O czym chcesz poczytać na blogach?

Tipi

Akademia Przygody

To w środku może płonąć ognisko. By go rozstawić jak to w namiocie należało przygotować stelaż. Po ścięciu i okorowaniu żerdek trzeba było jeszcze nazbierać igliwie dla izolacji posłania od ziemi. Po godz. 16 rozpalono dwa ogniska pod ścianą – raz dla ciepła, ugotowania herbatki, obiadku, dwa dla oświetlenia skały

Hitem patentowym podczas kolacji okazało się smażenie kiełbaski i robienie tostów w szynie Kramera …czego to młodzież nie wymyśli…  Obie noce mimo przymrozka okazały się niegroźne dla śpiących w tipi. Warty dorzucały do ogniska i pilnowały by żaden ze śpiących do niego się nie wturlał

Następny dzień opłynął podobnie co pierwszy z tą różnica, że stanowisko zjazdowe zamieniło się w cztery stanowiska wejściowe. Młodzi powtarzali i doskonalili technikę wejścia i zejścia przy pomocy prusików czyli pętli samozaciskowych.

Wieczorową porą by kolacja smakowała lepiej, młodzi udali się na nocne przejście terenowe. Początkiem był marsz wg księżyca, najpierw by jego światło mieć za.

Atlantyda, zaginione królestwo

Był dziurawy! Rzeka miała 3 metry głębokości, a Dziemba sie zwaliła z tego pontonu :D!!! Wszyscy sie z niej śmiali, a ja ledwo co na ląd weszłam.
No dobra dotarliśmy w końcu do obozu. Tam był hotel, a my mieliśmy spać w namiotach. Ucieszyliśmy sie jednak, że był hotel no bo każdy był mokry przez ten dziurawy ponton. Toalety nie dość, że były z drewna to jeszcze tak z nich troliło, że wszyscy woleliśmy iść do lasu w krzaki niż tam. Kran był jakiś biedny wogóle, potem sie zaciął...Potem poszliśmy sie rozejrzeć, i tak patrzymy i kilometr od hotelu były Tipi (no wiecie te namioty indiańskie). Strzelaliśmy z łuku, wspinaliśmy się po ścianie, tej takiej z tymi gówienkami co sie przyczepia. Wieczorkiem poszliśmy do tipi. Opiekunowie sobie siedli na kawałkach drewna, a my poszliśmy do lasu po drewno na ognisko. Zaczęły się nocne zabawy. Nie było podchodów (miały być) ale była inna zabawa, nie chce mi sie jej opisywać). Gdzieś około 0:00 rozpaliliśmy ognisko na kolacje. Zjedliśmy kiełbaski, chleb i były ryby też na ognisko, wydawyły sie ohydne ale były nawet dobre (jak sie je dobrze dopiekło). Około 2:00 poszliśmy,.

The secret is out... it`s here... see and say goodbye - Onet.pl Blog

Mojej myśli. Albo okazywało się, że laska leci na kogoś innego, albo mnie uważa za przyjaciela. Chociaż... Jared juz dawno nie był taki zdecydowany w moich sprawach sercowych.

  Lekko się uśmiechnąłem, co dało znak Jaredowi. Jego japeczkę pokrywał uśmiech od ucha do ucha, ukazujący rząd tych białych zębów.

-Dobra, to idź się zrobić na boga, a ja zagonię Tima i Shanna do łazienki-powiedział Jared i zszedł po schodach na dół, zostawiając mnie samego w korytarzu.

  Kurcze, będę chyba musiał pościągać te wszystkie poduszki... ALe tipi z jedzeniem sobie zostawię:)

 

*  *  *

 

  Jared kazał nam o 19.30 jechać do Nuddle One Soon, jego ulubionej knajpy(twierdzi, że dają tam najjlepsze wegetariańskie burgery) i czekać na niego i Audrinę. Shann siedział w najdalszym kącie "byle dalej od Tima!!", przez co zasłaniał mi widok na drzwi wejściowe. A ten cały Tim tylko siedział zadowolony i popijał piwo. Bosze, on to nie ma zmartwień. Siedzi w swojej Timalandii, pełnym usmięśnionych, ubranyc tylko w slipki facetów i mu.

