O czym chcesz poczytać na blogach?

Tumult

Mój diaryusz - Onet.pl Blog

Die 4 Augusti A.D. MMX

Popełnił był niegdyś IMć Bocheński xięgę sub titulo „Dzieje głupoty w Polsce”, w której myślenie pokoleń całych Polaków ośmieszał, przecie jednak intytulacya jej przenośnią jeno była, nie zaś wskazaniem, że o ludzi rzeczywiście na umyśle słabych idzie. Tymczasem, jako widać było wczoraj w Warszawie, durnota expressis verbis właśnie rozumiana cale się w Polszcze ma dobrze, która ludzi zaślepiwszy tumulty w obronie krzyża drewnianego wszczynać każe, na wszelką perswazyą głuchymi ich czyniąc. Rozumiem ja JHMość Prezydenta elekta, a takoż Stolicy włodarzów i xięży, że od zamysłu przeniesienia onego krzyża do kościoła św. Anny wobec tłumu rozwścieczonych dewotek i dewotów odstąpili, bo doprawdy lepiej było ustąpić niźli do jeszcze większego dopuścić zgorszenia przemocą cokolwiek czyniąc; z drugiej zasię strony zaniechanie takowe jeszcze bardziej ludzi podobnego rodzaju w uporze swoim głupim umocni i zadufaniu, że tym sposobem zawżdy na swoim postawić zdołają. Tako to mści się proverbium stare.

wangin

Przez los bezdomnego, wykrzykując Dobrą Nowinę na ulicach miast? Jako pracownik hipermarketu, który zaczyna nauczać na zapleczu i rozprzestrzenia naukę? Dyrektor, który buduje raj na ziemi, przewracając do góry nogami wypracowany ład korporacyjny? Czy raczej zmuszony byłby iść na skróty, od cudów poczynając, żeby przekonać do swojej osoby, a dopiero potem słuchaliby, co ma do powiedzenia? Tak, zdaje się, że bez cudów nie mogłoby się obejść, bo w tej polifonii wszelkich głosów, mód, ideologii, mieszania porządków chrześcijańskich, świeckich, buddyjskich, niuejdżowych, astrologicznych i wróżbiarskich, w tumulcie wojny polityczno-religijno-patriotycznej, w dzieleniu włosa na czworo, a Polaków na mniej lub bardziej polskich, nie miałby nawet szans na usłyszenie głosu własnego. W czasach, gdy każdy najchętniej słucha siebie, gdy sensacja goni sensację, ale tylko przez pięć minut, bo wszystkie podlegają samounieważnieniu, nie miałby szans na pociągnięcie za sobą dwunastu uczniów, nie przemówiłby do tłumów, dopóki nie nabyłby laptopa z internetem i nie stworzył profilu na FB i NK. Choć to też nie gwarantowałoby sukcesu. Mało to na świecie samozwańczych wcieleń gotowych do zbawiania ludzkości? 

Nawet.

Pejdż not fałnd

Z mózgu, bo znów zaczynam czuć ich uczuciami a zapominam o swoich i nie pozwolę tym razem żeby mi swoimi wjazdami na ambicję namieszali w głowie. Wtedy któryś z yuppies mówi do mnie, że zachowuję się jak ciota. Gdybym był psem w tym momencie odgryzłbym mu jaja bez najmniejszej przyjemności trzymania jego przyrodzenia w ustach. Ale jedyne co mi pozostaje – jako że nie zamieniam się jednak w pitbula, to powiedzieć mu, że mam w zwyczaju srać na to co mówią do mnie uważający się za mądrych panowie z pistoletami pod ręką. Odwracam się na pięcie, mówię że ja wracam i odchodzę słysząc za sobą wrzaski i tumult jaki powstaje z ich pieprzenia o niczym. Idę sobie powoli poboczem w stronę góry o kolorowych trawiastych zboczach. Podjeżdża do mnie samochód z wszystkimi czterema krawaciarzami w środku i jedzie obok mnie, wszyscy wyzywają mnie i grożą. Patrzę na wzgórza i marzę o tym żeby wreszcie zejść z tej drogi i wejść na ścieżkę, którą oni już nie będą mogli pojechać swoim miastowym, wypieszczonym samochodem. Zanim jednak to się ma szanse wydarzyć, przyspieszają, kierowca samochodu wysiada, wyciąga pistolet i mierząc we mnie mówi żebym uważał co mówię, bo może mnie to wiele kosztować. Ja przechodzę.

