O czym chcesz poczytać na blogach?

Termosy

Ponoć jesteśmy tacy,jakimi widzą nas inni...A co jeśli oni w ogóle nas nie widzą?

skomentuj (0)

jak mi fajnie :)... 2008-02-05 15:00:22

nic mnie nie meczy (no moze troche ta poprawka z egzmainu nade mna wisi ale na razie staram sie jej nie zauwazac:),nie jestem smutna,ostatnio weselej podchodze do swiata i ludzi,wczoraj sobie fryzurke zmienilam i jakos tak nie mam o czym pisac...nadal nie jestem w pelni szczesliwa,nadal zaweszona miedzy szczesliwoscia i nieszczesliwoscia,ale tym razem blizej tego pierwszego...i chyba na razie tak jest mi dobrze ;)...

W zimie, kiedy na dworze jest minus dziesięć stopni, wlewam do termosu gorącą zupę i idę na mecz piłkarski. Dwie godziny później nadal jest zimno jak diabli, ale gdy otwieram termos, w środku jst goraca zupa. Zgadza się? Potem, w środku lata, kiedy na dworze jest plus czterdzieści, wlewam do tego samego termosu zimną lemoniadę. Dwie godziny później, gdy umieram z gorąca, otwieram go i w środku nadal jest zimna lemoniada. Mam do was pytanie: Skąd termos wie? <Jonathan Carroll>

skomentuj (0)

happy :) 2008-02-15 00:09:50

Szczęśliwa...wreszcie,po tylu dniach oczekiwania,ale.

Pana bez kapelusza blog tu jest i kropka.

Karibu wędrują rocznie około 5000 kilometrów. Did You know that?

Niesamowite.
- Ite ite - podpowiada bez kapelusza echem.

pan bez kapelusza to napisał 2006-01-12 13:01:49
...popisać o tym chcesz, to sobie popisz z uznaniem lub bez, choć nie gwarantujemy interakcji... skomentuj (2)


Rzadko...
...o takich rzeczach piszemy, ale akurat rano się zjawiliśmy tu, więc napiszemy.

Otóż bez kapelusza śniło się doradztwo produktowe w materii pojemników termoizolacyjnych.

Jakaś kobieta na jakiejś prywatce, czy co, w każdym razie kamienicznie, szaro i wąsko było, zapytała o termosy. Bez kapelusza, wytrawny znawca, koneser sztuki przenoszenia gorących napojów natychmiast zaczął wykład i jął dzielić się swymi wrażeniami zdobytymi wśród harcołów przeróżnorakich, iż termos z napisem świadczącym o jego firmowości za złotych wiele i termos z reala za złotych niewiele to w gruncie rzeczy ten sam termos.

I ledwo zdążył to powiedzieć obudził się (nie zlany potem) w łóżku dobrze sobie znanym i stwierdziwszy, że niepotrzebnie się niepokoi zasnął snem głębokim ponownie.

I tyle.
Życie, zycie jest nowelą...

pan bez kapelusza to napisał 2006-01-14 10:41:55

TZP - bo siła tkwi w pomidorach...

Kupiłem....

II.Tam góry są i śniegi
O. wyciągiem w łeb dostaje
I. pucuje karoserię
bo to halny był

Ref: Kupiłem....

III.Na Cupliku ni ma prąda
Bo to burza zara bedzie
ratrak dalej jedzie

Ref: Kupiłem... /x3

Potme przez cłąy dzien chodziłam po szkole i spiewałm ,,kupiłem sobie ratrak" lub ,,kupiłem sobie ciągnik"...

tak przy okazji to głownym bohaterem naszego story był uwaga... BLACK AGRIMOTOR!!


tajne-zielone-pomidory 2005-02-07 20:08:41 skomentuj (3)


Ni,zeby cos
szukałam dzisiaj termosu. Zapeirniczałam po Warszawie,zeby kupic termos. Wpadam do sklepy ze sprzetem gospodarstwa domowego i opadjac na lade powiedziałam : dzien dobry pani, czy jest jakis CIĄGNIK?...kobiete wryło, mnie tez wrylo. Szkoła ma na mmnioe zły wpływ...titia....szkoda,ze nie powiedziałam po angielsku i na koncu nie wstawiłam BLACK AGRIMOTOR. Cholera...a teraz kobieta ma zagwozdke na co komu ciągnik w centrum warszawy.;-]
Termosu nie było. Jak kto wie gdzie kupic w Warszawie termos...to uprasza sie o napisanie na gadu.
tajne-zielone-pomidory 2005-02-08 19:05:02 skomentuj (6)
bla bla bla


Robiłam.

