O czym chcesz poczytać na blogach?

Teide

nosicielka_samotności - Onet.pl Blog

Nie napiszę, nie odpowiem na sygnał z tamtej strony jeżeli się pojawi. Byłam, patrzyłam i nawet nie próbowałam się uśmiechać. Taka spokojna obojętność na zewnątrz. Zrobiłam to dla niej ostatni raz.

Nie zostałam na weselu. Nie pasuję do tego szczęśliwego, sparowanego towarzystwa.

nosicielka_samotności (22:19)
7 rekordy

22 października 2008
408.

W tym roku nie będzie schematycznie. Nie będzie życzeń na urodziny. Oczywiście, że o nich pamiętam. Jak co roku. Ale w tym roku pierwszy raz się nie odezwę. W tym dniu będę się wylegiwać na plażach Teneryfy, albo wspinać na wulkan Teide.

"Mężczyźni nie reagują na słowa. Reagują na brak.

Gniazdo Bis

Tłocznie wirują mi w łebku i następują sobie na ogony.

Oprócz tego bardzo chcę wejść na jednego górasia, który jest jednak cholernie wysoki. Tzn. wysoki jest jak Małołączniak, ale w odróżnieniu wchodzi się na niego niemal od poziomu morza. Może chociaż do połowy wejdę? Jak mi się uda, to o tym napiszę, ale dawno tak bardzo nie chciałam na nic wejść. Oprócz Babiej Góry, na którą jednak jak dotąd nie dotarłam. W każdym razie dupa mi się strasznie drze do wyprawy i przebieram łapami w miejscu. A jak się strasznie cieszą moje górskie buty, które miały obiecane Pico de Teide, a dostały szafę w hotelowym pokoju.

Natomiast dzisiaj w ramach malutkiej wyprawki pojechaliśmy z Gawronem do Pitititituszki, czyli na Uroczysko Lublinek, szukać wiosny. Która jest kurą. Znaleźliśmy jednak tylko żabę.



Połaziliśmy w kółko, powygrzewali się na słoneczku, poużalali nad śniętymi rybami w stawku, a Gawron opowiadał jak w Londynie z chłopakiem swojej kuzynki chodzili na jakieś bydlaste pole i puszczali tam latawca komorowego. Podobno po upojnym kwadransie ciagnięcia za linki czuł wszystkie.

Na szczyt - Onet.pl Blog

Teneryfa pełna kolarzy
W okresie przygotowania ogólnego do nowego sezonu wzięłam udział w dwóch zgrupowaniach mojej grupy CCC Polkowice. Pierwsze z nich odbyło się w Szklarskiej Porębie, drugie w Zakopanem. Były to głównie treningi siłowe oraz siłowo-wytrzymałościowe.

To okres w którym sporo biegaliśmy na nartach, trenowaliśmy na siłowni czy jeździliśmy na rowerach. Aktualnie przebywamy na trzecim obozie treningowym na Teneryfie. Mieszkamy u podnóża wulkanu Teide na wysokości 2150 m n.p.m. gdzie pogoda oraz świetne warunki terenowe pozwalają nam realizować ostatni etap przygotowań do sezonu.

Po przylocie, na miejscu zaskoczyła nas obecność grupy Liquigas, którą reprezentują takie znakomitości jak Ivan Basso, Roman Kreuziger, Franco Pelizotti… oraz Sylwester Szmyd, którego miałam okazję bliżej poznać. Sylwek poza tym, że jest jednym z najlepszych kolarzy na świecie, jest również świetnym człowiekiem. Poza ekipą Liquigas przebywali tu m.in.:  Denis Mienszow z Rabobanku, Jarosław Popowycz z RadioShack czy aktualny wicemistrz.

***"Przyjaciele nie należą do nas, to my należymy do przyjaciół"***

Śmiech:D:D myslałam ze tam umre:D ładnie jej ta wymiara i angielski na psychice wrażenie wywarł ze po nocach już gadała:D:D:D
WTOREK
byliśmy w szkole, na plaży, u prezydenta tej wyspy:D i chodziliśmy po mieście:D potem okazało sie ze mamy musiamy dzisja polecieć na TEneryfe po jutro maja zamknąć lotnisko bo ma strasznie wiać, i nie zdażylibymś na samolot do Warszawy. wiec polecieliśmy ostatnim lotem;) wszyscy tam płakali na lotnisku...:( a my musieliśmy lecieć...
ŚRODA
i bardzo dobrze że polecieliśmy bo faktycznie lotnisko było zamknięte:) mieliśmy jechać na wulkan Teide, ale jak zwykle nie wypaliło bo wiaaaaaało tam okropnie:D 500km/h nie pomyliłam sie serio 500km/h to lediwe byśmy wjechali i od razy byśmy sobie byli na dole jakbyśmy jescze żyli:D tak samo jak mieliśmy iść na białą plaże, bo tam są same czarne, bo piasekiem jest pył wulkaniczny:D (jaka ja jestem doinformowana:D)i mieliśmy pojechać jescze do portu ale co sie działo na ulicach...?! lało!!:D:D pojeżdziliśmy sobie busikiem po Teneryfie i wróciliśmy do naszego akademinka( jakby kto nie wiedział tam spaliśmy:D, rano sutidenci stoją sobie przed salami a my pocinami na śniadanie bez.

Blog EarthAbke

Wywnioskować, że wakacje były jakieś zupełnie nieudane. A jednak nie, jednak trzeciego dnia nastąpił przełom. Przełomem była wizyta w Loro-parku, ogrodzie zoologicznym z fantastycznymi pokazami fok, delfinów, orek i papug (na tym ostatnim nie byłem). Trzeba jednak przyznać, że park dostarczył nam niezapomnianych wrażeń i całodziennej rozrywki, a co lepsze, każdego kolejnego dnia było już więcej słoneczka i beztroskich zabaw. Ehh...szkoda, że nam wyjazd o jeden dzień skrócili, bo... bo naprawdę dopiero wtedy rozkręcać się zaczęliśmy z zabawą. Na fotce naszy wypad na wulkan Teide... prawie 4k m nad poziomem morza. Śnieg tam mieli, choć słoneczko milutko przygrzewało. Hehe, co zresztą widać na fotce. Nieczęsto można się rzucać śniegami w podkoszulku, hehe...

A dziś szukam pozytywów i radości, ale katar i jakieś przeziębionko trochę mi w tym przeszkadza. Ale to już pamiątka po podróży PKP...

Dziś już bardziej pozytywne, wręcz radosne pozdrowionka dla was... <buziak>

Komentarzy: 10