O czym chcesz poczytać na blogach?

Szlafroki

Ja, mąż i dziecko, czyli życie przyspiesza po trzydziestce

Dziecko, pod skrzydłami babci, w ostatnich dniach dokonało niezwykłego przyspieszenia rozwojowego. Przekręca się na brzuch, zasypia sobie na boczku, rechocze w głos. Na nasze rodzicielstwo jakby padł cień. Babci cień. Trzeba przyznać, że ma podejście do dzieci. Gorzej jest z ubieraniem ludzika. Wczoraj zastałam naszą śliczną królewnę okutaną w wielkie skarpety, naciągnięte aż po pupę. Pod śpiochami siedziała chusteczka do nosa. Podobno dziecku było zimno w stopy i zarzygało się.

No nic, ubieram się (jest trzynasta, a ja wciąż w szlafroku). Czytałam, że kobiety z niemowlakami się zapuszczają, chodzą w szlafroku do trzynastej... rozczochrane i bez makijażu, że traci na tym ich poczucie własnej wartości i poziom życia seksualnego, bo mąż nie ma bodźców wzrokowych, a na widok nagiej piersi kobiety, karmiącej na przykład, nie ma fantazji, tylko idzie do lodówki. I wyciąga piwo, bo nie ma obiadu, bo kobieta z dzieckiem przy piersi, w szlafroku i nie uczesana nie ma czasu gotować, i tak to się zaczyna. A potem w sądzie mówi się o wypaleniu emocjonalnym i nadużywaniu alkoholu. Przez głupi szlafrok. Żeby chociaż seksowny był, tak za pupę, ale ten mój seksowny nie jest. Wiedziałam, czytając o tych zagrożeniach,.

I...?

Swoje spodnie. Na nocnym stoliku wśród innych bibelotów walały się okulary Yuty.
- Jasna cholera – mruknął Brian, drapiąc się po głowie i wstając. Jego wzrok padł na zamknięte drzwi łazienki. Ostatnia deska ratunku. Zapukał, odpowiedziała mu cisza. Zajrzał przez szparę między podłogą, a drzwiami. Jest. Ujrzał kawałek jego bosych stóp i biały szlafrok.
- Yuta… Mogę wejść? – spytał cicho. Popsuty zamek nie upoważniał go do wchodzenia bez pytania. Zamiast odpowiedzi usłyszał ciche pociągnięcie nosem. To wystarczający sygnał, by się choć trochę wtrącić.
Nie zdążył postąpić kroku, gdy zamarł. Yuta siedział na podłodze, otulony ciasno białym szlafrokiem i chlipał w rękaw. Brian skamieniał. Nie wiedział co miał robić. Czy wczoraj zrobił coś nie tak? Czy powiedział coś złego? Poza tym jak do cholery pociesza się płaczącego chłopaka? Widząc jednak, że stan chłopaka jest dosłownie opłakany, kucnął przed nim. Ledwo dotknął potarganej głowy Yuty, gdy chłopak przylgnął do niego, chlipiąc cicho.
- Ćś… Stało się coś? – wyszeptał Brian, obejmując Yutę. Po chwili przytulił policzek do skroni chłopaka, wdychając jego słodki, lekki zapach. Czuł jak jego ciało delikatnie drży.
- Nienawidzę cię, za wczoraj. – odparł cicho Yuta, zaciskając drobne dłonie na koszuli Briana. Wcisnął jeszcze bardziej.

