O czym chcesz poczytać na blogach?

Syzyf

Czesioblog

Posted: 10/04/2011 in na szybkiego!
0

Prezydent mojego miasta otrzymał nagrodę od Kongregacji Przemysłowo-Handlowej. Kategoria całkiem całkiem – Prezydent Roku. Wszystko byłoby cacy, gdyby nie tytuł jaki przyznaje Kongregacja.  “Syzyf”. “Syzyf” w kategorii “Prezydent Roku”. I tu pozwolę sobie na internetowo kolokwialne – buaaaahahahahahahaha !!! Dyplom leży sobie przy Biurze Obsługi Interesantów w szklanej gablotce. Faktycznie, jest się czym chwalić. Z tego co mi wiadomo Syzyf pracował tak trochę bez sensu, może z jasno okrslonym celem, była determinacja, nie wiem jak z motywacją, ale skoro ciągle wtacza głazik to chyba i owszem, nie brakuje, ale sensu jakoś ani widu ani słychu. Do Szczecina akurat chyba pasuje taki tytuł. Co kto wtoczy – zaraz się sturla. I zupełnie jak u Syzyfa, nie musi nawet nikt popychać w dół, wszystko jakoś tak samo leci. A co jakby się kiedyś kamulec na szczycie zatrzymał?

Wtacza i wtacza biedny spracowany Syzyf, dochodzi do szczytu, z przyzwyczajenia czeka już tylko na ten moment, w którym głaz osunie się ociężale w.

izeszyt

Mit o Syzyfie

Listopad 14, 2009, 6:35 pm
Filed under: Język polski | Tagi: Ares, Hades, Syzyf

Król Koryntu, faworyt bogów, bywalec Olimpu miał zgubną przywarę: plotkował. Nie umiał utrzymać boskich sekretów dla siebie. W ogóle był spryciarzem, knuł rozmaite intrygi, używał dla swych niecnych celów różnych sztuczek. Pewnego razu zdradził rzez zbyt ważną i naraził się Zeusowi, który wysłał po niego boga śmierci. Nic z tego – Syzyf był przechytrzył Hadesa pułapką: „pokaż mi, jak to się robi”, mianowicie okazało niezwykłe zainteresowanie zasadą działania kajdanek. Hades zademonstrował ją na sobie… i pozostał więźniem Syzyfa. Bałagan powstał wielki, bo ludzie przestali umierać, a Syzyf śmiał się w kółko. Przestał się śmiać gdy przybył po niego Ares… I choć Syzyf popisał się jeszcze kombinacjami w końcu bogowie go ukarali. Kazano mu wtaczać pod górę wielki głaz, aby spuścić go z drugiego zbocza. Niestety gdy Syzyf zbliżał się do szczytu, kamień staczał się do pod nurza i.

Paris, Paris


Może powinnam pisać o mojej samotności?
Może powinnam pisać o nie-mojej miłości?
A moze po prostu o życiu?
Problem tkwi w tym, że nie wiem, czym jest życie!
Bo dziś tu jesteś. Obok mnie. A już za chwilę Cię nie ma.
I kończy mi się świat.

życie, życie...

Czy to znaczy, że składa się z dramatycznych końców i niezauważalnych początków? Hłasko twierdził, że życie nie jest odpowiedzią, lecz pytaniem - i zgadzam się z nim całą sobą. Tyle, że... Dla mnie życie jest pytaniem retorycznym...

Bogowie, by ukarać Syzyfa, dali mu głaz i kazali wtaczać pod górę.
A co, jesli głaz symbolizuje tu życie...?
Bo naprawdę, Bogowie obdarzyli Syzyfa nieśmiertelnością. I zmusili go do odpowiedzi na pytania jakie stawia życie...
Pytania o nieszczęśliwą miłość, nieuzasadnioną, niewinną smierć, cierpienie... I wciąż jest ich więcej.
Tyle, że nieśmertelność Syzyfa nie polegała na braku śmierci, lecz na śmierci wielokrotnej. Miliony razy musi zaczynać od nowa. Pamiętając o wszystkim, co było wcześniej. O każdym skierowanym do niego uśmiechu, o miłości, którą musi.

Wiersze - pierugg

Czystą i nienaruszoną piórem.
Czy kiedykolwiek złoże na niej podpis?
Nie ma nadziei.

Staram się nie myśleć…
i co rano wstając błagam Boga,
aby odebrał mi rozum….

Rokitno 12.10.1930r.


Chodzę…
Każdy krok zbliża mnie
do ciepła, które staję się
NIE-DO-WY-TRZY-MA-NIA!

I wtedy musisz zachować
- pozory.
Podchodzisz i opierasz się
o rozgrzany do czerwoności metal.
Nie może drgnąć nawet kącik ust.
Odchodzisz… i znów podchodzisz.
Cały czas.
Syzyf, Syzyf,
Syzyfie! Miałeś lżej,
bo pchałeś kamień nie miłość.
Syzyfie...i ty Prometeuszu.
Prometeuszu dotknięty szponami losu sępa!
Gdy wyszarpywano wątrobę miałeś lepiej.
Łańcuchy unieruchamiały ręce, nogi…
Gdy wyszarpuje mi serce śpiew skowronka
moje nogi i ręce są wolne i całą siłą woli
zatrzymuje je w pozycji skazańca.
Miałeś lepiej Prometeuszu, bo nie miałeś wyboru…
Komentarze (0), Dodaj



improwizacja perfekcyjnie wypracowana

drzwi-do-nikad blog

Strona główna Przewrotna historia o szczytowaniu

Syzyf wiedział, że ten dzień z pewnością będzie inny niż wszystkie poprzednie dziesiątki tysięcy dni, które spędził w Tartarze.

Poprzedniego wieczoru dotarła do niego wiadomość, że Zeus dzięki jego codziennym błaganiom o litość wreszcie postanowił złagodzić mu karę. Tego dnia Syzyf miał zwrócić szczególną uwagę na moment, kiedy kamień będzie znajdował się prawie na szczycie góry... Tak, właśnie ten bolesny moment, kiedy kamień zawsze musiał się wyślizgnąć, wywołując ten sam łomot i tą samą niezmienną falę rozczarowania.

Czuł, że tego dnia wszystko.