O czym chcesz poczytać na blogach?

Trzy korony

MOJE GÓRY - Onet.pl Blog

Widok na Krościenko

  

  

  

  

 

 

Widok na Krościenko ze szlaku na Trzy Korony

 

 

JK
2 Dziękuję za komentarze:)

blog pikfe

Obsługa (piszę tak, ponieważ nikt nigdy nie podpisał się żadnym mailem) tłumaczyła, że nie możemy dojechać samochodem, bo zimą zeszła wielka lawina i zabrała most. Naprawili go tuż przed naszym przyjazdem i dlatego mogliśmy dojechać autem, a lawina… cóż. W rejonie Doliny Żarskiej ogromne lawiny zdarzają się często, w 2000 roku spod Przysłopu zeszła lawina długa na trzy kilometry,  szeroka na 200 metrów, która częściowo przysypała schronisko i turystów znajdujących się dookoła, ale na szczęście nikt wówczas nie zginął. Tej zimy jedna z lawin musiała też przejść tuż obok Chaty, bo jeden z budynków miał naderwany dach, a dwa świerki tuż obok ułamały się w połowie, jak dwie zapałki. Zresztą, sami zobaczcie, jaka to była lawina.

“Sybiraku, oni PIJĄ wodę ze strumienia!!!”, a w odpowiedzi usłyszałam okrzyk przerażenia i wyduszone zdanie, że tam misie sikają albo jeszcze coś gorszego. Coś gorszego niż misie niż coś gorszego niż siki?

Pierwszy dzień w słowackich Tatrach przywitał nas piękną pogodą. Zaplanowaliśmy wycieczkę na Banówkę, a stamtąd przez Trzy Korony na Smutną Przełęcz i z powrotem do schroniska. Big B  mówił o jakiś niebezpiecznych miejscach, ale widziałam na mapie tylko trzy wykrzykniki, więc za bardzo się nie przejmowałam. Na drogowskazie 2.30 na Banówkę, a my ruszamy w drogę. Zniszczenia polawinowe w dolinie.

I mozolnie idziemy w górę podziwiając.

Buziaczek

, grabowska_paulinax33
Link Dodaj komentarz »
Pieniny 2011

Pewnego pięknego dnia,  jeszcze w klasie I , pojechaliśmy z innymi klasami w góry (:

Dzień był bardzo cięży, bowiem zdobywaliśmy Trzy Korony - i udało się ! Wycieczka należy do jednych z udanych (:  Szczególnie noc Atomówek(Paulina, Kamila, Natalia, Marcelina, Dominika) i wszystkie nasze akcje z Duchami, cieniami i bezmakijażowymi fotkami, :D

Tagi: atomówki Noc w Czorsztynie pieniny Trzy Korony Wycieczka klasowa

Tak bardzo kochamy marzenia, że boimy się je realizować



Nie wiem jeszcze w jakim wymiarze godzin, ale za dobrą pensję!:)


Generalnie dzisiaj jest dobry dzień - kolejny punkt z listy zaliczony, aż chce się przytoczyć fragment kultowej polskiej piosenki autorstwa Marka Dutkiewicza: "Wszystko będzie takie nowe i takie pierwsze..."

Komentarzy: 2 Korona Gór Polski 2009-11-06

W linkach pojawil się adres podbloga w którym będę zamieszczał realcje z postepów w zdobywaniu kolejnych z 28 szczytów Korony Gór Polski.

Zachęcam do zaglądania - część ze szczytów już.
Pod warunkiem, że tratwa jest wypełniona przyjaciółmi a na tratwe trafi się dwójka fajnych i faktycznie dowcipnych Flisaków. W sumie jakby się zastanowić, to za 52 PLN to w zasadzie powinien być to standart:)

W tegoroczne udało się taki spływ załatwić - zdjęć nastukałem wiecej niż przez całe życie:)
Na prawde piękne widoki jak chociażby Trzy Korony na zdjęciu na które wchodziłem trzy razy i ani razu nie dotarłem na szczyt z różnych powodów:)

Serdecznie polecam spływ - może i nie tani, ale na pewno niezapomniany!

guanabana kumkwat persymona salak xD

Beti - No, ja nie wiem.
Ja - Hmm.
[wyjeżdżamy na górę...]
Ja - Oż cholera noo.
Beti - Zgadzam się.
[była następna góra zaraz...]

Ja - Hm.
[potem]
Ja - Hmmm.
[potem]
Ja - Hm, hm.
Beti - Co?
Ja - Nic. Czy ja coś mówię?