rozbrykany blog




Katarzyna Grdesińska * * *

kasztan do kieszeni
dałam ci na szczęście
połyskliwy talizman
czy nosisz go jeszcze ?
w brązowej łupince
zamknęłam swe serce
więc nie zgub kasztana
nie mam serc już więcej

2007-02-28 15:32:12 skomentuj (0)


Nina Grzegorczyk * * *

Spowiadam się drzewom
w listopadzie
z mojej bezwstydności
przed Tobą
z ust bolących
obrzmiałych
z jednego oddechu
z tej bezgranicy
odCiebiedomnie

2007-02-28 15:35:20 skomentuj (0)


Marian Hemar Termos
Trudno tak to powiedzieć
Po prostu, bez drżenia w głosie,
Że miłość w sercu gorącą
Schowałem, jakby w termosie.

Gdy wrócisz - (świat jest okrągły,
Obiegnij go jak najchyżej,
Im dalej będziesz ode mnie,
Tym bliżej będziesz, tym bliżej!).

Gdy wrócisz - (nie możesz nie wrócić,
Co noc o tym myślę bezsennie,
Że jutro znów będę czekał
Na ciebie. Tak jak codziennie).

Gdy wrócisz - może zziębnięta,
Gdy wrócisz - może zmęczona,
Włosy twe będę całował,
Oczy i twarz, i ramiona.

Nie dam ci dojść.

Alfons van Worden

  • Motyl Gigant

    Szczegóły wpisu

    Komentarze:
    (0)
    Tagi:
    • Wrocław
    • zwierzątka
    Autor(ka):
    alfonsvanworden
    Czas publikacji:
    wtorek, 04 października 2011 00:33

    Opcje

    • Przejdź do wpisu „Motyl Gigant”
    • Dodaj komentarz do wpisu „Motyl Gigant”
  • poniedziałek, 26 września 2011
    • Termos

  • Czerstwy

    17:19, tutamtenchamon
    Link Dodaj komentarz »
    wtorek, 10 czerwca 2008


    Idzie Jasiu do kościoła wyspowiadać się. No i opowiada swoje grzechy:
    - Nie słuchałem się mamy i przeklinałem...
    Ksiądz zapukał...
    A Jasiu:
    - K**wa, co mnie straszysz?!

    Blondynka wchodzi do sklepu i jej uwagę przyciąga błyszczący obiekt na półce, zaciekawiona pyta sprzedawcę:
    - Co to jest?
    - Termos - odpowiada sprzedawca.
    - Do czego służy- pyta znów blondynka
    - Pomaga utrzymać gorące rzeczy gorącymi, natomiast zimne zimnymi - objaśnia sprzedawca.
    Blondynka kupuje jeden.
    Następnego dnia przynosi termos do pracy, a jej szef, blondyn, pyta:
    - Co to za błyszczący przedmiot?
    - Termos - odpowiada blondynka.
    - Do czego służy? - pyta szef.
    - Pomaga utrzymać gorące rzeczy gorącymi, natomiast zimne zimnymi - wyjaśnia blondynka
    - A co masz w środku? - pyta zaciekawiony szef.
    - Dwie filiżanki kawy i mrożony sok pomarańczowy - odpowiada blondynka.


    pzdr.

    aniuchna at ownlog '06

    aniuchna at ownlog


    Link 15.11.2007 :: 23:14 Komentuj (0)

    Umówiłam się przed chwilą z pewnym panem na spacer.

    Powiedział, że możemy się spotkać i wspólnie wykombinować co dalej, choć już wtedy wiedział jedno: nie chce mu się siedzieć. Wobec powyższego pozostało mu stać lub leżeć. Z leżenia zrezygnował z braku siły i chęci, a ponieważ ja jednak poprowadziłabym spotkanie raczej w tym kierunku, zrezygnowaliśmy również z przebywania w mieszkaniu. A ostatecznie z powodu, iż oboje nie mieliśmy złamanego grosza postanowiliśmy pójść na spacer.

    Chciałam go zaskoczyć termosem kawy z mlekiem. Wyobraźcie sobie - idziecie przez park, lekko prószy śnieg, siadacie na ławce i nagle dostajecie do rąk kubek ciepłej kawy. Mmmmm :) I tak wizualizowałam sobie tą uroczą scenę jednocześnie szukając kubków z termosu, do których mogłabym nalać kawę. Niestety po paru chwilach doszłam do wniosku, że nie mam takich kubeczków, co na szczęście po następnych paru chwilach nie było już tak straszną wiadomością, bo okazało się, że termosu też nie ma. I tak idea kawy poszła się ryćkać. Co również może być pozytywne, bo jakoś wcześniej nie chciałam psuć uroczej wizualizacji takimi szczegółami jak śnieg.