O czym chcesz poczytać na blogach?

Szczekanie

blog do blogowania

Nawet nie wiem jaki dac tytuł 2008.05.07 10:11 No bo autentycznie nie wiem. Bo już myślałam, że na tym świecie nic nie jest w stanie mnie zadziwic i do wrzenia doprowadzic a tu proszę...a jednak. Niektórzy ludzie są tak płascy, że beton przy nich to Rysy. I zdolni są jak jasna cholera. Zdolni do ukrywania się, podpieprzania drugich bez pokazywania swoich nieszczęsnych rysów tego co u normalnych ludzi jest twarzą. Lokatorzy - słodki temat już kiedys tu poruszony. Rok temu jakaś świnia podpieprzyła mojego psa do spółdzielni bo szczeka i piszczy. Ok, nie ma mnie w domu, nie wiem jak się pies zachowuje, dokładam wszelkich starań żeby sytuacja się nie powitarzała. Oczywiście nikt nie przyszedl do mnie, jako właściciela, tylko od razu z łopatą do władz poleciał. Kij mu w oko. Ale tym razem przegiął gośc i to zdrowo. Dostaję dzisiaj powiastkę żeby się stawic w spółdzielni w sprawie administracyjnej. osobiście nie mogę bo pufam jak parowóz, łapię za telefon i dzwonię. I mam deja vu. Znowu jakaś anonimowa świnia doniosła na mojego psa, że szczeka i słychac go na całej klatce. Ale tym razem to do samego prezesa trzeba było pobiec bo przecież nie można przyjśc do mnie i pogadac. Rozmawiam więc sobie z panią ( bardzo.

Wśród blasku słońca... My blog with horses...

Nas dobiegł i coś tam gada.Tamci od góry zajechali(od teatru)I co teraz:) hehe Wysiedli i zaczęliśmy z nimi gadać:D hehe Polewa była maxymalna:D hehe ten jeden zbierał kwiatki dla Mamy:) hehe Drugi Go o pouczał kultury(mimo,że Sam klnął:P) hehe Polewa:D Ale najlepszy był text Trzeciego:"Ty świnio świńsko zaświniono:D" hehe Numalnie zajebiście:D Chudy tam siedział cicho:D Pytali się kilka razy czy chcemy żeby Nas podwieźć,a My takie wzroczki na siebie:) hehe W końcu się zgodziłyśmy:) Byłą zajwaaa,ale dojechałyśmy całe i szczęśliwe:D hehe Na szczęście:) Poszłyśmy na Bingo,ale było demnie:( Potem do sklepu i na chate:) Z Mirą se pogadałyśmy:) I poszłyśmy nynać:) O 6.00 się budze,bo słysze jakieś szczekanie:) Patrze,a tu Baster szczeka.I tylko do Miry:"Mira,Baster szczeka" hehe Śpimy dalej i znowu szczekanie.Wstaje,patrze,a Baster przez okno szczeka:) no nie no i polewa.Zamknęłam okno.Zasypiam,a w pokoju obok impreza:D Potem wstałyśmy i byłyśmy z Basterem na dworze się "przewietrzyć":P A potem obiad z Miry Rodziną.Nie wiem jak dałam się namówić:P Ale było depnie:D Obiad był naprawde przyjemny,a przede wszystkim smaczny:P
Ps.Pozdrawiam Klaudie(dzięki za make-up),Olę,Guza,wszystkich z Imperium,wszytskich kolesiów,a przede wszytskim Anię i Mirę,które uczniły tą noc jako jedną z najpiękniejszych w moim życiu.Dziękuję Wam;*;*;*Jeszcze raz wszytskiego naj naj naj:P
aga-irenka 2004-09-26.

