O czym chcesz poczytać na blogach?

Toast

Podróż do ludzi

Są w znanej gościom kolejności a tych głównych jest dziesięć.

Pierwszy – zawsze za Boga i nas. Drugi – za rodzinę. Trzeci – za tych, których już między nami nie ma. Czwarty – za życie. Piąty – za małych, za dzieci. Szósty – za rodziców. Siódmy – za braci i siostry. Siódmy – za miłość. Ósmy – za przyjaźń. Dziewiąty – za ojczyznę. I dziesiąty – za przodków.

Pomiędzy tostami się je, bawi, gada.

Na czym zatem może polegać mistrzostwo tamady? Przede wszystkim – na określeniu tempa wznoszenia toastów. Impreza nieodwracalnie kończy się po wypiciu ostatniego.
Niedoświadczony tamada może zatem narzucić zbyt duże tempo i impreza skończy się przedwcześnie: niewybawieni goście wyjdą rozczarowani a pyszne khinkali, szaszłyki i słodkie czurczele zostaną na stole.

Może też popełnić błąd tempa zbyt ospałego i wówczas zmęczeni goście narzekać będą na nudę.

Określenie właściwego tempa toastów to zatem pierwsze zadanie, jakie ma przed sobą tamada. Kolejne – to przydzielanie gościom prawa wzniesienia kielicha w danej sprawie. Tamada musi więc wiedzieć,.

Poezja Proza Literatura Recenzje

„Stół”, opisujący zwyczaje biesiadne Gruzinów, należy uznać za najlepszy w całym zbiorze. Autor książki nie szczędzi komplementów pod adresem tego narodu. Warto więc zacytować kilka fragmentów: „Gruziński stół to biesiada, przebiegająca według ustalonego porządku, to teatr, w którym każdy ma do odegrania swoją rolę, to rytuał. [..] Stół jest jak życie: codzienność styka się tu z odświętnością, profanum z sacrum, powaga z żartem, strawa dla ciała z pokarmem dla duszy. […] Niektórzy porównują biesiadę do nabożeństwa: stół jest ołtarzem, tamada – kapłanem, toasty – modlitwą, picie wina – komunią”. Gruzini w ujęciu Góreckiego przypominają polską szlachtę, żyjącą według przysłowia „zastaw się a postaw się”. W reportażu „Złote runo” porównuje Gruzję do Włoch, a podróżując poprzez regiony o poetycko brzmiących nazwach, takie jak Kachetia, Guria, Swanetia, podkreśla lokalny patriotyzm mieszkańców, który jest jeszcze bardziej widoczny, gdy zestawimy go z sąsiednimi Ormianami, narodem tułaczy i emigrantów. W innym reportażu „Przedmurze” Górecki opisuje problemy, jakie mają Gruzini ze zdefiniowaniem położenia swego państwa.

Amazonka Apokalipsy

W butonierkę. ponoć przynosi to szczęście.

20:20, karfur , podróże
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 stycznia 2010
noworocznie

w zeszłym roku był tak:

wtedy na placu czerwonym życzyliśmy sobie, żeby następnego sylwestra spędzić już na swoim. i proszę, życzenie się spełniło: norowoczny toast wznieśliśmy U SIEBIE:

na razie jest pusto, zimno i surowo. piękne są tylko podłogi, drzwi do trzeciego pokoju i judasz w drzwiach wejściowych. ale wkrótce to się zmieni: wkroczą kolory, odręcimy kaloryfery, mieszkanie wypełni się naszymi zapachami (bo każde mieszkanie ma swój zapach). no i wpuścimy ... bestię. lesio już daje do zrozumienia, że również się wyprowadza z boninu, wpychając się do każdego kartonu, który próbuję zapakować i walcząc o miejsce w każdej torbie i plecaku.

nie będzie żadnych postanowień noworocznych. moja silna wola jest.

poszukujac-samego-siebie

Jest jasno mniej więcej jak o zachodzie. Muszę jeszcze raz w życiu to powtórzyć - ale sam (lub z jakąś Włoszką*). Być samemu (lub z tą osobą) w nocy na plaży nad morzem to naprawdę niezapomniane przeżycie... :)

4:10
"Bezszelestne" sforsowanie 2-metrowego płotu oraz przeprawa pod oknami wychowawców niczym akcja brygady antyterrorystycznej. Następnie wejście do ośrodka przez okno i łóżko jednego z francuzów.