[wjeżdżamy do miasteczka]
Ja - O, fajny stadion. Co tam pisze? "Trzy Korony Żywiec"?
Beti - Gdzie? Co? Ja nie widzę, za daleko...
Ja - Yy, nie. Tam pisze "Trzy Korony Ż********"... *
* nazwa miejscowości ocenzurowana :P

Ja - Jedziemy w prawo czy w lewo?
Beti - Przecież tu jest tylko droga w lewo...
Ja - Oj, czepiasz się.

[jadę pierwsza]
Beti - Ej, czekaj, no czekaj!
Ja - Co, po co?.Posiadaczką tejże koszulki. I pójdę w niej pierwszego dnia po rozpoczęciu ;D]

[Idziemy ulicą i naglę widzę chłopaka w koszulce. Czarnej. Z napisem.]

Ja - Co tam pisze? "Jestem..." co?
Mama - Nie wiem, nie widziałam.
Ja - To idziemy za nim!
*wchodzimy do sklepu*
Mama - I co pisało?
Ja - "Jestem w grupie TRZYMAJĄCEJ WŁADZĘ!" hehehe, fajne.
Mama - Trzeba się było zapytać, gdzie kupił.
Ja - Noo... *rozpaczam przez całą ulicę i nagle go widzimy* - Za nim!
Mama - I co tym razem mam kupić? Już film do aparatu musiałam. Poza tym co to za podryw z mamą?
Ja - Najlepszy taki. Bo dla niepoznaki.
Mama - Wchodzi do kosmetycznego. Kupimy krem do opalania, bo się.

GEJOWISKO

Szedł sobie dziarsko, prawie skacząc po wierchołkach. Na Zawracie stwierdziłem, że szkoda marnować pogodę i trzeba iść dalej, na Koziołka (czy jak ktoś woli na Kozi Wierch). Maleństwo nie okazywało strachu. Teraz już wiem – trzeba z nim iść do dobrego weterynarza. Z Koziołka zejście do Piątki i powrót do Zakopca.
W sobotę Pieniny i tradycyjnie – Sokolica i Trzy Korony. Po drodze grupa rozbawionych pań z Koła Gospodyń Wiejskich powiedziała, że szybko ich nie przelecimy. Nie wiem skąd takie marzenia, ale zawsze to człowiekowi miło, gdy takie komplementy słyszy. Kolejna niespodzianka - kolejki na Trzy Korony nie było. Ostatnim razem stałem dwie godziny. Potem zwiedzanie zamków – Czorsztyn i Niedzica. Przejazd przez granicę – o.

z życia męczennicy - bloog.pl

Mniej stresującą co całe oczekiwanie czwartkowe), a gromadka pozostałych współ-podróżników pozostawała wielką niewiadomą. W końcu czekanie na autokar dobiegło końca i ujrzałyśmy 29 osób wpatrzonych w nas przez okna fioletowego autokaru. Ale byłyśmy atrakcją...i jak się okazało w zasadzie do samego końca wycieczki nią pozostałyśmy. Znajomych osób dojrzałyśmy całe trzy, pozostałe nadal były dla nas tajemnicą (i my dla pozostałych również). Jednakże ciekawość poznania się nawzajem zaspokoiliśmy wszyscy niebawem. Powiedziałabym nawet, że niektórzy nawet troszkę za bardzo chcieli się z "koleżankami z Łodzi" zapoznać. Część towarzystwa pozostała nachalna aż do pożegnania. Na szczególny wpis zasługuje trzech Oblechów o średniej.
Bynajmniej podróż trwała milutko bardzo, rozgadana była i roześmiana. Tył autokaru błogo spał...Zastanawiało nas najbardziej jedno...każde nasze żarty czy wygłupy dziwiły innych. My za to śmiałyśmy się do łez hahahahaha!!! Oj wesoło to nam było!!! Na miejsce dotarliśmy około 14:00 i od razu prosto z autokaru ruszyliśmy w góry. Pierwszym celem były Trzy Korony, zdobyte po kilkugodzinnej wspinaczce, męczącej dosyć pożądnie, tymbardziej, że poprzedni dzień był bardzo pracowity, noc prawie nieprzespana i 7 godzin podróży na dodatek. Góry nas przywitały chłodem i wiatrem, ale widoki były przednie. Ledwo ledwo zeszliśmy. Zasapani i umęczeni pojechaliśmy do Willi Pokusa w Szczawnicy (gorąco polecam ten pensjonat jako punkt.