O czym chcesz poczytać na blogach?

Szereg rozdzielczy

RATOWNICY Z AMG

Po drugie: Ileż desperacji musiało być w ciałach kilku osób, które postanowiły się wymknąć już z pierwszych zajęć ze statystyki pod pretekstem badań profilaktycznych, których oczywiście nie było ;)
Czyżby przeraziły ich szeregi rozdzielcze dla liczebności kumulowanej??? :) Niektórzy, wszak, potrafią statystyce mężnie stawić czoła:

Po trzecie: Ileż desperacji musiało się zmieścić w.

:>

Wyrok repety. W piątek zaliczenie biostatystyki, z której za licho nie rozumiem nie tylko jak wykonywać ćwiczenia, ale też po co się tego uczymy i co nam to da. Wiecie, co to przedział ufności dla średniej i wariancji, odchylenie standardowe, mediana, wartość modalna, jak wyznaczać rozkład empiryczny, budować szereg rozdzielczy albo rysować łamaną częstości? Nie? Powiem Wam, że ja też- te wszystkie pojęcia są dla mnie równie abstrakcyjne, jak dla Was. A jednak w piątek jakimś cudem będę musiała rozwiązać jakieś tajemnicze, pisane informatycznym exelowskim językiem zadanie. W czwartek za tydzień oczywiście koło z.

dziewczynazbezludnejwyspy.blog.pl

Chwil...
pylista ścieżka polna pamiętająca jej
przyśpieszony oddech...naznaczona śladami
jej drobnych stóp...
zmierzająych w stronę zmęczonego dniem
zachodzącego słońca...

zacierała się wraz z prędkością którą
pokazywała wskazówka licznika deski rozdzielczej
zimnego i obcego samochodu...

siedziała w kącie...
gdzieś między tylnim siedzeniem a zagówkiem...
smutno upychając w głębokie kieszenie
wspomnień...pozostałe w nogawkach ziarenka piasku które towarszyszyły jej każdego dnia...
miło uwierając by przypominać o swojej
obecności...

błogie dni życia w niebycie wyblakły wraz z szeregiem szklanych domów kłaniająych się za oknem...
widzianych zza cienkich szkiełek
okularów odpoczywających na nosie...

popijając słodki sok gorzko doprawiony
kropelkami łez skapujących po policzkach
do syntetycznego kubka...

zdała sobie sprawę...
.

There's something in my heart that has never been there before. - Onet.pl Blog

Krzyżowania i włączyłam się do ruchu na drodze, prowadzącej w stronę Manchesteru. Za supermarketem, pod którym niedawno natknęłam się na Marcela, zaczął się ogromny korek. Poluzowałam pasy i przechyliłam się w stronę siedzenia pasażera, aby uchylić szybę. W ciągu kolejnych kilkunastu minut, stojące w szeregu samochody drgnęły może o metr. Wysłuchałam cierpliwie wiadomości, co chwilę wyglądając przez okno.
Dochodziło wpół ósmej, a ja nawet nie zbliżyłam się do centrum Manchesteru. Bębniłam palcami o rozgrzaną kierownicę z narastającą frustracją. Spojrzałam w lusterko wsteczne i zobaczyłam, że kierowca stojącego za mną samochodu rozłożył na desce rozdzielczej gazetę i wyłączył światła. Zgasiłam silnik i otworzyłam drzwi, zaczepiając starszego mężczyznę spacerującego z czarnym kundelkiem.
- Przepraszam bardzo, nie wie pan, co się tam stało?
- O, dziecko - staruszek uśmiechnął się ciepło - cysterna zderzyła się z jakimś samochodem i.