Fundacja Kocia Dolina - blog archiwalny (nieaktualny) - bloog.pl

A teraz co szczeka. A raczej nie szczeka chyba, bo nie ma sił. To Jasio. Piesek, którego znalazła Agnieszka. Oto relacja:

 

Jasiek to nieduży kundelek z pięknymi oczyma. Kilka lat temu pewna pani z mojego bloku przygarnęła psiaka. Był to jej drugi pies, któremu podarowała dom. Psy zgodziły się i żyły spokojnie w domu pani z jej córką i synem. Jasiek był hałaśliwym psem, ale to chyba tylko dlatego, że nie miał gdzie wyładować energii. Poza tym nikt mu chyba nie powiedział, że nie szczeka się o 6 rano na klatce schodowej podczas schodzenia na spacer. Nie lubiłam Jaśka. Jest troszkę nieforemny – jakby skrzyżowanie jamnika z jakimś innym psem. Poza tym to szczekanie na wszystkich i wszystko. Mój Pies Igi też go nie lubił…


Dwa miesiące temu zaczęłam widywać domieszkujące w okolicy mojego śmietnika dwa psy. Jeden mniejszy, suczka i większy, pies. Zaczęłam je dokarmiać. Igi stwierdził, że karmy starczy dla trzech i ostatecznie mogę nosić pod śmietnik jego karmę. Psiaki zajadały, okazało się, że nie tylko ja je dokarmiam. Pewnego dnia podczas karmienia i pojenia piesków – nazwałam je Jasiami Wędrowniczkami, bo widywałam je i ich karmicieli na całym osiedlu – dowiedziałam się od pewnej pani z mojego bloku, że to ten sam Jasio, którego nie lubiłam, przygarnięty kiedyś przez.

..::Psy <-- Site by: Alice --> Galerie, opisy. pomoce i więcej!:.. - Onet.pl Blog

Wszyscy wczasowicze. Usiądź, poczytaj gaztę. Jeśli pies szczeka, karc go słowem: "nie wolno" i pociągnij za skórę na "szyi". Jeżeli zaś pies przez dłuższy czas (np. 10 minut) będzie cicho daj mu jakąs nagrodę. I tak codziennie, ale w coraz krócej. Pies już pierwszego dnia powinien się przyzwyczaic! To zaykle działa.

Kiedy wrócisz z salonu do apartamentu pewnie będzie już późno. Ty i rodzina chcecie spac i wydaje wam się, że pies też. Pupilek zasypia. Jeśli w dobrzwyznaczonym miejscu to pogłszcie go, natomiast jeśli w źle - każcie mu wstac i wskażcie palcem legowisko. Wiem, że to trudne tak budzic psa, ale to dla jego i twojego zdrowia. A więc myjesz się i zasypiasz. Nagle budzi cię głośne szczekanie psa. Cóż, co zrobic? W domu też szczeka, bo przecież to jego obowiązek. Ale tutaj budzi wszystkich mieszkańców. Jak nauczyc go, żeby tylko tutaj nie szczekał? Przecież to niewykonalne. I macie rację. Kiedy tylko usłysz, że pies szczeka, pogłaszcz go po głowię i każ zasnąc. Może, ale tylko może po kilku dniach nie będzie już szczekał.

To tyle na dziś. Kończę. Narka :)

 

P.S.: Zapraszam na www.ola.blog.onet.pl do wygrania

250 komci

w konkursie na najlepszego bloggera a więc zapraszam :)

P.S.2.: Zapraszam też na bloga www.lioness-from-atom.blog.onet.pl O kreskówcie

A.T.O.M.

choler.blog.pl - poezja eterycznych maszyn - nowoczesny blog poetycki ujęty w nietypowej formie + artystyczne filmy i video mixy muzyczne

