Byłem wczoraj w teatrze na sztuce 39 stopni – farsa jak z Teatru Kwadrat oparta na Północ/Północny Wschód Hitchkoka. I na tym skończę, bo fars nie lubię, byłem chory i senny i średni się bawiłem.

Pytanie po co w ogóle tam się pojawiłem, po co wydałem kupę szmalu na to przedstawienie, po co cisnąłem.