Botch Up and Die

2009-03-24 22:26:33



Gwałtowny prąd przeszył jego ciało. Prawa ręka stanęła na baczność, wyciągając się w nieludzki sposób i tworząc kąt dziewiędziesięciu stopni z podbiciem stóp. W bliźniaczym geście, jakby małpując swoje lustrzane odbicie, chwytna kończyna z lewej strony uczyniła to samo co siostra po stronie przeciwnej sercu. Spuścił głowę, bo wiedział co go teraz czeka. Dłonie powoli, na przekór woli, raz zaciskały, raz rozkurczały kościste palce. W tym momencie zrozumiał i przestał stawiać opór. Ręka, jakby udawała skrzydło ptaka, zaczęła wykonywać ruch "góra-dół", nabierając z każdym kolejnym wymachem tempa. Biały szlafrok wibrował, poddając się całkowicie grawitacji. Każde włókno w rękawie wygięło się i naprężyło, naśladując złośliwie pojedyncze nici ścięgien na zgięciach rąk. Zdawałoby się, że może odlecieć, że za chwilę wzbije się ku niebu i zrzuci z wychudzonego ciała biały szlafrok, który niewolił jego pomarszczone kości. Jednak nogi na dobre przykuły go do ciemnego dywanu, który w złośliwym uścisku oplatał drewnianą podłogę. W chwili trzeźwości spowodowanej zapomnieniem się bólu w swojej roli (a może to nerwy zaczęły wymiotować nieświadomością?), pomyślał o ironicznej analogii między swoim 'ja' a 'ja' drewnianej podłogi. Ułamki sekund wystarczyły aby.

Me muero de amor

Jak bardzo jest mu wdzięczna.

Shinya

Rozdział 28 : Nowa przyszłość
niedziela, 5 sierpnia 2007
23:27:02
Komentarze 8
Dodaj

eh... kurczaki no nie jestem tak zadowolona z zakonczenia tego rozdzialu jak powinnam... nie wiem czemu ale mam wrazenie ze cos jest nie tak no.. ale coz ^^ nie narzekamy ^^ w kazdym razie mozna powiedziec ze to koniec takjakby pierwszej serii ^^ bedzie juz po turnieju i...no niewazne ^^ milego czytania ^^ i nie obiecuje noty za tydzien bo bede pisac jeszcze na shi-chan ^^ nastepny rozdzial o jess i do FMA XP mialam napisac w tym tygodniu.. ale teraz sie tym zajme XP no wiec.. milego czytania ^^

###

Shinya włożyła szlafrok i wstała z łóżka. Hao nadal nie wyszedł z łazienki, w której siedział już pół godziny. Zwykle wychodził po piętnastu minutach, jeszcze nie do końca suchy, wycierając się po drodze.
Drzwi były uchylone, Hoshino podeszła do nich i zapukała cicho. Nie chciała mu przeszkadzać, może potrzebował zostać sam, w końcu jutro miała być jego finałowa walka z Yoh. Odetchnęła głęboko i nie doczekawszy się odpowiedzi, weszła do źle oświetlonego pomieszczenia, paliła się tylko żarówka nad umywalką.
- Hao - zaczęła niepewnie - wszystko w porządku?
Nie odpowiedział tylko westchnął ciężko.
- Mam wyjść? Jeśli chcesz, mogę... - dodała pośpiesznie.

Moje całe życie - Onet.pl Blog

Od problemów z chłopakami, uwolnię się...ale się myliłam. Powinnam stąd wyjechać i wrócić do siebie, tam studiować. Przyjazd tutaj to była moja zachcianka i żałuję! Naprawdę żałuję! Powinnam zadzownić do taty, potrzebuję rozmowy z nim. Tylko on mi pomoże. Ale napewno się jeszcze nie rozpakowali i mają zamętu dużo....
Sięgnęłam po chusteczkę, bo widziałam tylko mgłę. Miałam naprawdę dość, to że ubieram się luźno to nie znaczy, że jestem jakaś silna. Ja mam wnętrze wrażliwe, ale wie tylko o tym tata bo widział wiele razy jak płaczę i mnie pocieszał. Tylko on mnie dobrze zna. Spojrzałam na zegarek, była 10:35...skończyły mi się chusteczki, więc założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, był tam Richie...trochę leciało mi z noska więc musiałam pociągnąć. Łzy nadal mi leciały, wzięłam dwa opakowania chusteczek, wodę i tabletki. Nawet na niego nie spojrzałam, miałam go dosyć. Weszłam do pokoju ściągając szlafrok, zdejmując przed łóżkiem łapcie szybko weszłam pod kołderkę. Wzięłam 3 tabletki na ból głowy i popiłam wodą. Usłyszałam pukanie do drzwi, nic nie odpowiedziałam. Patrzyłam się w jeden punkt i nic nie mówiłam:
- hej, śpisz?- była to Van
- ...- podeszła do łóżka
- oo nie śpisz, wiedziałam- uśmiechnęła się
- ...
- słuchaj, mam takie super wie...- przerwała gdy.