O czym chcesz poczytać na blogach?

Toster

Lata przedszkolne Mikey'a Way' a - Onet.pl Blog

Tego uczucia, jakim jest bycie kopanym przez prąd, więc pchał się pierwszy. Ale ja nie chciałem mu na to pozwolić, więc zaczęliśmy się potwornie wydzierać.
- ja pierwszy!
- nie, bo ja!
- a właśnie, że ja!!
- nie mów właśnie!
- bo co?
- bo cię kura jajem trzaśnie!
- spadaj, to mój widelec!
- właśnie, że nie!
- widzisz?! teraz ty mówisz właśnie!
- nieprawda!
- prawda!
- nie...
- ZAMKNĄĆ SIĘ! - przerwał nam Gerard. - chyba nasze mamy tu idą.
Niestety miał rację. Ponieważ mimo wszystko Iero był naszym gościem, więc wręczyłem mu widelec. Przytuliłem się do siebie toster, Frank celował widelcem w gniazdko. Zastygliśmy w takiej pozycji schowaniu za fotelem. Taką sytuację zastały nasze mamy, gdy zwabione krzykiem pojawiły się w pokoju. I tym razem one podjęły wrzask.
W jednej sekundzie widelec poszybował prze pokój, toster bezdusznie wyrwano z moich objęć, a cała nasza piątka postawiona została na równe nogi.
- nie wolno, nie wolno, i jeszcze raz nie wolno! - mama jakby się zacięła i zupełnie nie wiem dlaczego, była strasznie zdenerwowana. Nasi goście natychmiast zniknęli w drzwiach wyjściowych, a mama ciągle powtarzała dwa słowa "nie wolno". Gdy w końcu ograniczyła.

Witamy w chemicznym przedszkolu. - Onet.pl Blog

I gdy Gerard chciał uwieńczyć swoje akrobacje lądowaniem, sprężyna wbiła mu się tam, gdzie nie powinna, a biedny Gee’go wystrzeliło z kanapy i spadł on na twarde panele. Mikey wstał, podszedł do  brata i nic sobie nie robiąc z jego wypadku bez słowa poszedł do kuchni nie zauważając nawet, że kanapa wyglądała już znacznie mniej zachęcająco, prawdopodobnie za sprawą farby, którą była cała pokryta. Od razu na wejściu do kuchni Mikey zobaczył wielki, lśniący, srebrny toster, który zdawał się do niego aż uśmiechać, co Mikey otwarcie odwzajemniał. Młodszy Way wziął więc stołek i zaczął buszować po lodówce w poszukiwaniu czegokolwiek co nadawało się do zrobienia tostów. Znalazł tylko zamrożony bochenek chleba, co jednak według niego świetnie nadawało się do spożycia. Więc wsadził 2 kromki do urządzenia a pod wpływem ciepła chleb zaczął się rozmrażać zalewając toster, w czego wyniku zaczęły z niego lecieć iskry, a dym był tak obfity, że aż włączyły się spryskiwacze, co w ekspresowym tempie ocuciło wciąż leżącego w salonie Gerarda. Zniechęcony Mikey.

demotyfki

 

- Mamo, chyba jestem chory



Szczegóły wpisu

Komentarze:
(0)
Tagi:
  • chory
Autor(ka):
arek6695
Czas publikacji:
sobota, 25 lutego 2012 23:15

Opcje

  • Przejdź do wpisu „chory”
  • Dodaj komentarz do wpisu „chory”
  • toster

     

    Toster
    Tygodniowy chleb smakuje jak świeży

    

  • szczeniaczkowo2

    środa, 28 grudnia 2005
    Święta Swięta i po Swiętach :-)
    No i już po świętach.
    Psiaki dostały swoje prezenty i baaaaardzo zadowolone z nimi pozowały na swoim (ekhm... ;-)) legowisku. Czasem jednak udaje nam się zdążyć na to legowisko zanim wszystkie psy sie poukładaja :-)


    Po Wigilii. Goldeny i caviska ze swoimi ukochanymi "corocznymi" ;-p Mikołajami. Koli prezent w wyniku pomyłki niestety wyjechał z mieszkania, ale niedługo już powróci :-))))))
    O lewej siedzą na kanapie: Toster, Kiwi, Biała i Tulka. Na dole staruszeczka Kola, która nie jest taka chętna do wskoków na kanapy.



    Swięta to baaaaardzo męczący  czas. Psy umordowane ilością odwiedzających nas gości pospały się  tak jak leżały :-)



    Portret Białej we wnętrzu. Ot zagapiła się dziewczynka na coś i powstał portret.



    A tutaj Biała i Tulka. Nie udało się, bo Biała się obudziła i otworzyła oczy. Wcześniej spały tak jedna na drugiej wsparta :-)
    Zresztą dzisiaj było całkiem odwrotnie, to Tulka leżała na Białej i tak sobie zasnęły..... One we dwie.

    Frerard- Net - Onet.pl Blog

    Promiennie dziewczyna po czym spojrzała na kroczę Franka...
    - Tak, wiem. Nadal stoi, ale nie chce mu ograniczać przestrzeni, więc wole by sobie wystawał przez rozporek... No wiesz, za ciasno mi jak jest rozpięty. - Powiedział bez wzruszenia chłopak poczym wrócił do swojej zdechłej żaby. Gee spojrzał na niego zakłopotany po czym zaproponował pójście do pobliskiej kafejki. Wszyscy chętnie się zgodzili, chuj nie wiedzieć czemu ich kara nagle się skończyła!
    Usiedli się na zewnątrz, gdyż pogoda była nieziemsko deszczowa i zbierało się na burzę. Mikey usiadł przy stoliku, z Ivett po prawej stronie i ze swoim tosterem, z którym nigdy się nie rozstaje, po lewej. Wszyscy siedzieli jak zahipnotyzowani czekając na kawę mrożoną jakby to było ostatnie co im w życiu pozostało. Wtedy zauważyli jakąś biegnącą ku nich dziewczynę.
    - Ivett, Ivett... Patrz co mam !
    Podbiegła Katy pokazując dziewczynie Mikey’ego nowe wydanie Play Boya.
    - Czytasz Play Boya? Zdziwił się Frankie i zaraz wskazłąm dziewczynie miejsce obok siebie, a następnie oglądali sobie tą gazetę i dzielili sie uwagami dotyczącymi niej jak gdyby gadali o wybitnym komiksie. Nagle Frankie spojrzał na Katy siedzącą obok niego i wpatrującą się w dwie.