I ożyło, co miało ożyć, czyli wszystko bez wyjątku i tu właśnie jest kulminacyjna dla mnie scena, która odbiła się piętnem na mojej jeszcze wtedy średnio zwichrowanej psychice dziecka. Otóż wciąż widzę przed oczyma wyobraźni, jak zlękniony tym nadmiarem życia jeden z głównych bohaterów – bo to absolutny standard w horrorach, że bohaterów musi być co najmniej kilkoro, żeby miał kto ginąć – przemierza owe laboratorium w poszukiwaniu jakiegoś nieożywionego życia, tzn. nie że martwego, ale żywego inaczej, tzn. żywego w sposób ogólnie akceptowalny i odgórnie narzucony. Przemierza i znajduje malutkiego pieska, wręcz szczeniaczka, który leży sobie słodko na boczku i nic się nie rusza tylko szczeka. Nasz bohater podnosi biedne, ranne życiem zwierzątko i co widzimy? Widzimy, że kruszynka dlatego tylko szczeka bez wykonywania dodatkowych czynności ruchowych – które osobiście uważam za marnotrawstwo energii – bo przykręcona jest do stojaka, jak przystało na zwierzę z gruntu wypchane, a raczej od wewnątrz, chociaż trociny mogły leżeć przecież na ziemi – tak sobie tylko konfiguruje, nie ważne. Mało tych rozrywek, nasz bohater nie poprzestaje na wiwisekcji 2D, muzyka stręczycielsko narasta, popcorn zastyga w jamie, pepsi robi wżer w śluzówkę ustną, kamera dybie coraz bardziej na pieska, w którego szczekaniu możemy dostrzec sukcesję napięcia, czipsy tworzą zator w świetle przełyku na.

agusia_17_

Zaczynam:P

nie wiem czemu mówlam że to głupie ale sama sie wciagnelam może i dobrze ;) może tak na początek małe co nieco o mnie /może to was obchodzi a moze nie, ale mi to wisi-pisze bo chce i tyle/ mam 17 latak/dobra bede miala niedlugo za rowno 10 dzionkow;P,ale przynajmniej jestem jeszcze mloda...;) /, chodze do liceum profilowanego oczywiscie do naszej 20-stki, doslowna nazwa dosc dluga bo to liceum profilowane ekonomiczno-administracyjne ale kogo to obchodzi mialo byc o mnie a nie o szkole;), nie wiem co jeszcze ale cosik napewno sie jeszcze kiedys o mnie dowiecie. a i nie wszyscy wiedza ze mam chomika, ktory strasznie gryzie i "szczeka" choc wszyscy twierdza ze chomiki nie szczekaj to moj jest wyjatkiem/nie z tego swiata//zartuje/ ale szczeka...

no to dzis zaczne male odliczanko

;P POZOSTALO 10 DNI ;P

20:23, agusia.pss
Link Komentarze (3) »
poprzednie
1 ... 6 , 7
 

Alkoholowa ferajna czyli Drink Team

W nerwy, że zrobił źle. Uczymy go od początku roku, żeby siedział po prawej stronie pozoranta, blisko ścianki namiotu. Whisky pieknie wbiegł, zatrzymał się na wprost pozoranta, zaczął szczekać i przesunął się dokładnie tam, gdzie chcemy aby był. W najbardziej krytycznym momencie (gdy zbliżam się do namiotu) przesunął się w stronę rękawa, ale nie za mocno, siedział na wprost pozoranta z tylko trochę przekrzywioną głową, a gdy stanęłam na miejscu nawet lekko cofnął się spowrotem. Nie wygląda to jeszcze dokładnie tak, jak byśmy chcieli, ale poszło w duuużym stopniu w tą stronę przez co nie straciliśmy ani pół punktu w tym ćwiczeniu. A często tracilismy. Albo za napieranie, albo za niepewne szczekanie (gdy się udało "odsunąć" go od pozoranta).

Odwołanie szybkie, ale znowu zwierzątko zapomniało o posadzeniu swoich czterech liter na ziemi. Jarał się jak dziki, gdy pozorant wychodził z namiotu, ale po komendzie natychmiast załapał kontakt ze mną i całkiem ładnie podeszliśmy na ucieczkę. Punkty poleciały za słaby chwyt. Bardzo słaby. Whisky nie wycelował w klin, złapał za górną część rękawa trzymając się tylko kłami. Po zatrzymaniu szybko sobie poprawił. Puścił ok, ale na ponownym ataku chwyt znowu nie był super, chociaż o wiele leprzy niż na ucieczce. Puszczenie na drugą komendę. Za.