O czym chcesz poczytać na blogach?

Szisza

Mój kawałek sieci... - Onet.pl Blog

Kto mu dawał prawo jazdy to ja nie wiem, ale zrobił wielki błąd. W Auchanie jaja jak berety, bo nie ma to jak korzystać z Kasy Miłej i ją zablokować :D

Po powrocie do domu, najpierw kawa z ekspresu (który znowu ma zepsute to coś do robienia pianki) razem z ciotkami i wujostwem. Ot tak, bez okazji odbył się zjazd rodzinny :) Sernik na zimno roboty Alex jakoś nie chciał utrzymać się w stałej konsystencji, ale był przepyszny.

Po kawie podzieliliśmy się na dwa obozy: szanownej młodzieży i tych... nieco starszych. Woda ognista, szisza ze smakowymi tytoniami, X-Box, karaoke i my to mieszanka wybuchowa.

 

 

Miras oczywiście się ścigał, a Olcia ciągle:
- Nie jedź tak szybko, bo się boję!

Alex wyciągnęła aparat więc nasze poczynania zostały uwiecznione. Arafatki na głowę, okulary przeciwsłoneczne, wielki kapelusz, szisza i głupawka. Na co niektórych zdjęciach ledwo co nas widać w chmurze dymu, ale zabawnie było.

fruwający saturator

Szczawia zawsze dawało ten sam, dość rzadki haft (notabene haft staranny, przygotowywany na poczekaniu, dziergany z pasją). z czasem przestałem uprawiać wino, przestałem też podbierać znajomym papieroski. rozstałem się z nałogennymi substancyjami i żyję tak, w tej separacji, do dziś. pozostała tylko w mojej duszy jedna jedyna słabość (no, niejedyna, nieważne). poza słabością do białogłowy (białogłowy jako takiej, tej jedynej i wogle)



i kilkoma innymi słabościami, o których wstydzę się tak na forum opowiadać, słabo robi mi się na myśl o fajuni.



szisza, hookah, nargila, to wszystko nazwy określające coś, co określę mianem pięknego. z fajeczką związanych jest szereg fantastycznych skojarzeń, które na myśl same mi się cisną. i znajomi, i słodka herbata, atmosfera na medal - którą wcale niełatwo wzburzyć. wąż krążący z ust do ust :D zbliża ludzi :D wypełnia myśl lekkim dymem i sprzyja zawieraniu znajomości. długie rozmowy, życzliwy stosunek jednego do drugiego (w tym: jednej do drugiej) - to coś, co powoduje, że naprawdę robi mi się słabo. gdy pomyślę o przyrządzie emitującym potężne.

Pihont – blog

Papierosa. Dlatego też zagrożenia zdrowotne stwarzane przez jeden i drugi zwyczaj pokrywają się częściowo, ale niecałkowicie. Mimo że tytoń nabijany do hookah nigdy się nie pali, a jest jedynie podgrzewany przez żarzący się węgiel drzewny.

Fajka wodna jest od stuleci używana w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, a także w środkowej i południowej Azji. Od jakiegoś czasu staje się coraz bardziej popularna w Europie, USA oraz Brazylii.

Miłośnicy fajek wodnych nie mogą zapominać o tym, że przeznaczony do nich tytoń nadal zawiera uzależniającą nikotynę, a towarzyszące im osoby niepalące są także biernymi palaczami.

Źródło:  kopalniawiedzy.pl

Artykuł zaczerpnięty z www.nargile.pl

.

Razem nie było dobrej pogody żeby się przejść.
zresztą ile można chodzić pod górę?

wybrałyśmy się za to do herbaciarni. nie żeby naszło nas na miłe miejsce
bez kawy i papierosów. po prostu erasmusowe fundusze się kończą a wiadomo
co najlepiej zrobić z ostatnimi pieniędzmi? przepieprzyć;]



w herbaciarni poza naprawdę dużym wyborem herbatek mają też szisze.



nie pamiętam kiedy ostatni raz paliłam to cholerstwo ale za to nie zapomniałam
uczucia skurczonej o numer czaszki i ołowianych nóg kiedy próbowałam wstać.
jednym słowem szisza to nie zabawka dla niepalących cieniasów jak ja;p



byłyśmy też w klubie muzycznym bez parkietu. to niesamowite.
nie kumam po co ktoś napierdziela housem (nie doktorem) do piwa jeśli
jedyne miejsce do tańczenia to duży stół przy barze?

ostatnim nowo rozkminionym miejscem była 'średniowieczna' knajpa
w piwnicy jednej z kamienic w centrum. jakimś dziwnym sposobem
czeskie piwnice nie są przesadnie osuszone więc każda ma swój specyficzny zapach.



z dwojga złego wolę sztachać się stęchlizną niż szlugami. to ciekawe bo polacy też robią.