale porannywypadek a zarazem korek na wylocie z Krakowa pokrzyżował lekko plany. Szybki odwrót, zmiana trasy i lądujemy z Olą o 10 w Koninie. Trasa może niezbyt ambitna, ale dnia za wiele nie zostało. Dobre 5h wędrówki gorczańskimi szlakami.

Reszta jak zawsze oglądnięcia

https://picasaweb.google.com/102702812937975043483/GorcePart12

inaczej-inna

Dnia, zanim sie nie rozgoscilismy w mieszkanku, ktore udostepnila nam Ada, a juz ona nas na jakis Torbal, Turban, czy Torbacz wyciagnela=]]. Szczycik niewielki, bo tylko 1310m n.p.m, ale za to normalnie na extrem sie okazalo poszlismy=]. Najpierw pojechalismy na stopa z Krakowa do Nowego Targu z jakims gangsterem w BMW (tak w ogole to niespotykane, zeby kolo w BMW sie zatrzymywal na stopa!=]). Koles mial wiezienne tatuaze, kajady na rekach, pierscienie jakis... Strach sie bac=], ale dalismy rade=]. Nakupowalismy chleba (tutaj wczorajszy kosztuje 1zl!!! Podczas gdy w Krakowie nie ma takiech FANTASTYCZNYCH promocji i wszedzie chlebek jest po 2zl!) i poszlismy na Turbacz=]. Na poczatku odzielilismy sie od grupy krakowskich "harcerzy", bo nie bardzo ufalismy ich trzezwosci... nie tylko trzezwosci oceny sytuacji=]. Poszlismy szlakiem zielonym... Po drodze jednak zaczelo tak lac, ze nie wiem i... lalo az do naszego dojscia do schroniska=]. Przemoczylo nam mozgi i, jak sie nietrudno domyslic, zgubilismy sie=]. Bo po co nam mapa w gorach, oczywiscie nie mielismy=]. Genialne to bylo. W koncu doszlismy do "slepej uliczki" i gdyby nie drwale, byloby ciezko=]. Pokierowali nas i idac na przelaj przez las=] dotarlismy do ZOLTEGO szlaku (nie pytajcie jak=]). Stamtad doszlismy do kapliczki, gdzie jakis dziadek-krasnalek pokazal nam.

Wygrać młodość - bloog.pl

Najpierw to co było

Wędrowne dni skupienia w Gorcach...

17-19.08.2009

Było ok

Spotkanie w Rabce

Ekipa 17 osób

Mniej lub więcej umiejących szybko chodzić

Maciejowa

Stare Wierchy

Tam Msza Święta

I cud, który towarzyszył nam w czasie Mszy

Na niebie

Ognisko

I nocleg w namiocie

Rano pobudka

Jutrznia

Śniadanko

5 min w łazience

I wędrujemy dalej

Na Turbacz

Tam nasze grono powiększyło się o kochanego Oszuścika

Aczkolwiek nasza grupa była bardz rozciągnięta

I na niektórych trzeba było czekac pół godziny

Na Turbaczu ciepła zapiekanka

I ruszyliśmy dalej

Z nadzieją dojścia na Lubań

Po drodze Msza Święta

I dalsza wędrówka

Czterej pancerni, Oszust i Jego pies (Rudy)

No i fajnie było

A później niestety niefajna przygoda, która trochę osób zdenerwowała

Ale i tak było gitarowowo

Zdołąliśmy dojść z naszym ogonem jedynie na Studzionki