O czym chcesz poczytać na blogach?

Szkoła wyrzutków

Akademia yaoi!!!! - Onet.pl Blog

Wiele... Następnego dnia w stołówce obściskiwał się z jakąś farbowaną trzecioklasistką.... Robił to tak, żeby każdy widział, jaki to on maczo... W pewnej chwili dało się słyszeć skrzypnięcie drzwiami.. W stołówce pojawiła się jeszcze jedna osoba.. Niektórzy byli niesamowicie wystraszeni... Bo cała szkoła wiedziała, że Asakura chodził z brunetem, który w tamtej chwili zrozumiał o co chodziło... Został zdradzony... i to jeszcze w tak żałosny sposób.. Na oczach całej szkoły.... A myślał, że będzie tak pięknie...  Łzy płynęły mu tak obficie, że gdy zaczął uciekać korytarzami, wpadał na.Próbował. Dwa razy się zawiódł, trzeci raz nie zamierza, choćby miał zostać sam do końca życia. Ojj nie, na pewno nie.....
     
    Nie było teraz już tak jak dawniej. Ta szkoła zmieniła się nie do poznania. Nie było już elity ani lasencji, ani wyrzutków. Nikt się już tym nie przejmował. Zrobiło się mega nudno, a wszystko przez cholerne lustro. Czy na prawdę to fatum będzie trwać siedem lat??
       Teraz jeszcze został tylko grudzień i koniec roku, święta i sylwester. Być może pomyślny.

Gdy twoje życie opada na samo dno, nie masz wystarczającej siły by się podnieść... - Onet.pl Blog

Jej usta na mojej szyi… Po chwili znalazła się przede mną…

- Odczep się! – Odszedłem od niej na parę kroków…

- Ależ Lyserg… Wiesz bardziej mi się podobasz w białym ubranku… - Powiedziała i machnęła tak dziwnie ręką… Po chwili byłem w tym ubraniu wyrzutków!!

-, Czego chcesz?! Nie mam już nic wspólnego z wyrzutkami!

- Ależ nim jesteś… i zarazem mój… - Odpowiedziała i podeszła do mnie… Pocałowała mnie Żelazna Dama… To było takie uczucie nie do opisania… Ten pocałunek był taki szczery i namiętny… Jej.

Myślałem, dlaczego ona? I po co? Musi mieć w tym jakiś interes… Była już 19.30… Wcześnie, ale jednak położyłem się na łóżku… Zasnąłem z myślą, że już nigdy nie zobaczę Jeanne…

 

(Sorka że notka taka nudna i póżno ale wiecie... Szkoła... Mam dużo czasu ale mam przez nią brak weny... Mam nadzieje że jednak wam sie podoba... ^^ Pozdrówki!)

Anna-Kicia (15:31)
33 Teraz to już was.

dziubi blog.blog

W sumie dzień.....najpierw był konkurs kolęd w trakcie którego mało co nie trzasły wszystkie szyby w świetlicy ( wiecie dlaczego hehhe) ale przynajmniej ładnie nam to wyszło( nie ma to jak śpiewanie na chama refrenu heheh).
Zas na matmie zostalam nawyzywana razem z Piotrkiem od próżniaków..nie ma to jak szkoła z klasą zadanie 5c: "Każdego trzeba za coś opieprzyć"....
Cóż a na religii ogladalismy film o egzorcystach ...buu nei zdazyłam spytac czemu do szatana mówi sie po łacinie. A jak on tylko po chińsku rozumie...??
Po lekcjach natomiast obejrzałam sobie meczyk kosza łuuuunii z 5lo..wstyd i.Był. Klasówki z geografii jeszcze( a zapowiedziana została dopiero 3 miesiace temu :D)nie było bo w klasie panuje wyjątkowa ptasia zaraza i frekwencja jest nikła. Na angielski wpadł do nas jakiś taki typ.....myslał ze ma z nami lekcje....niestety poszedł sobie ( opuścił nasza boska grupe dla tamtych wyrzutków z grupyI ;( ). Na matmie wyobraźcie sobie było całkiem miło ( i nie zostałam nawyzywana od próżniaków spod okna buuuu poczułam sie zawiedziona;(). Na religii rzad pod oknem bawił sie swoimi komórkami ( Justyna i Piotrek spierali sie czy dziadek czy babcia Adolfa była Żydem), a rzad pod.

Los nie zawsze daje to czego pragniemy - bloog.pl

A ona do nieba sięga
Niestrudzona wołam Cię
Rozmarzona płynę gdzieś

hao patrzył się na mnie z uwielbieniem, poczym przysunął się do mnie i nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku.
.....................
narazie tylko tyle przepraszam za nie pisanie długo opo. ale szkoła ;(  sami rozumiecie. następna notka nie obiecuje że jutro ale się postaram.




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3940449,trackback

komentarze (2) | dodaj.

Niemogłam niestety tak stać. wyrwałam się z jego uścisków i popędziłam w stronę lasu. weszłam na polanę na której kiedyś ćwiczyłam walkę wtem poczułam że ktoś przykłada mi miecz do szyji.
-powiedz gdzie jest obóz hao!- poznałam ten głos, obruciłam się i niepomyliłam się to był marco z wyrzutków.
-prędzej zginę.- krzyczałam.lecz on odpowiedział mi łagodnie i spokojnie
- to się da załatwić.
-zostaw ją!!- to był hao. marco rzucił mnie do tyłu, a tam złapali mnie inne wyrzutki losu. patrzyłam się chwilę na hao poczym usłyszałam jego głos w myślach.
- dlaczego nie.