O czym chcesz poczytać na blogach?

Tryumfy

Ravenclaw we mnie... - Lizzy Hastings

Na ten widok? - zapytał z ironią
- No cóż... - udałam, że głęboko się nad tym zastanawiam - może po prostu tym, że chciałam się na tobie zemścić. - powiedziałam zuchwale
- Zemścić? Za co?
- Za twoje poglądy na temat, w co się ubiorę na dzisiejszy dzień. Musiałam wziąć na tobie odwet - odparłam szczerze.
Spojrzał na mnie i od razu usłyszałam, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu. Ramiona mu się zaczęły strasznie trząść.
- O co chodzi? - zapytałam, bo mój przeklęty dar znowu się zawiesił
- Nie wiesz? - zdziwił się - jak myślisz, po co wysłałem ci te myśli? - powiedział z tryumfem w głosie
- Chyba nie powiesz, że... - nie mogłam w to uwierzyć - zrobiłeś to specjalnie?! - prawie krzyknęłam.
- Oczywiście - nie krył satysfakcji - i jak widzę, osiągnąłem swój cel - spojrzał na mnie wymownie - jednak dało się coś z ciebie zrobić.
- A myślałeś, że nie? - wysyczałam
- Muszę przyznać, że miałem wątpliwości. - strasznie cieszył się tryumfem, ale jednocześnie nie mógł oderwać ode mnie wzroku, więc poczułam wcale nie małą satysfakcję.
- Nie mogę w to uwierzyć.
- Więc uwierz - powiedział z szerokim uśmiechem, który najchętniej zdjęłabym mu z twarzy porządnym.

Blog agresywnej dziewczynki bez kagańca

Na przyrodzie plusik nie pamiętam już za co a na w-fie… ratuujcie. A jednak.
Znowu szalony pan kazał nam biegać dwa razy wokół podwórka, a ja jakimś cudem byłam nie ostatnia, ale trzecia albo czwarta. Później jedne kółko marszu, dalej – truchtem. Skoki do piasku z rozbiegu ( lądowałam z nosem tuż przy kartoniku po soczku ). Skończyło się tak, że musiałam Martę odprowadzić do domu, niosąc jej worek, bo sama by sobie nie dała rady.
Ha! I tak widziałam jeden odcinek Winx’a, ale trzeci… cieszmy się z tego, co mamy, bo ja na przykład jutro na następny odcinek nie zdążę!

Name: Własny tryumf. Nie mój pomysł.
Time: 09:22:15
Date: 2005-09-14
Comments: skomentuj(3)

Wczoraj wieczorem byłam cała rozpalona z podniecenia. Kolejny szablon, kolejny… ALE TYM RAZEM NAPRAWDĘ MÓJ!!! No… poszukałam tylko kodu na suwaki i na czcionkę. Na ramki też. A w notatniku musiałam zrobić ich rozmieszczenie, a jednocześnie badać w Paintcie gdzie i jak mają pikseli.
Ale, niestety, pomysł nie był do końca mój.
Po prostu gadałam z Serem na Gadu – Gadu. Powiedział, że zrobił szablon bez pomocy Front Page’a… I z tego narodziła się ambicja „Ja też potrafię. I to zrobię”..

riksza na step - Onet.pl Blog

Audycji sklonny bylem sadzic, iz bracia czy teologia krk wlasciwie grubo przesadza mowiac o grzechu smiertelnym. Starozytni medycy zachecali wrecz do masturbacji by dzieki temu oprozniac orgaznim z zalegajacego nasienia, ktore w przeciwnym wypadku naprodukowane zacznie sie rozkladac i zanieczyszczac ustroj. Tym rozumowaniem mozna by sobie dogodnie ten problem rozwiklac. Tymczasem osobiscie opowiem sie po stronie braci franciszkanow. Nie masturbowanie sie postrzegam jako wysilek woli. Jeden z wielu prostych krokow na drodze duchowego samodoskonalenia. Ponadto nie moge nie zauwazyc dobroczynnych skutkow uprawianej wstrzemiezliwosci. Odczuwam jak najbardziej pokusy ale tryumf na nimi sprawia mi nieporownanie wiele wiecej radosci anizeli uleglosc. I w tym wlasnie sklonny bylbym dostrzegac w tym pozornie biologicznym zjawisku pierwiastek duchowy.

P.N. (02:23)
przyjdą roztopy?

13 lipca 2009
SMS

Nawet najmniejsza kałuża odbija niebo

Rycerz pocił się w purpurach
Wśród koronowanych głów
I nie było trubadura,
Co nie śpiewałby tych słów:


Święty Jerzy! Święty Jerzy!
Gadzi zewłok w prochu leży,
Dla robactwa żer i pleśni.
Zabić Smoka los ci kazał,
Byś się znalazł na ołtarzach,
Ale to nie koniec pieśni!



Wszędzie swą postawił stopę,
Wszędzie poniósł gadzi swąd.
Pokrył świat swym świętym tropem
Aż posiwiał, schudł i zwiądł.
A z rozprutej sakwy ronił
Krok po kroku kieł za kłem
I odrastał smoczy pomiot
Z tryumfu dobra drwiąc nad złem.


Święty Jerzy! Święty Jerzy!
Święty sen ci się należy,
Wymęczyli cię współcześni!
Bo uprawiać smokobicie
Łatwiej, niźli walczyć z życiem,
Ale to nie koniec pieśni!



Umarł rycerz, a w Kościele
Rozprawiano parę lat,
Jak podzielić jego szkielet,
Bo relikwii żąda świat.
Smoków się wyraja mrowie,
Za to nigdy świętych dość!
Sprawiedliwie! - ktoś podpowie:
Mit za mit! I kość za kość!


Święty Jerzy! Święty Jerzy!
Liczą.