O czym chcesz poczytać na blogach?

Trubadurzy

suharsky blog ;)


Radujcie się! :P
skomentuj (1)




2005-03-11 23:12:37 >> Film 'Ballada'

Oto kolejny film ze stajni pełnej koni, zwanej "Trubadurskie oko". Film o człowieku pragnącym mięsa umieszczonego we flaczku... Jednak czy jest sens o tym rozprawiać? To trzeba zobaczyć na własne źrenice.

Zaznaczam, że pośrednio wykorzystano motyw z "Kiełbasianej Ballady", w której palce maczał także niejaki amper (wokal). Jest to swego rodzaju hołd, ukłon w stronę jego twórczości.

Film do ściągnięcia właśnie tutaj, czekerałt!
.

Scenariusz: Trubadurzy
Reżyseria: Trubadurzy
Realizacja: Trubadurzy

Inspiracja: Kolacja

PS. Zapraszam także do ssania filmu z poprzedniej notki, to trza!
skomentuj (2)




2005-03-20 21:15:26 >> Kle, kle

Kle, kle boćku, kle, kle
Usiądź na stodole,
chłopcy ci zrobili,
chłopcy ci zrobili,
gniazdo w białym kole.

Kle, kle boćku kle, kle
Nie leć już za morze,
Gdy zostaniesz z nami
Każdy ci pomoże.

Kle, kle boćku, kle, kle
Jesteś zwiastun wiosny,
Gdy zostaniesz w białym kole,
bedzie wiosna na stodole


I któż to teraz pamięta? Pewnie tylko ci, którzy teraz rozbijają się na tych swoich deskorolkach,.

na-pohybel blog

Ze braklo podnioslej atmosfery, ze impreza nastawiona byla na konsumpcję i odbierana przez większość jako wolny dzien - nic ponadto, nikt nie myslal nad faktycznym znaczeniem tego swieta, nie myslał nawet jesli nie o religii, to o wlasnym zyciu, zero refleksji (a jesli ktos jakies mial to dobrze sie maskowal...), ze przy stole swiatecznym rozmowy schodzily na polityke (ktora to dyskusja byla typowym polskim narzekaniem na wszystko), ze w tych swiwetach braklo mi jakiegos konceptu, jakiegos rytualu, jakiejs podnioslej atmosfery... Przypomnij sobie to wszystko, zastanow sie nad tym. KONIEC APELU Co ponadto... hmm... Zmarł Jacek K.

Jacek K... Wojownik, żołnierz, bard, wieszcz... Według niektórych ostatni trubadur Rzeczypospolitej... Była to osoba szczegolnie mi bliska, chociaz z oczywistych wzgledow nie znalem go. Wniósł wiele. Bezcenne wartości. Wnosił nadzieję, siłę, wiarę. Podnosił na duchu. Jego twórczość można podzielić na: Kaczmarski "przed" i "po". Mowa oczywiście o '89. Byli to dla mnie właściwie w pewnym sensie dwaj różni twórcy. Żal obu. Jego śpiewane poezje poruszające takie sprawy jak przemijanie, miłość, przyjaźń, cel przemawiały do mnie jak mało co. Miał talent. Był arcymistrzem słowa, o gitarze nie wspomnę. Kiedyś ktoś mnie spytał, co ja właściwie w nim widzę, że owszem ma niezłe teksty, ale kunsztem typowo muzycznym poszczycić się nie może. Nie zgodziłem się z tym i nigdy nie.

baku baku ty zwierzaku

Stanie się tak
Wzlecimy aż do gwiazd
I z zapartym tchem
Podamy sobie tlen

Ty jesteś jak
Mój z ciepłych krajów ptak
Wciąż trzeba mi
Na ciepłe czekać sny

Wiec teraz już wiem
Coś złego stanie się
Zaśniesz jak ja
Wiatr zamknę pośród ścian

Wiec teraz już śpię
Gdzieś pośród ciepłych świec
By pościelić nam
Przed snem sam na sam

Więc teraz już śpię
Gdzieś pośród liści drzew
Niech wiatr tam dmie
Wiem jesteś obok mnie


baku 2003-09-07 15:28:30
skomentuj (3)

e
e-tu
e-tam

baku 2003-09-09 15:25:01
skomentuj (1)

"wenaturatuj"
spijam wenaturat z twoich niebieskich oczu

baku 2003-09-11 18:00:59
skomentuj (4)

sto milionów dróg
a ja ciągle nie mam stóp

baku 2003-09-15 06:54:42
skomentuj (6)

miałem
połozyć się z tobą,
a położyłem się z bronią

baku 2003-09-16 18:39:12
skomentuj (7)

Wichura tu nic
nie wskóra
niech wieje
w trubadura
Trubadur niech
leży
swoją trąbką mierzy
Choć muzyk jest

Prawdziwie wielcy ludzie wywołują w nas poczucie, że sami możemy się stać wielcy... - Onet.pl Blog

Baranim łbem” piwną polewkę. Wyszczerzył zęby do przechodzącej dziewki z piwem i klepnął ją w pośladki. Przyzwyczajona do tego tylko cicho pisnęła.Trubadur uśmiechnął się. Był całkiem zadowolony. To jego ostatnia nocna szlaku. Rankiem opuści karczmę i ruszy traktem do miasta, gdzie oczekuje go burmistrz i ciężka sakiewka pełna złotych błyszczących dukatów. Wiedział już na co je wyda. Miasteczko słynęło nie tylko z jarmarku, ale także z licznych lupanarów o dobrej renomie.
- Mam przyjemność z mistrzem pieśni Aaronem?
Zaskoczony trubadur spojrzał w bladą twarz naznaczoną podłużną blizną. Nie znał go, lecz nie byłby bardem gdyby próżność nie wzięła góry nad czujnością. Nie zastanawiając się długo z uśmiechem zaprosił nieznajomego do stołu.
- Owszem, masz tą przyjemność. Czym mogę służyć?
- Towarzystwem, słyszałem Cię na dworze księcia Juliana. Więc jak Cię zobaczyłem w tej budzie pomyślałem, że może wypijemy po kuflu piwa.
Godzinę później wytoczyli się objęci.