Zapiski z Granitowego Miasta - Onet.pl Blog

Zwycięstwo
Stany Zjednoczone, Montana, 25 czerwca 1876 roku, godzina 12:00.
Oddział kawalerzystów pod dowództwem majora Marcusa Reno posuwał się powoli wzdłuż rzeki Little Bighorn. Grunt był błotnisty, kopyta koni zapadały się w nadrzecznym mule, a wysokie krzaki ograniczały widoczność. W końcu wyjechali na równinę i przystanęli. Przed ich oczami rozciągał się ogromny obóz indiański. Wśród setek białych tipi pasły się konie, wałęsały  psy i dymiły niedogaszone ogniska. Mimo późnej pory obóz sprawiał wrażenie pogrążonego we śnie. Tylko w kilku miejscach widać było kobiety przygotowujące jedzenie i bawiące się dzieci.
- Naprzód! - krzyknął major.
Kawalerzyści rozciągnęli się w długa linię i ruszyli kłusem. Kobiety i dzieci natychmiast ich zauważyły i zaczęły krzyczeć.

Senyia Forever - Onet.pl Blog

Sobie o tym dopiero później. Tak więc nie jestem seryjną niedoszłą samobójczynią, wybaczcie.. :)

Jutro będą kłaść kafelki na balkonie, korzystając z ładnej pogody, więc od rana po domu będzie mi się kręcił obcy facet. Szkoda, że raczej nie będzie tak cudowny jak ostatni fachowiec Kasi, która rzewnie wzdychała na wspomnienie wizyty speca w swoim domu. Ja trafiam na starszych panów z niedogolonym zarostem ;) Ale za to popołudniu mam zamiar się zmyć na miasto, a potem... odwiedzić mafijne rejony :) I zrobić indiański wjazd na chatę. Zobaczymy, czy bardziej tipi czy wigwam ;)

Zastanawiam się, poważnie zastanawiam nad rozkolportowaniem linka do tego zakątka  wśród znajomych  instytutowych...  Tylko pojawia się jedno ALE.  Czy jestem z nimi tak zgrana, i dlatego chodzą mi po głowie takie myśli? Czy może w ten sposób ktoś doszuka się próby zwrócenia na siebie uwagi? Tego bym NIE chciała. Jutro to praktycznie przeanalizuję. Teorię odrzućmy na bok ;)
 
Senyia (00:01)

Memories.

Spojrzałam teraz na kalenadarz to dopiero dotarlo do mnie ze tydzien temu wrocilam stamtad. Jak ten czas szybko leci - jupi-. Ale ciesze sie z tego bardzo :D Bo szybciej tam pojade znow :) Ten wyjazd w tym roku byl wyjatkowy pod kazdym wzgledem - poprostu zajebisty ! I moge to powtarzac do znudzenia :P Myslalam,ze to co dobre juz mnie i Olivie tam spotkalo - zycie lubi zaskakiwac! Ale te 2 tyg przeszly nasze oczekiwania :D Wszystko po kolei bylo "lepsze" ... Dyski - poezja :D Muza zajebista (nie bede mowila od kogo -cfaniak-, hehe) - Dj Meras & Dj Strumyk are the best !!! Bardzo mile dnie w tipi & altance :D popoludnia chyba wszedzie i wieczorki - zwlaszcza ostatni :) Nawet noc duchow byla inna niz zwykle - role sie pozmienialy -cfaniak- :D Fajnie jest tak straszych, zwlaszcza male dzieci, nie Olivia? Im duzo nie potrzeba ;) Hehe,a po za Żelistrzewem bylysmy chyba ze 3 razy :D Wszyscy gdzies, a my codziennie na miejscu ;) Juz po pewnym czasie facet sie nas nawet nie pytal czy jedziemy, tylko dawal kluczyk :D Nawet pogoda nie byla w stanie nas zniechecic - zawsze sie cos wymyslilo! Zreszta w takim mijescu, z takimi osobami to nawet deszcz jest fajny :D Tfuu - wszystko jest.