4:30
Mistrzowie ceremonii (czyli ja i jeden z moich współlokatorów) wznosimy toast za udane wyjście nad morze.

4:32
Wznosimy toast za nas.

4:36
Wznosimy toast, aby nam się dobrze spało.

4:37
Wznosimy jeszcze jeden toast, ale już nie pamiętam za co.

4:38
Wznosimy toast ot tak, po prostu.

4:40
Idziemy spać.

4:47
Wznosimy kolejny toast za to, aby nam się dobrze spało...

7:10
Po pobudce wznosimy toast, aby dzisiejszy dzień udał się conajmniej tak samo dobrze :)



*Moja włoszka będzie miała na imię Silvia, albo Lucia, i będzie najpiękniejszą kobietą na świecie :p

*Mistrzami.

Upiór w...

Połyskiwala dyskretnie, srebra odbijały światło świec, a obrus pysznił się nieskazitelną bielą.

Mathilde Duegne wprowadziła gości.

- Siadajcie proszę.

Henri duegne zajął miejsce w szczycie stołu, po prawicy mając żone a po lewej stronie siostrę. Obok Mathilde zasiedli Callum i Pauline, a obok Madame Pierre i Johanne. Pozostałe miejsca zajęły dziewczęta, Isabelle oczywiście koło siostry.

Kiedy lokaj zakończyl podawanie pierwszego dania Madame wstała z kieliszkiem w dłoni.

- Moi drodzy! - rzekła - Chciałabym wznieść toast. Toast za zdrowie młodej pary, Calluma i Pauline Sinclair!

Prawosławny Partyzant

Wszystkie zwierzęta zaczęły skradać się jak najciszej do ogródka przed domem. Przy furtce zatrzymały się nieco wystraszone, ale Clover dała znak, by podążyły za nią. Podeszły więc cichuteńko aż pod sam dom, a potem te, które były dość wysokie, zajrzały przez okno do pokoju stołowego. Przy długim stole siedziało sześciu gospodarzy i sześć co znamienitszych świń, a Napoleon zajmował honorowe miejsce. Świnie najwyraźniej czuły się całkiem swobodnie na swoich krzesłach.

Towarzystwo grało w karty, ale akurat nastąpiła przerwa, widocznie po to, by mógł zostać spełniony toast. Wśród zebranych krążył wielki dzban, do kufli dolewano piwa. Nikt nie zauważył zdziwionych pysków zwierząt gapiących się z ogrodu. Pan Pilkington z Foxwood powstał, trzymając kufel w dłoni. Za chwilę, zapowiedział, poprosi zgromadzonych, by spełnili toast. Nim to jednak uczyni, czuje się w obowiązku wygłosić kilka słów. Otóż zarówno on sam, jak i (czego jest pewien) pozostali obecni, czerpie, powiedział, ogromną satysfakcję z tego, iż długi okres nieufności oraz nieporozumień dobiegł końca. Był bowiem czas – oczywiście należy zastrzec, iż ani on, ani ktokolwiek z.

w11-detektywi - mBlog.pl

Weronika: Skoro tak. W takim razie dobrze. Ale wiecie, że nie mogę się doczekać.

Natalia: O tak, kochana. Wiemy o tym.

Anka: Bądź cierpliwa kochanie.

Weronika: Jestem cierpliwa ale do czasu.

Agnieszka: Wytrzymaj jeszcze parę minut kuzyneczko droga.

Weronika: Postaram się. Ale skoro to ma być coś takiego, że będę się musiała trzymać to może teraz otworzę prezent od Asi? Bo potem mogę być zbyt podekscytowana.

Anka: Kochanie. Prezenty otworzysz przy nas jak będziemy w klubie. A teraz idzie kelner z szampanem.

Natalia: I będzie dzisiaj pierwszy toast.

Kinga: Uwierz nam, że tych toastów będzie więcej.

Weronika: No dobra.

Kelner podchodzi do stolika.

kelner: Szampan dla pań.

Weronika: Dziękujemy.

Kelner odchodzi.

Anka Piekarczyk: Dobrze. To która pierwsza wznosi toast?

Anka: Chciałabym wznieść toast za Weronikę. Niech jej się układa w życiu.

dziewczyny: Zdrówko.

Weronika: Dziękuję ciociu. Jesteś kochana.

Anka: Nie ma za co kochanie.

Ponownie podchodzi kelner do stolika.

kelner: Lazania dla pań.

Agnieszka: Dziękujemy.

Kelner.