O czym chcesz poczytać na blogach?

Szkarlatyna

- bloog.pl

Tych maluchów to nie lubię. Wracam ja sobie dziś radośnie do domu w strugach deszczu, „grucham”[1] sobie z Johnym na grzejniku SKM i nagle słyszę rozmowę telefoniczną. Kobieta, lat może 32, średniego wzrostu, z twarzy widać że rozumna i wykształcona, konwersuje za pomocą swojej sfatygowanej Nokii z inną przedstawicielką tej samej płci. Nie wiem czy to była jej siostra, przyjaciółka, czy teściowa, lecz treść tej dysputy spowodowała u mnie drżenie kolan. Brzmiało to mniej więcej tak:

 

-Bo słuchaj on jest chory. No nie wiem, nie wiem. Tak byłam z nim u lekarza i wiesz co! On mi mówi, że to może być szkarlatyna, a ja tam długo zwlekam o dziecko nie dbam! Szkarlatyna tez coś! Bo wiesz, ona taka mądra, a sama nie wie. Że on niby miał język malinowy… No nie robiłam mu wymazu, bo nie wiem gdzie i czasu nie mam. Te laboratoria to zamykają o 11… Nie.. no teraz to on dobrze się czuje, nie ma gorączki, nie chodzi do przedszkola. W sumie to dobrze wygląda i to gardło też jakieś takie lepsze. Do lekarza? Znowu? Wiesz, ja nie wiem, się boję, że on powie, że to już antybiotyk za późno. Nie, czasu nie mam, ale jak się lepiej czuje… No mówię Ci. A co jak lekarz powie, że teraz to za późno? Wiesz jak tam w Google sprawdziłam sobie trochę i na Wikipedii, ta szkarlatyna to wiesz, no… No zobaczę,.

heino.blog


4 dni temu
po wykluczeniu uczulenia na pomidory, ogórek, śmietanę, papierosy i bawełnę rano ślubny dzwoni do mojego lekarza "zakwasa"
halo, ślubna ma wysypkę
nie mam czasu
ale może to różyczka?
eee tam, to sie tego jakos spaecjalnie nie leczy
ale w domu jest 2 małych dzieci
to niech ślubna w przyszłym tygodniu przyjdzie.
świńskim truchtem do przychodni
punkt pierwszy i ostatni: zmieniłam lekarza na dr"pitupitu'
po kilkunastu latach posiedzialam sobie znów w izolatce, fajnie, kurcze, wszedzie przeszklone ściany albo okna, jak chomik w klatce, naszła ochota by w omywalce jak ten chomik podreptać. i sie przy tych szybach rozebrać musiałam i jęzor pokazać i..

szkarlatyna.

to se mam, nigdy nie miałam, no beka, zarazić mogę każdego, czyli że mam już kilka potencjalnych ofiar na koncie, z rodiny i poza, i nawet za granicę miasta z tym polazłam.
że o domu nie wspomnę, no ślubnego juz swędzi a do pracy chodzić musi, więc wkrótce pół Sopotu będzie jechac na penicylinie.

uprasza się zatem o nie kontaktowanie się fizyczne ze mną i najlepiej z rodziną też. 10 dni gniję teraz w domu i lecze pryszczycę.
no śmiech na sali, szkarlatyna przed 30-chą??

skomentuj (11)

wiadomo maj te sprawy i drzewa całe w pąkach.. 2007-05-21 15:37:54

no wymiękłam
.

Thivt’s Blog

Katar mu sie przydarza, ale ja do cholery nie choruje nigdy.

Po ostatniej chorobie malego staly w kuchni jego lekarstwa, a ja co pomyslalam, ze trzeba je w koncu schowac to zabobon w glowie gadal “jak schowasz to zobaczysz, ze sie zaraz pochoruje”.  A wczoraj w koncu je schowalam. Tadam.

6 komentarzy »

  1. uurrookii macieezyynstwaaaa

    jak nie z przedszkola to z podstawowki ci cos przywlecze tak czy siak ;p

    komentarz - autor: dora2 — Listopad 5, 2009 @ 12:22 am | Odpowiedz

  2. wiem wiem. z zakaznych, ktore sie panoszyly za naszych czasow to co zostalo? ospa tak, swinka nie bo szczepiony, odra tez nie, szkarlatyna?

    komentarz - autor: thivt — Listopad 5,.

Emiliano Emiliani, Ignacio- Bobiczek i ich Dzielni rodzice - bloog.pl



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330005122,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

chwalipięta

czwartek, 30 czerwca 2011 18:42

Ignaś dostał szkarlatyny. Ponieważ tydzień temu zakończył ospę, ta wiadomość mnie raczej zelektryzowała. Duże brawa dla czerwca- 3 x ospa, 1 x szkarlatyna..

Borysa nie ma musiałam iść z nim i Emileczką do apteki. Poszłam mając nadzieję, że Ignacy nie spotka po drodze tłumu dzieci, które mógłby zarazić szkarlatyną. Ignaś za to był szalenie dumny ze swojej choroby i do pierwszej napotkanej osoby (pani z dwójką dzieci) zawołał wesoło i donośnie:

-Mam szkarlatyne!

Pani spojrzała na mnie przerażona, więc zaczęłam się głupio tłumaczyć, że faktycznie on ma tą szkarlatynę, ale musze iść do apteki. Pani odeszła w popłochu.

Ignaś swoją akcję powtarzał ilekroć kogoś po drodze spotykaliśmy. Ludzie patrzyli na mnie z grozą w oku. Leciałam do tej apteki pędęm ciągnąc dzieci za rączki i usiłując nie patrzeć na nikogo..