czekamnacos.blog

Swojsko i ludycznie, prosto i rubasznie. Zbrataliśmy się nieco z młodym i było miło. Ja mu mówię żeby się nie żenił, a on mi opowiada jak spędza wolny czas i jak fajnie jest skite'ować. Pierwsza para nieśmiało zaczyna pląsać w rytm zapodawanej muzyki. Kolejne piwo. Już na betonowym 'parkiecie' rojno. Największe powodzenie ma niewysoka czarnulka, ale co tu ukrywać - wybór jest niewielki i dość oczywisty. Ja oczywiście nie tańczę, tak dobrze to nie ma. Przybywają kolejne tace z piwami. Dosiada się do nas szef pionu remontowego. Nie ukrywa że robi rundkę po wszystkich stołach celem zbratania się z załogą. Tumult niesamowity, każdy chce przekrzyczeć muzykę. Rozmowy nie ustają nawet wtedy gdy głos zabiera dyrektor. 'Tatuś' zaprasza nas z młodym do wnętrza lokalu (impreza odbywa się w rozstawionym na dworze namiocie). W środku panuje błoga cisza, zostawiająca większość hałasu za oknami. Na stole zimne przekąski i wódka. Wychylamy kilka kieliszków rodzinnie - pojawia się u mnie brak zahamowań przed skutkami mieszania piwa z wódką, skoro jest taka okazja. Młody pije mało, na drugi dzień ma jakąś wyprawę, 'tatuś' też niespecjalnie nastawiony na picie, w końcu musi nad wszystkim panować, a zatem wszystko.

Alec blog - blue skin TM - Onet.pl Blog

Przychodzi facet do fryzjera i mowi:

- Prosze mnie krotko opierdolić!

- Ty chuju!

 

Przychodzi zając do nowego sklepu misia i mówi:

- Misiu, poproszę pół kilo soli.

- Wiesz, zajączku, nie mam jeszcze wagi, to nasypię ci na oko.

- Do dupy se nasyp.

 

Piękny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega sarenka. W tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu, która w szaleńczym pędzie przemierza las. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie.

Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki, setki... jeży. Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, ten który prowadził tabun, błogo się uśmiecha i z zachwytem zwraca sie do pozostałych:

- Jak mustangi, kurwa, jak mustangi!!

 

Tatko rano wybieral sie do pracy. W lazience mamcia go dopadła, gdyż chciało jej sie bardzo seksu. Zaczeli uprawiac milosc fizyczna w pozycji "na pieska", a wtedy nagle w drzwiach stanal Jasio. "Kurde, musze wybrnac z tej niezrecznej sytuacji" - pomyslal tatko.

- A ty,.

Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka

Witryna Obywatelska Józefa Wieczorka ,  gdzie zamieszczane były teksty niepoprawne i budzące zainteresowanie środowiska, które doprowadziło do integracji niezadowolonych z obecnego stanu nauki i szkolnictwa wyższego.

W końcu podjęta została próba sformalizowania działalności. Na PCN pojawiło się ogłoszenie o woli powołania stowarzyszenia, które by formalnie działało na rzecz nauki i edukacji. Media się tym zainteresowały i nawet idee integracji rozpowszechniły, ale kiedy ogłoszenie ukazało się na forum znanej ze swej wybiórczości gazety, tumult się zrobił,   bo jakby strach wielu ogarnął tym do czego niezadowolenie może.

Lustracja i weryfikacja naukowców PRL

W 1955 roku władze zadecydowały, że tacy jak ja, z nie ukończonymi pełnymi studiami (eksperyment ze studium “zawodowym” i “naukowym” trwał tylko rok), mogą podjąć studia zaoczne, podczas których muszą zdać bodaj siedem egzaminów (historia polska i powszechna od XVIII w.), bo – na fali odnowy – już zdane uznano za “niesłuszne” i nie dające gwarancji uzyskania właściwej wiedzy. W tymże roku podjąłem takie studia, które ukończyłem egzaminem magisterskim w marcu 1959 roku, z wynikiem bardzo dobrym, a moja praca magisterska ‘Tumult warszawski 1525 roku’ została opublikowana przez PWN. Także na fali odnowy dostałem w 1957 roku od Henryka Altmana, dyrektora Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, zaświadczenie, że zostałem [wcześniej] usunięty ze służby archiwalnej z przyczyn politycznych…….

 Mimo iż było obyczajem, że po zrobieniu habilitacji otrzymywało się stanowisko docenta, Wydział ds. Wyznań, któremu podlegał KUL (a faktycznie lubelskie SB), nie wyraził zgody na mianowanie, a KUL nie chciał naciskać, by nie dostać definitywnej odmowy. Tak też od marca 1982.