O czym chcesz poczytać na blogach?

Tatooine

Scorpy's blog

GRRRRRRRRRRR...

Więc we wtorek zerówka z ZSM-u. Godzinę przed zerówką dowiem się, czy z tego właśnie egzaminu zostanę zwolniona na podstawie ewentualnej piątki z ćwiczeń... Ale zakuwać muszę i tak. A następnego dnia kolos z języka wypowiedzi dziennikarskiej. O miodzio!

Kiedy ja napiszę artykuł, który muszę wysłać do redakcji do końca tego miesiąca? Nawet nie zaczęłam! Że nie wspomnę o ambitnych planach przeczytania jednej książki Norton po angielsku jeszcze przed egzaminem, żeby się doangielszczyć nie tylko powtarzaniem gramatyki, słówek i konstrukcji... Ale gdzie tam...
O książkach po polsku nawet nie wspomnę. "Zjawa z Tatooine" została doczytana do połowy i od dłuższego już czasu leży odłogiem i obrasta kurzem... -.-'

Czuję się wypluta. Tak, to zdecydowanie dobre określenie...
Jak zęby przestały boleć i skończyłam brać antybiotyk (w końcu ostatecznie mój dokuczający ząb to była dwójka, więc trochę daleko od ósemki, dzikie to jakieś...), to z kolei pojawiły się inne denerwujące problemy z organizmem...
Denerwuję się... aż mi czasem się niedobrze od tego robi... =_='

Wiem, że optymizm tryska... W ogóle to ta notka miała pojawić się wcześniej i być mniej narzekająca, miałam nawet wspomnieć o francuskim zdubbingowaniu Lenina,.

Admiral's log

Pierogarni stryjka, odpowiedziała prostolinijnie miejscową gwarą: “Tamój, ze zada”, co spotkało się z wybuchem dzikiego śmiechu i kpin. Od tej pory dziewczynka starała się w miarę możliwości trzymać język za zębami, a jej ambicje, by pokazać się galaktyce jako ktoś godny szacunku i podziwu, a nie drwin, rosły. Mając lat 15 przyszła Pani Admirałowa wyjechała na saksy na Honoghr, by plewić trawę kholm, potem odwiedziła też Lorrd, gdzie specjaliści-logopedzi pomogli jej pozbyć się zdradzającego ją agamariańskiego akcentu (chociaż, gdy Pani Admirałowa jest zdenerwowana wciąż zdarza jej się zajechać gwarowym “ty duraku, ty!”), Tatooine (bo każdy, kto chce być kimś w odległej galaktyce musi tam zawitać chociaż raz), Kalamar (zwany ostatnimi czasy Dac, czego Pani Admirałowa nigdy nie mogła pojąć, bo jak to: na Kalamarze mieszkają Kalamarianie, a na Dac kto? Dakowie? Tak czy siak, była tam – przyjechała na wakacje, żeby nurkować.), Korriban (w zasadzie nie wiadomo po co. Może dla szpanu? A może po prostu przez błąd w nawigacji, do czego się rzecz jasna nie przyzna, bo jakże to tak – Admirałowa, a na nawigacji się nie zna), Korelię (w czasie krótkiego i wstydliwie ukrywanego epizodu z przemycaniem koreliańskiej whisky), Coruscant (pierwotnie był to punkt docelowy dla.

Blog RyZy3

Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Tee...Noo...Notki:D:D
Jutro 2006-11-24
No to jutro sie wybieram z Tokim , Pałą i Sebą (big pzdr dla nich) na pizze do Dagrasso a pozniej jak przyjde to musze robic pieprzone prace na plastyke.Ale pozniej przychodzi qmpel z nurkowania i bedziemy ciapac w Jedi Academy.Obecnie jestem w misji na Tatooine gdzie musze rozwalić wszystkich najemników i uwolnic statki z jakiegos tam łańcucha.

l-j blog

Zabudowa parterowa w wiekszosci, drewniana, z uwagi na trzesienia ziemi (mam sie podobno spodziewac kilku wstrzasow podczas pobytu). Budynki stylizowane na meksykanskie, hiszpanskie, greckie.

Podsumowujac, w ogole nie wiem jak w takich warunkach mozna robic nauke.

Dzisiaj ide zobaczyc uniwersytet.


l-j 2004-09-12 17:59:38
skomentuj (6)


San Diego State University
Jesli siadziecie na lawce przy wejsciu biblioteki SDSU i zamkniecie na chwile oczy, uslyszycie dobiegajace ze wszystkich stron klapanie - to klapia klapki japonki studentow...

Wejscie do biblioteki przypomina farme wojostwa Luka Skywalkera na Tatooine. Okragla dziura w ziemi z dwoma poziomami tarasow na obwodzie i podziemnymi przejsciami do innych budynkow, przykryta kopula - dlatego nazywaja ja Infodome.

