O czym chcesz poczytać na blogach?

Szrenica

Każde zawody wydają się uczciwe, jeśli wszyscy zostali oszukani.

Mniejszy i niedostępny dla turystów - można go obserwować jedynie ze ścieżki prowadzącej nad oboma Kotłami. Jest to największy staw w całych Karkonoszach.



3.Śnieżne Kotły



Śnieżne Kotły znane są głównie ze stacji przekaźnikowej znajdującej się nad nimi i zdecydowanie wyróżniającej się w panoramie grzbietu Karkonoszy. Są one głębokie na mniej więcej 300 metrów i posiadają bardzo specyficzny mikroklimat powodujący, że nawet podczas ciepłego lata czuć w nich wyraźny chłód. Zielony szlak przechodzący środkiem obu kotłów jest jednym z moich ulubionych w całych Karkonoszach.

4. Szrenica (1362 m.)



Szrenica jest ostatnim znaczącym szczytem położonym na głównej grani Karkonoszy, górującym nad całą Szklarską Porębą i znanym zarówno z kolejki linowej na sam prawie szczyt, jak i stoków narciarskich na nim położonych. Jako że jest nieco "wysunięta" przed grzbiet sprawia wrażenie góry wyższej, niż jest w rzeczywistości.

5. Wodospady.



W Karkonoszach znajdują się 4 większe wodospady - Kamieńczyk, najwyższy w całych Sudetach, Szklarki o dość imponującym przepływie wody, Łomniczki położony w kotle pod Śnieżką oraz w Podgórzynie, którego jeszcze okazji.

marekszczepkowski37 - blog - Onet.pl Blog

Ipostanowieniom, władz  Polskiego TowarzystwaTurystyczno Krajoznawczego w sprawach, generalnie biorąc, statusu obiektówturystycznych. Odwiedziłem, po raz kolejny, schroniska górskie w Karkonoszach:  „Samotnia”, „ Hala Szrenicka”, na Szrenicy (prywatne ).  Dwa pierwsze są , jakdawniej, pod bezpośrednim zarządem PTTK. Na Szrenicy-  dawno zostało sprzedane. Położone jest wtrudnym, górskim terenie. Satysfakcja tam przebywać. Czyściutko, pachnąco, noweokna, ocieplone, pełne zaopatrzenie konieczne turystom. Sama radość. Na  Hali Szrenickiej : prawie wypadające okna, właściwiedo rozbiórki . Ajent , jak mówi, musi zarobić na siebie i zbędną administracjęw Legnicy i jeszcze dalej. Przy remoncie Szrenicy, osobiście się kiedyśnapracowałem. Może nikt temu nie zaprzeczy. Piszę o tym tylko dlatego, abyuwiarygodnić swoje spostrzeżenia. A satysfakcją   zadowoleni turyści.  PomyślciePanowie, że prywatyzując pozostałe schroniska moglibyście, po latach, też miećtakie, osobiste odczucia: pracowałem, ale LUDZIE z tego korzystają.  A  jakiwstyd przed Niemcami, którzy to schronisko w.

Blog zwierzaka - Onet.pl Blog

Ustawiłem moich Polaków. Pluton składa się z 3 drużyn, każda  liczy po 7 + 1D6 /max.10 żołnierzy (czyli zależnie od rzutu kostką od 8 od 10 ludzi). W drużynie mamy dowódcę uzbrojonego w SMG (u spadochroniarzy to Sten), jego dwóch pomocników tak samo uzbrojonych, 1 spadochroniarz z LMG, oraz 6 żołnierzy z BA Rifle - karabin Lee Enfild. Paratrops mają bardzo wysoką Reputację (coś jak Morale, Inicjatywa), każdemu żołnierzowi określamy przez rzut k6 - 1-2 rep 4; 3-5 rep 5; 6 rep 6. Dla porównania, zwykła piechota brytyjska ma: 1-2 rep 3; 3-5 rep 4; 6 rep 5. Spadochroniarze są mocni.


 


 

zwierzak777 (13:42)
komentarz

08 lipca 2010
Szrenica i Kotły

Dzisiaj malowania nie było zbyt wiele. A wszystko przez przetarcie szlaku - po raz pierwszy w nowym miejscu wybrałem się w góry. 1. Wodospad Kamieńczyk, w drodze na Szrenicę 2. Szrenica 1361 mnpm, widok na Szklarską, byłem w stanie dokładnie odnaleźć swój nowy dom! 3..

past-and-future-secret blog

Do psucia się :) ).
Po drodze w Karkonosze troszeczkę pobłądziliśmy (w Jeleniej Górze i w samej Szklarskiej- poszukując ulicy Kołątaja), aż w końcu szczęśliwie dojechaliśmy na miejsce.
Miało być wielu znajomych taty z czasów studiów, ‘zlot’ itp. a przyjechało tylko kilku. Nikogo prawie nie znałam i nie było nikogo w wieku choćby zbliżonym do mojego…
Ale ja i Marta potrafimy się doskonale bawić same (bez Sebka i Jacka też :P ).
Rozładowaliśmy nasze rzeczy do pokoju i ruszyliśmy na szlak.
Po drodze zdecydowałyśmy z Martą wędrować same (a nie wlec się…). Wjechałyśmy do pierwszej stacji wyciągiem na Szrenicę i stamtąd zielonym szlakiem. Droga była wspaniała, piękne widoki, mili ludzie, których mijałyśmy, czasem zamieniając parę słów… Po pewnym czasie, zmieniłyśmy szlak na żółty i dotarłyśmy do schroniska „Pod Łapskim Szczytem”. Dalej szlakiem zielonym do Mokrej Przełęczy, gdzie spotkałyśmy mojego tatę i resztę, a później na „Trzy Świnki” i do schroniska na Szrenicy. Tam zrobiłyśmy przerwę na herbatę z sokiem malinowym (ja) i kawę (Marta). Ze Szrenicy (1362 m.n.p.m.) czekała nas już tylko praktycznie droga w dół. Wracałyśmy czerwonym szlakiem, mijając po drodze Halę Szrenicką i piękny Wodospad Kamieńczyka.
.

