O czym chcesz poczytać na blogach?

Symulator lotu

myszurka blog

Ze u nas nic ciekawego sie nie dzieje, nie laduja pieknie malowane ogony, nie mozna spotkac oryginalnych linii lotniczych, a to co sie pojawia, to ci sami przewoznicy i malo ciekawe samoloty.

Od kiedy Tatooo stal sie fanem jakiegos programu czy gry, ktora jest symulatorem lotu, odtad probuje mnie wyedukowac w rzeczonej kwestii. Opowiada o kanalach powietrznych, torach lotu, pasach i drogach dojazdowych na plycie, swiatlach i calym tym biznesie. Czasem udaje mi sie cos zrozumiec, a nawet zapamietac...

Od zeszlego roku mam zamiar.

Polatamy

White uprzyjemniał sobie lot paleniem marihuany w takich ilościach, że piloci musieli założyć… maski tlenowe.

 

 

 


W kwietniu 2009 roku przed startem w samolocie japońskich linii lotniczych, doszło do małżeńskiej sprzeczki. Argumenty żony szybko przerodziły się w przemoc. Kobieta najpierw uderzyła męża ręką w twarz, a później wykorzystała do tego twardy przedmiot. Zakrwawionemu mężczyźnie kazano opuścić pokład, a dumna małżonka została dopuszczona do dalszego lotu.

Informacje o lukaszd311

-

Posted on 14 Czerwiec 2011, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Flying. Swiss made.

Ale to nic pewnego, zobaczymy.

Oprócz tego ferie (10 dni) z okazji Wielkanocy, łącznie raptem 60 godzin na cały miesiąc – a więc nie za dużo.

A marzec: zaczął się ciekawie, przyjemnym lotem na Gran Canarię. Miałem nocleg w Atenach (mój ulubiony nightstop, super hotel), a także lot do Wenecji i Wiednia (też miłe destynacje, zwłaszcza Wenecja, gdzie wspaniale widać miasto podczas podejścia do lądowania); nocleg w Hanowerze (rodzinnie) no i zapowiadany wcześniej kurs oraz symulator (paliło się, psuło, ale nad wszystkim ładnie zapanowaliśmy i znów mogę latać przez kolejne 6 miesięcy… aż do następnego symulatora).

A końcówka miesiąca to Kair (było widać Piramidy) oraz Lizbona (też.

DWIE MATKI PRZY KAWIE

Let’s fly away

Ach jakby się poleciało gdzieś daleko w ciepłe kraje… Z tęsknoty za dalekimi podróżami odwiedziliśmy muzeum lotnictwa w Krakowie.  Podziwialiśmy samoloty, te wojenne i te bardzo stare. Ciekawe też były ”stroje” pilotów sprzed prawie 100 lat. Niektóre samoloty można obejrzeć całkiem z bliska w środku, wchodząc na drabinę. Z ciekawością zaglądaliśmy do wielkich hangarów.  Nasz mały pilot poćwiczył trochę na symulatorze lotów, nadmuchaliśmy wielki balon i porobiliśmy sobie zdjęcia z rozwianym włosem nad dmuchawą. Przy muzeum rośnie kilka kasztanowców, więc dodatkową mieliśmy frajdę ze zbierania i rzucania kasztanami. A teraz wspominamy tę wycieczkę, chcemy tam.