Infodome

Campus sklada sie z zieleni i kilkudziesieciu budynkow utrzymanych w hiszpanskim stylu. Studenci chodza alejkami klapiac tymi klapkami japonkami, piknikuja na trawnikach, czytaja ksiazki w cieniu arkad, palm, eukaliptusow i innego zielonego ustrojstwa. W jednym miejscu jest taki malutki staw, w ktorym plywa kilkanascie czerwonych ryb wielkosci karpii i szczupakow. Zdecydowanie potrzebuje aparatu :)

Uniwersytet otacza wianuszek wielopoziomowych parkingow, ktorych laczna.

No Boundaries

Ma wypadek motorowy, po którym jest porwany przez wojsko wraz z ofiarą wypadku. Bohater staje się królikiem doświadczalnym i zostaje obdarowany potężną mocą. Zaczyna zachowywać się, jak pies spuszczony ze smyczy. Kaneda stara się odnaleźć i uspokoić Tetsuo zanim dojdzie do tragedii. Barwna historia, jak to Japończycy lubią sporo tu obyczajowości, a postaci mają barwne charaktery.

Trigun

Na zakończenie kolejne, znane anime, tym razem w formie serialu. Głównym bohaterem jest Vash the Stampede. Akcja dzieje się na odległej planecie, która jest mocno wyludniona i wyniszczona. Mamy tutaj klimaty przypominające wymieszanie Tatooine i westernu z domieszką post apo. Vash jest człowiekiem poszukiwanym, wyznaczono za niego pokaźną sumkę. Tak pokaźną, że nawet inni przestępcy nań polują. Jest tylko jeden problem,  o Vashu krąży mnóstwo plotek, które nie pokrywają się z rzeczywistością. Jest on przedstawiany jako krwiożerczy, wyrachowany cyngiel, a w rzeczywistości to uroczy wioskowy głupek z talentem do broni i fakt ten stanowi naturalną ochronę przed napastnikami, którzy nie dowierzają w to, że on to on. Mogę to anime polecić, mimo że znudziło mnie po pierwszym sezonie (są 2). Jest to przede wszystkim i niestety komedia. Jednak w “Trigunie” jakoś mi to nie pasowało,.

you know what? it's all in the family!

W tobie.
dawno nic tu nie było. trza robić z tym coś :p tak więc babcia i wnuk [kłania się babcia] zapraszają, znaczy się.

Daymyr: Stwierdzam, że gwiezdne wojny szkodzą zdrowiu.
babcia: Co zrobiłeś?
Daymyr: Niedziela - pół nocy grania w jedi academy; poniedziałek - 37.6 stopnia gorączki.
Daymyr: Ale ja się nie zrażam. Teraz w ramach walki z grypą ogladam Starą Trylogię.
Daymyr: (jak narazie wzrost temperatury po obejrzeniu "Nowej Nadziei" wynosi +0,1 stopnia)
babcia: [unosi kciuk do góry] Brawo! Idealne lekarstwo!
Daymyr: You killed my father! [głosem wieśniaka z Tatooine] No a jak!
babcia: Luke, I am your father! [stwierdza, że nie potrzeba jej wiadra]
Daymyr: Noooooooooooooooo! [spada z krzesła w teatralnym geście]
babcia: Ej! Gdzie lecisz?! Miałam ci jeszcze rekę odciąć! [z żalem w głosie]
Daymyr: No niech ci będzie [wraca na krzesło] Wczoraj dzień kobiet był w końcu.
babcia: [ucieszona wielce wyciąga lightsaber]
Daymyr: Ale chwila! Musisz mieć jeszcze wiadro na głowie. I prześcieradło na plecach.
Daymyr: I świecące badziewie na brzuchu.
babcia: [zatrzymuje się w pół zamachu] Iii tam! Czepiasz się szczegółów!

...

Z tego rodzaju boheterów, którzy siedząc na dachu nie doczekają się pocieszyciela. Ile jednak można czekać? Nie pojawiła się siła sprawcza. I dobrze.
A może jednak był ktoś taki? Z gracją i umiejętnościami nieprzeciętnego szpiega czy innego złoczyńcy, zakradł/a się i rzucił/a MIŚ'om pod nogi coś. Z rzeczami pod nogami bywa tak, że powodują niepokojący brak stabilności. I wypieprzył się MIŚ na twarz. Na szczęście. Nic tak nie smakuje jak zaskoczenie, krew i chaos. Bo coś z nieładu musi ostatecznie powstać.

Naukowcy odkryli gdzieś daleko planetę oświetlaną dwoma słońcami. Nie wiem, jak reszta ludzkości, ale ja zbieram na bilety na Tatooine ^^
Kiitos :*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Komentarze (0), Dodaj

wtorek, 13.września.2011, 22:13
Tak z okazji tworzenia Listy rzeczy przypadkowych, przypomniałam sobie o pewnym obrazie. Były sobie takie blękitne tancerki. Pamiętam. Tylko dlaczego? Co takiego usrało się w tej małej MIŚ'owej główce, że akurat ten obraz wrył mi się w pamięć i na przestrzeni lat.