Słońce dodaje mi szczęścia.

To trochę dla mnie dziwne. Nie ma tam już dla nas miejsca? W końcu to najbliższa rodzina...

Jednak więzy rodzinne nie są w stanie przetrwać, gdy w grę wchodzi zazdrość.

Po drugie.. Musze się w końcu wyspać. Nie przespane noce w górach dały mi popalić.

Po trzecie. Noga chyba jednak chciała pójsc mi na reke... i ciągle dawała mi znac, że jeszcze się nie wygoiła mo moim legendarnym upadku na rowerze :P:P:P... Ciągle boli, a bardziej zaczeła juz od pierwszej wędrówki...
Czyli ze Szrenicy pamiętam: koeljna kłótnię z mamą i bolącą noge,

Góry jak góry,,, "Takie tam stozki"

Zaliczona Szrenica, Łabskie Zródła i wodospady, przełecz KArkonoska, hala pod snieżką i przełecz okraj... Do tego rozwalone sprzęgło w samochodzie... efektem tego wyprawa pod Śniezne Kotły... To miały być 3 godziny...
Cholera czemu do pensjonatu wrócilismy po 20???

A teraz... KOCHANA PANI ŻÓŁTOWSKA (Niech mi wybaćzą kłamliwe uzycie tego przymiotnika.

Powiem tylko tyle. pierdole cie szmato. Zadna "przyjaciółka" za jakąs się uwazasz nie zrobiłaby takiego swiństwa. Uważasz ze wszyscy widzą? Powiedz mi czemu nikt nie wie o co chodzi, gdy sie o to spytam? Stwirdziłas, że jest ci mnie żal? Nie musisz sie o mnie martwic, sama.

Marteczka's blog

2003-05-30 21:12:04
Prawdziwy pamiętnik...
Hej, hej, hej... Nie było mnie całe 5 dni więc nie mieliście przyjemności poznać moich zajmujących i zaskakujących niekedy przygód. Postaram się opisać wszystko za szczegółami.

Dzień 1 - poniedziałek 26.05.2003
Dojechaliśmy do "Rzemieślnika" koło 13. po rozpakowaniu poszliśmy do miasta. O wielka Melitele, to była wyprawa, przez którą mam zakwasy w całym ciele do dzisiaj. Po 5 godzinnym pobycie w centrum wróciliśmy i, o dziwo, była dyskoteka. Była dość fajna choć chłopacy prawie nie tańczyli. Koło 23 pogrążyłam się we śnie.

Dzień 2 - wtorek 27.05.2003
Szrenica i zejście. Koszmar. Trwa dochodzenie na temat portfela, który zginął na dyskotece.

Dzień 3 - środa 28.05.2003
Skalne Miasto w Czechach. Coś jeszcze. Tak Dawid, wspomnę tu o tobię. Wojna na poduszki była super. Tak na marginesie, nie ruszaliśmy tej poduszki...

Dzień 4 - czwartek 29.05.2003
Chata Walońska. Pomagałam jeszcze Dawidowi i jeszczse 8 innym chłopkom w j.niemieckim.

Dzień 5 - piątek 30.05.3003
Powrót. Dięki Dawid za miły czas w autobusie.

Jak widać coś się dzaiło. Do następnego razu!!!


skomentuj (4)


bejbe.blog.pl

 



2005-01-11 17:27:49 >> Chory Nowy Rok

Wlasnie. Powitalam NR w stanie wskazujacym na Wredne Chorobsko, ale w bardzo milym towarzystwie - pojedynczym zachmurzonym rodzynkom nie dalo sie zepsuc tej atmosfery jaka panowala w smiesznym domku wsrod 20 osob w Borowicach kolo Karpacza :-)
Bylo naprawde fajnie, zebrali sie ludzie, ktorych bardzo lubie i tacy, ktorych dopiero co poznalam.

Zabilam sie kilka razy zjezdzajac ze Szrenicy (u mnie zawsze taki bolesny poczatek sezonu deskowego) i nastepnego dnia mialam glos hmmm... kogo by tu przyrownac... no nie wiem, moze znacie jakiegos selebriti, ktory ma taki glos, ze ledwo mowi?
Jeszcze pomysle... :-)

Wrocilam do Slowenii pociagiem. To niesamowite, ze zaczynam pisac, ze "wracam" tam. Wracac to ja powinnam do Monachium. A ja juz chcialam pisac, ze jade tam, czyli do Monachium, a potem znowu wracam tutaj, czyli do Slowenii.

Moze rzeczywiscie powinnam tu zostac?

Ale ja sie dopiero teraz powoli zadomawiam (Hä? Jest takie slowo überhaupt?) w MUC. Z paroma ludzikami skrecam zespolik new wave'owy, o ile nie strace.